DLACZEGO KOBIETY SĄ WIECZNIE Z SIEBIE NIEZADOWOLONE?

Parę dni temu minęło święto płci pięknej. Święto goździka, tulipana lub, jak kto woli, czekolady Triple, utykanej skrzętnie, jak twierdzi O, w morelę, za kartonami w Biedronce. Panowie życzyli paniom, by im się częściej przytrafiało niż śniło. Panie sobie nawzajem zajefajnych facetów, zamiast tych tak, co na kanapie w domu zalegają. Najlepiej takich, co w szpilkach i stringach potrafią tańczyć salsę i tyłeczkiem wywijać jak Gwiazdeczka ogonem. Eh, kobiety… bez nich byłoby jednak nudno, przyznacie panowie? 😉

Święto kobiet natchnęło mnie jednakowoż do pewnej refleksji. Co prawda złośliwi twierdzą, że ustanowione zostało za czasów PRLu, by kobietom oderwanym siłą od traktora uświadomić przy pomocy goździka i rajstop, że jednak znaczą coś więcej niż tania siła robocza. Jednakże zastanawiające jest to, że niemal ćwierć wieku później kobiety dalej umniejszają swoją rolę oraz wszelki aspekt zewnętrzny swej płci. A może właśnie szczególnie ten ostatni…

CZY ZNASZ KOBIETĘ, KTÓRA JEST W 100% ZADOWOLONA Z SIEBIE?

Taką, która nigdy, przenigdy nie westchnęła, że jest super, ale ten brzuch, te włosy, ten tyłek… Szczerze mówiąc, u mnie – odkąd sięgam pamięcią – zawsze było coś nie tak. I jak się tak rozglądam dookoła, to nawet pewnym siebie babkom raz na jakiś czas wyrywa się, że jednak coś by zmieniły. I to nie tylko tego męża na kanapie 😉

LISTA ŻYCZEŃ I WNIOSKÓW MOŻE BYĆ NIESPOTYKANIE DŁUGA

Przyjrzyjmy się zatem kilku z nich – co może być nie tak. Wymieniałabym w kolejności alfabetycznej, ale jednak łatwiej chyba będzie od góry do dołu.

  1. Włosy – za długie, za krótkie, za proste, za kręcone, za suche, za bardzo się przetłuszczające, sianowate, ogólnie do dupy, jakby piorun w rabarbar strzelił, jakieś takie mysie, beznadziejne, oddam za darmo. Hmm… a to dopiero początek 😉
  2. Czoło – za duże, za szerokie, za wąskie, za bardzo pomarszczone, na cholerę mi ta lwia zmarszczka, dlaczego mam tyle pryszczy, skoro nastolatką przestałam być 3 dekady temu… Oj!
  3. Nos – garbaty, haczykowaty, rozplaskany, czerwony jak u pijaka, zadarty, zakrzywy, za…
  4. Uszy – zbyt odstające, za mało odstające, za wielkie – kto chciałby się nimi wachlować, dlaczego je w ogóle widać???
  5. Usta – generalnie wszystkie nie „jak Siwiec” są be 😛
  6. Biust – oooo, tu to kobiety potrafią naprawdę zaszaleć z listą roszczeń. Generalnie, jeśli nie jest porządnie zrobiony i opłacony tak, że wstyd być niezadowoloną – coś będzie nie w porządku. A jeśli będzie w porządku, to się urodzi dziecko czy dwa i sytuacja ulegnie drastycznej zmianie.
  7. Podobnie z brzuchem – kaloryfery żeberkowe były modne lata temu i nasze piękne brzuchy zapomniały, że tamten stan był pożądany. I że nie każda kobieta lubi, jak jej się dynda i faluje 😉
  8. A propos… kto widział Lejdis łapka w górę 😉 A komu się dupsko szyderczo dynda z tyłu? Mnie to nawet po bokach – to z tyłu już jest wysiedziane 😛
  9. Nogi – z nogami jest podobnie jak z biustem. Choćby były najbardziej do samego nieba, kobiety zawsze znajdą jakieś „ale”. Jak nie u siebie, to na 100% u koleżanki 😉 Może nie powiedzą jej tego wprost, ale z pewnością obgadają na boku.

