JAK SZYBKO ZYSKAĆ MODNĄ FRYZURĘ?

Odkąd pamiętam mam problem z włosami. Może nie z samą ich jakością, ale z tym, by nie wyglądały jak mop, kij od szczotki, wyżęta szmatka czy Thor wie, co jeszcze. Krótkie są nie do ułożenia. Długie – jeszcze gorzej. Paradoksalnie im dłuższe, tym bardziej marzę o tym, by ściąć je na zapałkę. I na odwrót. Babie nie dogodzisz. Dziś jednak, całkiem przez przypadek, odkryłam sposób na to, jak szybko zyskać modną fryzurę. Kto nie ryzykuje, ten podobno nie pije szampana.

Ale od początku. Historii włosowych miałam w swoim życiu miliony, o czym pisałam już jakiś czas temu. Blondy, rudości, czerwienie, brązy, jasne, ciemne, kolorowe – chyba przerobiłam 90% dostępnych kolorów. Podobnie zresztą było z długościami i fryzurami. A co gorsza w żadnej nie było idealnie.... Read More

Czytaj dalej

WIOSNA WKRACZA RADOŚNIE, A DUPA ZIMOWO ROŚNIE

Nareszcie nadeszła wyczekiwana przez wszystkich przez ostatnie pół roku wiosna. Co prawda nie wjechała na białym koniu z fanfarami i wszystkimi tymi atrakcjami, ale jest! Jest, jest, jest! A wraz z nią pojawiły się, typowe dla tej pory roku, dylematy – jak tu pokazać zarośnięte po zimie cielsko bliźnim.

Jeśli należycie do tych wybrańców losu, co ich leżenie na kanapie i pożeranie tony ciasteczek, deserów, czekolady i innych zimowych smakołyków nie rusza – szczerze zazdroszczę! Niestety, ja mam z tym zdecydowany problem i zazwyczaj sezon zimowy kończę z kilkoma kilogramami na plusie. Wiosna wkracza radośnie, a mi po zimie ciągle dupa rośnie. Jak żyć?... Read More

Czytaj dalej

APARATKA, CZYLI CHCESZ BYĆ PIĘKNA, TO CIERP

Podobno kobieta dla urody jest w stanie znieść bardzo wiele. I chyba nie trzeba tego nikomu udowadniać. O ile jeszcze taki na przykład makijaż może być całkiem fajną zabawą, o tyle już depilacja części ciała różnych do najprzyjemniejszych nie należy. A takie szpilki? Co one robią z naszymi nogami, kręgosłupami, stopami? Ale jak to mówią: chcesz być piękna, to cierp.

Na co dzień nie latam w szpilkach. A przynajmniej staram się nie. Przy moich 176 cm wzrostu każdy wyższy obcas powoduje, że mogę współpracownikom na łeb napluć. Jeśli tylko mnie najdzie ochota. Z depilacją… ekhm, przemilczmy temat. Za to zastanawiam się właśnie, co mnie podkusiło, kiedy dałam się namówić na aparat ortodontyczny. Niby były wskazania zdrowotne i w ogóle, ale nie czarujmy się – przeważyła chęć posiadania uśmiechu jak Julka Roberts ;)... Read More

Czytaj dalej

WŁOSY MI WYSZŁY! GONIĆ JE?

Wspominałam już o tym całkiem niedawno, że moje włosowe eksperymenty nie zawsze kończyły się dobrze. Pal licho, jak kolor wychodził nie taki – to zawsze szło jakoś zamaskować. W ostateczności mogłam przez jakiś czas przecież nosić czapkę (niewidkę najlepiej). Co robić jednak, kiedy włosy mi wyszły??? Gonić je?

