CAŁE ŻYCIE WE WSTYDZIE

Jakoś tak w marcu, będzie na Dzień Kobiet chyba, mąż zakupił mi w prezencie masaż. Relaksacyjny. Ewentualnie klasyczny – do wyboru. Problem w tym, że to był masaż! Ma-saż! Dla mnie! Dla osoby, która nienawidzi, kiedy dotyka ją ktoś obcy (w sumie nieobcy też mogliby rąk do mnie zbyt często nie wyciągać 😉 ). Ale co tam, kto nie ryzykuje ten nie ma – co najwyżej całe życie spędza we wstydzie.

 
Bojkotowałam pomysł przez jakiś czas, no dobra, dość długi czas, wypierając go z pamięci. Wspierały mnie w tym dzielnie brak czasu i nadmiar zajęć. Ale że mąż uparty, a wąż w kieszeni syczał, co zapłacone musi być skonsumowane. Kiedy więc po raz kolejny zadał pytanie, czy się już może na ów masaż umówiłam, przyszło się ugiąć.

JAK ODPYCHAĆ OD SIEBIE NIECHCIANE – TRENING PODSTAWOWY

 
– Mam przecież jeszcze mnóstwo czasu (hahaha, to samo mówiłam 2h przed porodem :P).
– Jesteś pewna?
– No raczej! Do końca czerwca mam czas…
 
Yhyyy… okazało się jednak, że nie do końca czerwca, a do wczoraj. Zagęściłam zatem ruchy, wykonałam telefon do gabinetu, przekonałam panią, że tak, owszem, jestem totalną blondynką i musi mnie przyjąć na już, bo inaczej kaplica, forsa przepadnie, a mąż mnie wydziedziczy. Pani się ugięła, acz zadowolona nie była.
 
Tym oto sposobem wylądowałam na stole do masażu. Relaksujący miał być! Masaż nie stół. O matko moja kochana – co ja się nastresowałam, to moje!
 
Już na samym początku okazało się, że tam się trzeba rozebrać! Fuck!
Jak będę leżeć na brzuchu kobita będzie patrzeć na moje brudne pięty. Do tego obłażące ze skóry, bo zafundowałam sobie skarpetki złuszczające!
Będzie mnie dotykać po łydkach! Cholera jasna, kiedy ja ostatnio goliłam łydki???
Rany boskie, ona dotyka moich boczków! A ja jak na złość zapomniałam zjeść tych cudownych tabletek, o skutkach ubocznych (Znacie tę idiotyczną reklamę? „Mają efekt uboczny… Uboczny, bo znikają boczki…”).
 
Thorze mój przenajświętszy, nie dla mnie te salony! Nie dla mnie masaże! Relaks i SPA. Może ja lepiej na jakiś trening pójdę? Przynajmniej jak się spocę, to nikt nie będzie narzekał, że śmierdzę :P.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

26 myśli na temat “CAŁE ŻYCIE WE WSTYDZIE

  • 18 czerwca 2017 o 18:20
    Permalink

    Teraz trzeba tylko pomyśleć, jakim prezentem odwdzięczysz się mężowi. Jutro „Teksański Dzień Emancypacji”, więc powód do prezentu idealny.

    Odpowiedz
    • 20 czerwca 2017 o 09:10
      Permalink

      Na Teksański Dzień Emancypacji się niestety nie załapałam :P. Dla męża największym prezentem jest wolność na co dzień 😉

      Odpowiedz
  • 18 czerwca 2017 o 18:27
    Permalink

    Haha 😛 Ja tam akurat lubię dobry masażyk 😉 I aż mnie chyba natchnęłaś aby się wybrać 😀

    Odpowiedz
  • 18 czerwca 2017 o 21:15
    Permalink

    uwielbiam masaże <3 na szczęście mam swojego fizjo, do którego zawsze mogę pójść po zawodach 🙂

    Odpowiedz
  • 18 czerwca 2017 o 22:38
    Permalink

    Ja baaaardzo lubię masaże! Super post!

    Odpowiedz
  • 24 czerwca 2017 o 12:10
    Permalink

    Świetny post 😀 Ale ja chyba też wolę solidny trening. Nic tak dobrze nie rozmasuje mięśnia niż sztanga 😉

    Odpowiedz
  • 27 czerwca 2017 o 11:16
    Permalink

    Hahaha, mam TAK SAMO! Raz na charytatywnej aukcji wylicytowałam bon na masaż hawajki lomi-lomi. Chciałam iść, naprawdę. A potem wpisałam to sobie i obejrzałam filmik. NO FUCKING WAY.

    Odpowiedz
  • 10 lipca 2017 o 21:45
    Permalink

    Mi przyjaciółki zafundowały masaż (podczas mojego wieczoru, a właściwie weekendu panieńskiego). Też się stresowałam, nie wiedziałam, czego się mogę spodziewać, zwykle stronię od kontaktów cielesnych (jak to brzmi!) z obcymi, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Moje pospinane plecy i kark poczuły ulgę. Nie było to jednak mizianie, a profesjonalny, terapeutyczny masaż, więc chwilami nawet bolało. Koniec końców – nie żałuję i chętnie bym się wybrała jeszcze raz 😀

    Odpowiedz
  • 10 lipca 2017 o 22:10
    Permalink

    Masaż jest świetny! Mój brat jest masażystą i wiem, że nie ma czego się wstydzić. 🙂 No może po za osobami, które potrafią przyjść zwyczajnie nieumyte… ale znając życie, takie osoby najczęściej mają to po prostu gdzieś.

    Odpowiedz
  • 10 lipca 2017 o 23:26
    Permalink

    Wiem co czujesz 🙂 bardzo nie lubię kiedy mnie ktoś dotyka bez ostrzeżenia- a tu leżysz na stole u zamiast się odprężyć stresujesz się, gdzie ta ręka powędruje…. poza tym czasami mam taki problem, że do obrzydzenia doprowadzają mnie czyjeś ręce- nie chodzi o brudne…. ale nie wiem…może kształt paznokci, palców i wzdrygam się na samą myśl o dotyku.

    Odpowiedz
    • 11 lipca 2017 o 08:18
      Permalink

      O jak ja to dobrze rozumiem! I potem człowiek leży i się zastanawia… czy te majtki aby na pewno szczelne są 😉

      Odpowiedz
  • 11 lipca 2017 o 08:09
    Permalink

    Gratulacje…pokonalas swój lęk:) ja co prawda też mam opory, ale masaż karku jak sie siedzi tylko przed kompem jest wtedy wielkim zbawieniem:) ulga natychmiastowa:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up