NAJLEPSZY PRZYJACIEL KOBIETY

Bardzo jestem ciekawa, czy jakby zapytać panów, jaki – ich zdaniem – jest najlepszy przyjaciel kobiety, to by wiedzieli? (i nie, nie mam tu na myśli wibratora :P)

Celowo nie wspomniałam w tej cudownej i bardzo niekompletnej wyliczance o kimś, kto nas nigdy nie opuszcza, jest zawsze blisko, kiedy jesteśmy smutne i wchłaniamy trzecią tabliczkę czekolady, otula nas jak kocyk i sprawia, że robi nam się tak błogo…

A $%^*P)&*^ tam błogo! Mnie osobiście zaczyna lekko telepać na samą myśl 😉 Mam tu bowiem na myśli naszego najwierniejszego przyjaciela o imieniu Cellulit. A także jego brata – Tłuszczyk. Idąc pod rękę i pogwizdując radośnie nie odpuszczają żadnej kobiecie. Jedną chwycą za pupę, inną pogładzą po nóżce, jeszcze inną przytulą pełną piersią. I nigdy, przenigdy kobiety nie zostawią!

Nawet jak ona chce, do cholery, zostać sama! 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

11 myśli na temat “DLACZEGO KOBIETY SĄ WIECZNIE Z SIEBIE NIEZADOWOLONE?

  • 13 marca 2018 o 22:21
    Permalink

    Jeśli miałabym teoretyzować i dumać na kolanie, to: za dużo myślenia, analizowania itp. itd. etc. I to nie tylko w kwestii wyglądu. 😐

    Odpowiedz
      • 19 marca 2018 o 16:52
        Permalink

        A nawet nie to, bo czasu może być mało, ale zawsze można przecież myśleć nie o tym co akurat byłoby fajniejsze. Możesz myśleć o tym co zrobisz na śniadanie, z intensywnością jakby to była najważniejsza rzecz na świecie, zamiast myślenia o jakimś zarąbistym czymś do zrobienia w weekend, a śniadanie, meh, coś się przecież w lodówce znajdzie, bułka z waflem ryżowym i ketchupem to tez jedzenie xD

        Odpowiedz
  • 14 marca 2018 o 08:37
    Permalink

    Myślę, że teraz kobiety mają jeszcze trudniej, media im „pomagają”. Nawet jeśli jakaś nie ma kompleksów, to one jej podpowiedzą, że jednak mają 🙂

    Odpowiedz
  • 17 marca 2018 o 21:26
    Permalink

    Nie znam ani jednej kobiety w 100 proc. z siebie zadowolonej (włącznie ze mną). Jak mamy takie być, gdy zewsząd jesteśmy bombardowane informacjami o niedoskonałościach, konieczności odchudzania się, wizerunkami „idealnych” kobiet i tym podobnymi rzeczami? Naprawdę ciężko zachować zdrowy dystans – nawet, gdy ktoś trochę oleju ma głowie.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2018 o 13:27
    Permalink

    Moim zdaniem to kwestia kulturowa. Na kobietach od narodzin ywiera się presję, że mają być grzeczne, pomocne, usłużne, slodkie, piękne itd. Potem zaczyan się wyścig po serca i atencję kolegów w szkole. Po oceny, po wyniki w sporcie, po kolejne statuetki za najpiękneij wyrecytowany wiersz. W pracy każda ocenia siebie wzajemnie po ilosci zmarszcek, centymetrach w talii, latach kochanka itd. Stop. Lubię siebie, kocham, akceptuję, Nie jestem idealna, ale kurdę jestem mega fajna, nie chcę myśleć o sobie inaczej 🙂

    Odpowiedz
    • 5 kwietnia 2018 o 18:28
      Permalink

      To jest kwestia pewności siebie, wychowania, indywidualnych predyspozycji do samobiczowania. Ciężko jest dojść do etapu „lubię siebie”, jeśli przez pół życia się siebie nie lubiło.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up