Ciągłe farbowanie w tę i z powrotem, prostownica, lokówka, wałki termiczne – to nigdy nie kończy się dobrze. Ja jednak poszłam o krok dalej. Przecież mszcząc się na włosach, nie mogłam zapomnieć o paznokciach. Nietrafione odżywki, po których paznokcie pękały mi na pół, to tylko kropla w morzu. Ostatecznie dobiłam swoje paznokcie domowym manicurem hybrydowym. A raczej sposobem jego pozbywania się metodą na „zrywanie tapety”.
A kiedy ostatecznie kłak mi wyszedł, a ręce ludziom to mogłam pokazywać li i jedynie w eleganckich skórkowych rękawiczkach (które ostatnio odjechały w siną dal wraz ze sprzedanym samochodem :( ), postanowiłam jednak coś z tym zrobić.

OLEJEK RYCYNOWY DOBRY NA WSZYSTKO

 oils-740177_1920
O sposobie z olejkiem rycynowym przeczytałam nie gdzie indziej jak w książkach Joanny Chmielewskiej. Miał mi zapewnić piękny, gęsty, lśniący włos do pasa. Zapewnił długie godziny w toalecie. Chyba użłam go nie tak jak powinnam.
Doczytawszy jednakowoż, co i jak z tymi wcierkami, rozpoczęłam żmudny proces traktowania skalpu olejkiem. Centymetr przy centymetrze. Szczoteczką do zębów. Mniej więcej w połowie straciłam cierpliwość i poszłam spać. 
Tłusta poduszka, włosy nie_do_domycia i wszechogarniający wkurw – tak zakończyła się moja przygoda z olejkiem rycynowym.
Nigdy wiecej!

ROŚNIE JAK NA DROŻDŻACH

 ... Read More

Czytaj dalej

O WŁOSOWYCH EKSPERYMENTACH, CZYLI KOBIETA ZMIENNĄ JEST.

Zaczęłam farbować włosy w liceum. Dlaczego nie w podstawówce? Wtedy eksperymentowałam z trwałą. Marzyły mi się długie, rude loki do pasa, tymczasem skończyłam z regularnym baranem na głowie. I na jakiś czas odechciało mi się eksperymentów. Nie na długo jednak. Kobieta zmienną jest.

Znakomita większość kobiet, niezależnie od tego, co ma na głowie, zawsze będzie uważała, że może być lepiej. Bardziej kolorowo. Mniej kolorowo. Prosto. Krzywo. Z grzywką. Bez grzywki. Albo na mokrą włoszkę. A najlepiej po prostu inaczej! Nie jestem wyjątkiem.


RUDY TO NIE KOLOR. TO CHARAKTER.

 
IMG_20150224_200859
Swoją przygodę z farbowaniem zaczęłam od koloru rudego. Zapewne miała na to wpływ lektura Ani z Zielonego Wzgórza albo Thor wie czego, fakt jest jednak faktem, że rude pukle były moim nieziszczonym marzeniem od zawsze.
Przez jakiś czas wmawiałam sobie nawet, że jak się bardzo postaram, to te włosy same zrudzieją. W słońcu. Bez słońca. Pod wpływem nie wiadomo czego. W końcu gdzieś tam w rodzinie ktoś kiedyś był rudy. Dlaczego miałabym tych genów nie odziedziczyć?
I tak przez długie lata byłam sobie rudzielcem farbowanym to henną, to farbą, to znów szamponem. Korespondowało to całkiem zgrabnie z moim nie do końca sympatycznym charakterem i wszyscy byli zadowoleni.
Do czasu…


