Kobieto, miej na to wyjeb***…

Ten wpis dojrzewał we mnie jak babka drożdżowa. Taka wiecie wyrośnięta na maxa, wychodząca wręcz z foremki, pachnąca i kusząca, na widok i zapach której człowiekowi ślinka cieknie aż po same kostki. Aż w końcu wziął i się wylał. Ciasto skisło, a niesmak pozostał. A było to tak…

Od wielu lat obserwuję różne typy kobiet. Ba, nawet sama jestem jedną z nich, choć nie każdy w to wierzy. Niektórzy wolą widzieć we mnie cyborga, inni wredną sukę, jeszcze inni cielątko, co o własny interes zadbać nie potrafi. Umówmy się, interesu to ja nie posiadam, inaczej wzięto by mnie za Miriam. To że wąsy nad górną wargą od czasu do czasu się pojawiają… O wielkie mi mecyje! Od czego w końcu jest depilator. No dobra, krem depilujący. Machnie się go tu i tam i gotowe. Trzeba tylko uważać, żeby za dużego rozmachu nie wziąć, bo można w kota trafić. I potem taki wygryziony chodzi.

Tak czy inaczej, niezależnie od tego, za jaki rodzaj kobiety zdecydujesz się mnie wziąć, musisz wiedzieć jedno. Jestem bardzo łagodnym człowiekiem. Z reguły i dopóki mi ktoś na odcisk nie nadepnie. Prawdą jednak jest, że często gęsto walczą we mnie dwa potwory: złośliwy i wredny diabeł i lekko cipowaty anioł. Co zrobić, każdy ma w sobie jakieś sprzeczności…

Rób, co chcesz, dopóki nie krzywdzisz innych

Ale do rzeczy, bo dygresje imają się mnie jak czkawka pijaka i do brzegu w tym tempie to nigdy nie dopłynę. O co zatem chodzi? Jaki temat tak bardzo leży mi na sercu, że pisałam i kasowałam go w kółko przez 4 miesiące bez przerwy niemal.

Otóż chodzi o to, jak wielkimi sukami potrafią być dla siebie nawzajem kobiety. Z jednej strony w oczy słodzić ci będą tak, że dostaniesz mdłości, z drugiej dupę obrąbią, że nie będzie na czym siedzieć. Wyobraź sobie, że masz te 25 kilogramów za dużo. Postanawiasz zawalczyć o siebie. Przechodzisz na dietę, radykalnie zmieniasz styl życia, kilogramy lecą w dół, nareszcie czujesz się seksowna.

Dobra, nadal masz tu i ówdzie trochę wałków, ale w porównaniu z tym, co było, to jakby porównywać Kim Basinger w najlepszym okresie do Quasimodo.

Czujesz się seksowna, mówisz o tym i co słyszysz?

I teraz to się dopiero zaczyna. Z jednej strony słyszysz głosy poparcia.

Kochana, gratuluję. Zajebiście wyglądasz. Powodzenia!

Z drugiej zaczynają do Ciebie docierać komentarze w stylu:

I co z tego, że schudłaś. Nadal wyglądasz jak wieloryb. A w ogóle to na ryju skóra ci się zaczęła marszczyć. Zobacz policzki opadły, dupa opadła, cycki se na plecy zarzucić możesz…

Szczerze? Ja bym tę od tych cycków lewym sierpowym potraktowała z półobrotu. A musisz wiedzieć, że mój lewy sierp w ciągu ostatnich trzech miesięcy tak przybrał na sile, że przestałam się bać spacerować po nocy. Mogę znokautować z miejsca.

Nóż mi się w kieszeni otwiera na takie słowa „poparcia”. Już lepiej niech by nic nie mówiła. Z drugiej strony natomiast… spektakularne sukcesy bardzo szybko weryfikują listę znajomych i prawdziwych przyjaciół. Zawiść, zazdrość i małostkowe czepianie się o pierdoły – tej pani już podziękujemy, ban towarzyski.

Jest jeszcze trzecia kategoria „dopingujących”

To takie co wiesz, niby wspierają, ale za plecami sru szpila w dupę.

Kochana, jak Ty pięknie wyglądasz. Też bym tak chciała! (Widziałaś, jak jej cycki oklapły? Lata na tę siłownię, bo pewnie mąż już jej nie chce…)

Aaaaa, przegryźć tętniczkę szyjną to mało! To że jej się nie chce dupy ruszyć, nie znaczy wcale, że Ty nie możesz się cieszyć swoim sukcesem!

Przejmujesz się takimi opiniami? Co Cię obchodzą inni? Miej na to wyjeb***! Rób swoje i nie zastanawiaj się nad tym, co ludzie powiedzą. Bo z nimi, jak zapewne już zdążyłaś się zorientować, to jest tak, że zawsze będą gadać. Niezależnie od tego, co zrobisz, czego nie zrobisz, a co już powinnaś zrobić, to w ogóle inna bajka. Znają się na wszystkim. Od kupy niemowlaka, poprzez diety gastryczne, aż po fizykę kwantową. Są mistrzami w siatkówkę, najlepszymi trenerami piłkarzy i motywatorami tych patałachów skoczków. Wiedzą wszystko! Absolutnie. Z kim śpisz, co jesz, kogo bzykasz na siłowni. Albo kto bzyka Ciebie. No bo wiadomo, od tych ciężarów to by Ci tylko kręgosłup wysiadł. Niemożliwe, żebyś tam chodziła dla sportu. Na stówę dla jakiegoś gacha.

Także wiesz… miej to głęboko w poważaniu. Popraw koronę i zasuwaj na trening obwodowy. Forma się sama nie zrobi!

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up