ORTODONTA Z PIEKŁA RODEM

Po latach leczenia Potwora Starszego aparatem ortodontycznym dotarliśmy do etapu „Nie musi już nosić”! Syn oczywiście wpadł w zachwyt, w końcu kto lubiły spać z metalem w gębie tak niewygodnym, że nawet zębem porządnie zazgrzytać nie można? No właśnie… Jednakowoż jakieś dziwne przeczucie deptało mą duszę i nie dawało spokoju. Chodziło za mną i chodziło, aż w końcu przysiadło na ramieniu i tak długo truło du.ę, aż zadzwoniłam do innego ortodonty. I powiem jedno – ja jak ja, ale Zębowa Wróżka to może już iść szukać odpowiedniego drzewa, co by sobie na nim podyndać. Ale od początku…

Pierwszego potwornego ortodontę musieliśmy zmienić pod przymusem. Po prostu przestał z dnia na dzień przyjmować w gabinecie. Jakie były przyczyny jego zniknięcia? Mogę tylko snuć mniej lub bardziej dramatyczne wnioski. Ponieważ jednak wyobraźnia mi szaleje, oszczędzę wszystkim widoku tych obrazów rodem z taniego horroru. Wracając do tematu, gabinet stomatologiczny stanął poniekąd na wysokości zadania i na naszej drodze pojawił się... Read More

Czytaj dalej

PO MOIM TRUPIE, CZYLI WAKACJE CZAS ZACZĄĆ

Kiedy w styczniu tego roku zastanawialiśmy się, dokąd tym razem wybrać się na wakacje, opcji nie było zbyt wiele. Jak co roku dość mocno determinował nas budżet – kto żyje od wypłaty do wypłaty, wie o czym mowa. Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich lat wiedzieliśmy jedno: na samochód i wakacje nad Bałtykiem nie mamy co liczyć. No chyba, że ktoś lubi pchać grata po obcych autostradach albo moczyć dupsko w wodzie przez cały tydzień. I to bynajmniej nie tej wodzie z morza. Ino tej, co nam spada jak ta manna – z nieba!

Na szczęście nasze wspaniałe państwo oferuje nam życiowe ochłapy, tfu bonusy, by nas utwierdzić w przekonaniu, jak bardzo ważni jesteśmy. Zatem z pińset plus, jeśli człowiek ma dość dużo silnej woli i żadnych pilniejszych wydatków, jesteśmy w stanie uzbierać na w miarę sensowne wakacje. Nie zawsze idzie jak trzeba (powiedziałabym, że w większości wypadków, nie idzie), ale wtedy z pomocą zwrotów rocznych „na dziecko” można uzbierać całkiem pokaźną sumkę.  Taka mię refleksja naszła właśnie… co my byśmy bez tych dzieci zrobili? Ani pińcest plus by nie było (na koty chyba jeszcze nie dajom?), ani ulgi „na dziecko”. Dupa blada. Zęby w ścianę i w tysiąca byśmy grali do późnej nocy. Ruskiego!... Read More

Czytaj dalej

JAJKO Z DUPKI

Święta, święta, święta za pasem! Pisanki, kraszanki, malowane jaja, kurczaczki i cały ten wielkanocny spleen… Dopadło i nas. Z racji szkoły. Bo w domu to niestety w temacie kiepskawo. Ledwo udało nam się nieco odgruzować Potworny pokój. Cóż to był za wysiłek! Syzyfowa praca niestety, ale co zrobić.

Szkoła jednakże nie ustaje w staraniach, by nas – rodziców zapracowanych – odciążyć nieco w obowiązku przekazywania potomstwu zwyczajów i tradycji. I tak jak na Boże Narodzenie dzieci zwyczajowo tworzą hurtowo ozdoby choinkowe, pieką pierniczki itp., tak na Wielkanoc wypłynął temat warsztatów ze zdobienia jajek (bez skojarzeń proszę :P).... Read More

Czytaj dalej

STWORZYŁAM POTWORA

Czasem człowiek sobie bicz kręci na własną szyję, nie mając o tym pojęcia. Ja tak miałam dwa razy w życiu. Kiedy zaszłam w ciążę. Pierwszą i drugą. Stworzyłam Potwora. A raczej dwa Potwory. Tak, wiem, zaraz mnie obrońcy praw dzieci zakrzyczą, ale co ja na to mogę. Zamieszkajcie ze mną i przekonajcie się, kto ma gorzej :P

