NIE LUBIĘ LATA, ALE CZASEM ZA NIM TĘSKNIĘ

Wyglądam za okno i widzę… Nic nie widzę. Ciemno jak nie powiem gdzie. A to dopiero godzina 17. I tak przez najbliższe pół roku. Całkiem jakby człowiek mieszkał w piwnicy. I jeszcze wspaniała zmiana czasu, która tak po prawdzie sprawia, że wychodzimy z domu, jak jest ciemno i wracamy do niego, jak jest jeszcze ciemniej. No dobra, powiedzmy, że mam ten luksus, że z domu wychodzić nie muszę. Chyba że Gwiazdeczka zadecyduje inaczej. Ale wiele lat wędrowałam jak ten ślepiec we mgle. I tak sobie myślę, że mimo iż nie lubię lata, to jednak czasem za nim tęsknię.

Lato kojarzy mi się bowiem z upałami, których nie znoszę wręcz chronicznie. Chyba bardziej niż mrozów i śniegu. Moją najbardziej ulubioną porą roku jest jesień. Taka złota, polska, z zapachem palonych liści, dojrzałych jabłek. Zachwycająca ferią barw i doznań. Czasem jednak, tak jak dziś, lubię powspominać lato. Pooglądać kolorowe  zdjęcia, wrócić myślami do tych chwil sprzed kilku tygodni. Nie do wiary, że było ponad 40 stopni. Teraz za oknem jest może z 4… Przy dobrym wietrze ;).

SZEWC BEZ BUTÓW CHODZIsaal digital

Parę lat temu bawiłam się w fotografię. Ta miłość została mi do dziś. Robię zdjęcia niemal codziennie. Nie zawsze może mam przy sobie aparat, ale ten w telefonie też sprawdza się całkiem nieźle. Jedną z udręk współczesnej fotografii jest robienie miliona zdjęć. Jak nie więcej. Zdjęć, do których nigdy potem nie sięgamy. Rzadko kiedy wspominamy to, co było, patrząc na kolorowe obrazki.

Nie powiem, ile mam fot zarchiwizowanych na dyskach różnych. W grube tysiące będzie to szło. A wywołanych? Wstyd się przyznać. Ostatnio jednak postanowiłam, że chociaż te wakacyjne muszą znaleźć swoje miejsce w albumie. A w zasadzie nawet nie w albumie, tylko w fotoksiążce. To jest dla mnie rozwiązanie idealne. Stawia człowiek na półce i nie martwi się, że tu się róg zagnie, a tam zdjęcie wypadnie.

Najważniejsze, jeśli się chce wywołać zdjęcia w takiej formie, jest znalezienie odpowiedniego miejsca. Ja już kolejny raz powierzyłam wykonanie pamiątkowych zdjęć firmie Saal Digital.

SAAL DIGITAL – MALUJĄ WSPOMNIENIA

Muszę przyznać, że mój wybór tej firmy, był całkowicie świadomy. W zeszłym roku też oddałam w ich ręce wakacyjne zdjęcia znad morza i sprawdzili się rewelacyjnie. Tym razem zamówiłam inny format – fotozeszyt. Z początku nie wiedziałam zupełnie, z czym to się je. Zeszyt kojarzy mi się głównie ze szkołą, czyli nie do końca przyjemnie. Jednak Saal Digital sprawiło, że te wspomnienia całkowicie się zatarły, a ja jestem wprost zachwycona!

Jak zamówić fotozeszyt w Saal Digital?

Banalnie prosto. Wystarczy wejść na ich stronę, ściągnąć odpowiedni program do przygotowania fotoksiążki czy fotozeszytu i… działać. Obsługa panelu jest banalnie prosta i intuicyjna. Parę lat temu narzekałam, że nie potrafię czegoś tam zrobić i jak się okazało, to była moja własna ułomność :P. Tym razem poszło szybko, sprawnie i bez bólu. Chcecie mieć na zdjęciach napisy – nie ma sprawy! Chcecie dodatki, ramki, niestandardowe kadrowanie – proszę bardzo. Szast-prast i po bólu.

TO TERAZ CZEKAMY…

Jak już zakończyłam proces tworzenia i nie zajęło mi to połowy dnia, kliknęłam zamów, dostałam potwierdzenie na maila, że projekt jest przyjęty, pomyślałam sobie, że teraz to poczekam. Minimum tydzień. Takie były moje doświadczenia z innymi firmami. Tymczasem już po 2 dniach mój fotozeszyt dotarł do mnie zapakowany wręcz pancernie. Nic nie miało prawa się zniszczyć w drodze.

I po raz kolejny jestem zachwycona jakością papieru, intensywnością kolorów, tym jak pięknie zostały oddane wszystkie barwy. Siedzę, piję kawę i czuję, jakbym tam znów była. Na Malcie. Tyle tylko, że chyba trochę gorąco by mi było w tych zimowych skarpetach, bluzie z kapturem i mitenkach 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

4 myśli na temat “NIE LUBIĘ LATA, ALE CZASEM ZA NIM TĘSKNIĘ

  • 13 listopada 2017 o 17:29
    Permalink

    Ja również należę do tych osób, które nie lubią lata – głównie z powodu upałów, choć jest jeszcze parę innych rzeczy, które o tej porze roku doprowadzają mnie do szału. Gdyby jesienią było więcej światła, byłoby idealnie.
    P.S. Dzięki za cynk odnośnie fotozeszytu – na pewno skorzystam, a że sprawdzone, to nie będę szukać nie wiadomo gdzie.

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2017 o 14:12
    Permalink

    Ja generalnie nie lubię czasu pomiedzy październikiem a kwietniem…. ale jedno uwielbiam 🙂 Uwielbiam, kiedy robi się szaro, na dworze się ściemnia a powietrze ma zapach palonych liści i gałęzi na działkach 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up