Książkowe zauroczenia 64/52 [Głupia baba]

Książka zwróciła moją uwagę najpierw tytułem 😉
Potem polskim autorem (a w zasadzie autorką).

Kiedy natomiast przeczytałam, że Anna Kleiber jest miłośniczką powieści Joanny Chmielewskiej (kto nie jest :P) i że jej ksiażki przypominają te najlepsze pozycje z twórczości znanek pisarki – musiałam sprawdzić, czy rzeczywiście tak jest.

Głupia baba – trudno mi właściwie określić gatunek, do jakiego można by tę książkę zakwalifikować. Nie jest to komedia, nie jest to romans, nie jest to nawet kryminał – taka hybryda, wszystkiego po trochu. Najbardziej rzuca się w oczy staryra na wieś, na przesądy, na układy i układziki.

Niezbyt atrakcyjna, uwielbiająca słodycze Natalia nie może ułożyć sobie życia. Mieszka kątem u siostry we Wrocławiu, zajmuje się jej dziećmi i musi liczyć się z każdym groszem. Pisze pracę doktorską i ma nadzieję, że gdy już zdobędzie stopień doktora, łatwo znajdzie pracę i wszystko się zmieni. Do tych typowych dla naszych czasów rozterek dochodzi problem sercowy. Natalia ma romans ze swoim promotorem. On jednak nie zamierza porzucać rodziny i wiązać się z nią. Pewnego dnia siostra przedstawia Natalii propozycję nie do odrzucenia – ma wyjechać na dłuższy czas na wieś i opiekować się ciotką. Na wsi podobno straszy. Wkrótce dochodzi tam do tajemniczych zabójstw ludzi i zwierząt…


Smaczku całości dodają gusła, zabobony i „złe oko”, które jednych przestrzega, innych karze za grzechy 😉
Tytułowa „głupia baba” rzeczywiście jest życiową niedojdą – naiwną, głupiutką doktorantką, zakochaną bezgranicznie w swoim promotorze. Ta wielka miłość przyprawi ją nie tylko o zawrót głowy, ale i o niemałe kłopoty.

Książka jest zabawna, czyta się ją błyskawicznie i choć rozwiązania zagadek można się domyślić bardzo szybko, na jesienny wieczór – jak znalazł.

*Źródło zdjęcia: lubimyczytac.pl

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up