No dobra, mam, co chciałam – na własne życzenie można by rzec. Nikt mi się do łóżka kłaść nie kazał. W odpowiednim czasie też zostałam wyedukowana w temacie antykoncepcji. Nie, że z głupoty własnej czy cuś. Całkiem lubię te moje Potwory. Ino czasem przyprawiają o zawrót głowy. Zwłaszcza kiedy zadają pytania, na które odpowiedzi brak. A przynajmniej ja jej nie znam, o!... Read More

Czytaj dalej

CZY JEST SENS WYCHOWYWAĆ DZIECI?

Pisałam ostatnio na fejsbukowym fanpejdżu o mojej roli w wychowywaniu Potwornych Potworów. Rola matki to nie je bułka z masłem, o nie… Trzeba być jednocześnie poganiaczem wielbłądów, naczelnym krzykaczem, czasem (rzadko! stosujemy zimny wychów :P) przytulaczem. Nade wszystko jednak jestem suflerem, podpowiadaczem, dyktatorem i sprawdzaczem.

Sprawdzam wszystko: od zeszytów, poprzez maile, ciepłe gacie, śniadania, klucze i inne. Czasem sobie myślę, że może jakbym raz, drugi czy trzeci nie sprawdziła, to może by się w końcu nauczyli pamiętać. Ale nie – kiedy wyłączam opcję sprawdzacza, zapanowuje taki chaos, że mnie jasny ch… strzela. I znów przełączam się na tryb właściwy.

JAKI JEST SENS WYCHOWYWANIA DZIECI?wychowywanie dzieci

Zastanawiam się czasem, czy to moje wychowanie Potwornych ma jakikolwiek sens? Przypomniała mi się ostatnio historyjka z samych początków edukacji szkolnej Potworka. Dziecię od maleńkości było przekochane i z gatunku tych niesprawiających problemów. Tymczasem pewnego wieczora…
Mamoooo, ja zapomniałem Ci coś powiedzieć – wielkie czarne oczy, z rzęsami tak długimi, że zazdrości mu każda baba, wpatrzyły się we mnie niewinnie, a małe rączki zaczęły nerwowo skubać brzeg kurtki.

– Co takiego? – zapytałam zainteresowana, ponieważ skrucha to rzadkie uczucie u Potwora Mniejszego.... Read More

Czytaj dalej

ZUPA (NIE) BYŁA ZA SŁONA!

Jako gospodyni domowa zdecydowanie zasługuję na kubeczek ChPD. Pretendowałabym do tytułu, ale niestety jest on dawno zajęty. A nosząca koronę królowa zdążyła na ten temat już książkę napisać. Ja też zdążyłam. Tylko na nieco inny. I wcale nie o tym, że zupa (nie) była za słona!

Stertę prania mam w domu przeogromną. Złożoną z wsadów z co najmniej pięciu pralek. Była nawet posegregowana, ale jakoś tak wyszło, że się znów wszystko pomieszało. Co więcej, nie tylko nie chce mi się tego wszystkiego wyprasować. Mnie się nawet nie chce niewyprasowanego do szaf powkładać. Trzeba by to było przecież wtedy posegregować.... Read More

Czytaj dalej

CZY TEST DNA POTWIERDZI OJCOSTWO?

Moje potworne dzieci nie przestają zadziwiać. To że doprowadzają swoimi pomysłami do szału mnie, to już wszyscy wiedzą. Co się kłębi w ich głowach? Jakim tokiem rozumowania idą ich myśli – pozostaje zagadką dla wszystkich. Czasem zastanawiam się, czy jest jakiś test na potwierdzenie rodzicielstwa? Coś jak na test DNA, by potwierdzić ojcostwo, tylko dla obojga rodziców ;)

Siedzi sobie taki Potwór Starszy przy stole na przykład i kombinuje. Wystarczy na niego spojrzeć. Od razu wiadomo, że w głowie kotłuje mu się, niczym całe stado dzikich węży, jakaś myśl. A potem w moją stronę leci zatruta strzała:... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up