Chcesz zajść w ciążę – wyluzuj!

Moim ulubionym hasłem, serwowanym chyba wszystkim parom, które mają problemy z zaciążeniem jest: wyluzuj! Tak jakby od luzowania plemniki dostawały jakiejś nadprzyrodzonej mocy i z prędkością światła, wyciągając przed siebie miecz bojowy, parły naprzód, poprzez meandry kobiecej macicy. A jak już sobie tę drogę bohatersko utorują, atakowały bezbronną komórkę jajową z pasją, wdzierając się do jej wnętrza i… tadam!!! Houston mamy problem!

Czytaj dalej

SIEROTA

Matka porzuciła go, gdy miał zaledwie cztery lata. Zostawiła małego umorusanego i wystraszonego pośrodku placu zabaw i odeszła, nie oglądając się za siebie. Początkowo nawet się nie zorientował, zajęty wyrywaniem łopatki i walką o foremki z innymi dziećmi. Kiedy jednak na dworze zaczęło zmierzchać, a ulubionej kolorowej spódnicy tak pięknie pachnącej kawą nie było w pobliżu, rozpłakał się ze strachu. Sierota, za którym nikt nie tęsknił. Nikomu nie potrzebny. Samotny.

Czytaj dalej

Dziennik cwaniaczki odc.2

Obraziłam się na stary hosting. Czym mi podpadł? Ano tym, że w najbardziej strategicznym momencie, kiedy to w życie weszło RODO-SRODO i skomplikowało to, co i tak już mocno nadwyrężało moją cierpliwość, postanowił jeszcze bardziej mnie dobić. Jak już sobie ładnie przygotowałam wszystkie zgody, niezgody, polityki i inne prawa prezydenta, hosting postanowił zeżreć mi wszystko.

Czytaj dalej

DZIENNIK CWANIACZKI odc. 1

Coś mi ostatnio nie idzie pisanie tematyczne, a czasem upuścić pary trzeba, wzorem najlepszych w branży dodaję do bloga kategorię „Dziennik Cwaniaczki”. Coś czuję, że to będzie moja ulubiona 😉 Jeśli spodziewasz się po niej wpisów mocno merytorycznych, tematycznych, poradnikowych – przykro mi, ale stracisz czas. Uprzedzam o tym na wstępie, ponieważ sama tracić czasu nie lubię 😉 A że Cię, Drogi Czytelniku, szanuję – Twojego czasu też nie zamierzam olewać.

Czytaj dalej

RZUCIŁAM PRACĘ I DOBRZE MI Z TYM

Dokładnie rok temu powstał wpis, którego skutków kompletnie nie przewidziałam. To znaczy owszem, z grubsza założenia się spełniły, jednak okoliczności im towarzyszące przyprawiły mnie o morze stresu, wylanych łez, ale w konsekwencji wyszły mi całkiem na dobre. Dokładnie rok temu rzuciłam pracę. Tym razem całkiem świadomie, acz pod „delikatnym” naciskiem sytuacji. Krótko mówiąc, miałam dość. To ostatnie zdarza się akurat dość często, ale to dlatego, że ja z natury niecierpliwa jestem 😛 Czy moja decyzja miała konsekwencje? I to jakie!

Czytaj dalej

W TE TRENINGI TO JA JEDNAK NIE UMIE

Od dwóch lat chodzę na fitnessy różnorakie i coraz częściej mam nieodparte wrażenie, że w te treningi to ja jednak nie umie. Zdecydowanie coś jest nie tak. W końcu ćwiczenia siłowe i inne cardioboksy dwa razy w tygodniu powinny zrobić ze mnie niesamowitą dżagę. Zwłaszcza, że czekolady nie żrę, od fastfudów trzymam się z daleka, a słodkie napoje oglądam na obrazku. Tymczasem każda kolejna przymiarka spodni mówi, że coś ewidentnie poszło źle.

Czytaj dalej
Scroll Up