MĘŻCZYŹNI KOCHAJĄ BLONDYNKI

IMG_20140816_124557
Tak mniej więcej w okolicach studniówki postanowiłam na czas jakiś (do matury!) zarzucić wszelkie zabiegi pielęgnacyjne względem włosów. No dobra, myłam je. Inaczej się nie dało. Poza tym jednak zabiegiem niezbędnym po dość krótkim czasie zaczęłam przypominać yeti – zarośnięte jak nieboskie stworzenie.
Stres maturalny jednakowoż zrobił swoje i włosy mię wyszły. No nie wszystkie może, ale na tyle skutecznie jednak, że postanowiłam je ściąć. A przy okazji zrobić najgorszą możliwą rzecz, jaką na tym etapie można było zrobić, czyli pofarbować. Że mi z tą farbą reszta kłaków nie wyszła, to cud jakiś.
Stałam się zatem eteryczną blondynką. A raczej blond wypłoszem, bo wymęczone wielomiesięcznym stresem włosy nijak nie chciały się układać. Ba, nawet rosnąć nie chciały. Nic nie chciały. Najchętniej powiedziałyby mi: idź sobie!
I tak dobrnęłam w tym blondzie aż do ślubu.


KOBIETA ZMIENNĄ JEST

woman-1721061_1920
Po ślubie wiadomo – kłak trzeba ściąć, okazać się kobietą stateczną, niemalże matroną. Zaczęłam od… przycięcia grzywki. Na długość dwóch centymetrów. Wyglądałam jak pół dupy zza krzaka, ale z modą się nie dyskutuje.
Nie dyskutowałam rónież, kiedy fryzjerka pofarbowała moją blond grzywkę na fioletowo. Ani kiedy fryzjer ściął mi włosy na chłopaka, wycinając jeden z boków na trzy milimetry. Głupia ja.
I za każdym razem kiedy miałam włosy długie, pragnęłam fryzury na Kożuchowską (już po przygodzie z kartonami). Kiedy zaś włosów na nogach miałam więcej niż na głowie, marzyłam o długich do pasa puklach. Kobiecie nie dogodzisz, no po prostu nie.

Ciekawa jestem, czy kiedyś nadejdzie ta chwila, kiedy nie będę chciała mieć na łbie czegoś, co właśnie posiadam (niestety nie każda zmiana jest odwracalna, a przynajmniej nie zawsze od razu).Kilka ciekawych inspiracji znalazłam również na stronie Kobiece Porady :)... Read More

Czytaj dalej

JESTEM PIĘKNA I JUŻ!

Dlaczego nie wierzymy w siebie? My – kobiety. Ktoś powie, że to bzdura. Wcale nie. Ile razy słyszę komplement i pierwsze moje słowa, to zaprzeczenie. Serio serio. Kobiety nie potrafią przyjmować komplementów. Bezsensownie się krygują. Nie wierzą w nie. A powinny. Codziennie powinny stanąć rano przed lustrem i powtarzać sobie jak mantrę do znudzenia: jestem piękna!

Wyobraźcie sobie faceta: staje przed lustrem, pręży muskuły, poprawia fryzurę, puszcza do siebie oczko i myśli jestem zajebisty. A kobieta? Ale mam zmarszczki! Tego tłuszczu z brzucha nigdy się nie pozbędę. I jeszcze ten okropny pryszcz na brodzie!

 ... Read More

Czytaj dalej

4 TYPY OSÓB, KTÓRE NA PEWNO SPOTKASZ NA SIŁOWNI

Kiedy postanowiłam co nieco zrobić ze swym rozlazłym ciałem, stanęłam przed lustrem i obejrzawszy się od stóp do głów stwierdziłam, że nie jest to jeszcze poziom, który można by pokazać ludziom. To samo było z kondycją, której raczej nie było. Wcale a wcale. Zanim jednak dotarłam na fitnesy i poznałam 4 typy osób, które na pewno spotkasz na siłowni, przeszłam długą drogę.

Jako dziecko nie szalałam za sportem. Chyba, że chodziło o prędkość przewracania kartek w ksiażkach w połączeniu z ilością pochłanianych na czas kanapek z pasztetem i ogórkiem (albo – w wersji na słodko – lentilków). Szybko przełożyło się to na jakość moich „mięśni”. Potem trochę doszłam do siebie, ale po urodzeniu Potworów okazało się, że już nie jest tak różowo. Można by powiedzieć, że było szaro. A nawet czarno. I tak zaczęła się moja przygoda ze sportem.


SPORT TO ZDROWIE

Scroll Up