CO NASZE DZIECI WYNIOSĄ ZE SZKOŁY?

Jedna reforma oświaty goni kolejną. Miłościwie nam panujący robią wszystko, byśmy nie czuli się w temacie zbyt pewnie. Jednym słowem – nie znasz dnia, ani godziny (kiedy nastąpi zmiana). I czy to będzie dobra zmiana? Zastanawialiście się kiedyś, co nasze dzieci wyniosą ze szkoły? Skoro w kółko i bez przerwy coś się w niej zmienia?

Osobiście czekam na ten moment, kiedy ekipa rządząca uzna, że uczyć się nie trzeba w ogóle. Gdyby małoletni mogli głosować – cały elektorat ich. Co prawda teoria spiskowa mówi, że wiek szkolny obniżono po to, by gawiedź indoktrynować od maleńkości. Ale kto by tam w to wierzył?

WIEDZA TO PODSTAWA

nauka
Obiecałam sobie kiedyś, że za wszelką cenę będę się od szeroko rozumianej polityki trzymać z daleka, zatem już wracam do tematu 🙂
Pierwszą i podstawową rzeczą, którą dzieci powinny ze szkoły przynieść to wiedza. Wiedza teoretyczna, wiedza praktyczna, wiedza przez nas dorosłych dawno już zapomniana. Z historii, z matematyki, a nawet z języka polskiego.

 

Tymczasem okazuje się, że dla Potworów to wcale nie jest oczywiste. Wszelkie informacje przyswajają jakby mimochodem lub nie przyswajają ich wcale. Co gorsza okazuje się, że przyswajają wiedzę o życiu, która wcale nie jest fajna.

 

Ot taki na przykład fakt, że sprawiedliwości nie ma. Że dobrych ocen wcale nie otrzymuje się za myślenie. Albo – o zgrozo – że na niektórych przedmiotach myśleć samodzielnie w ogóle się nie powinno!

 

A potem same pały!

WIEDZA CAŁKOWICIE ZBĘDNA

czarna ospa

 

Kolejna rzecz, to tzw. ciekawostki, zasłyszane od kolegów lub nauczycieli.
Kiedy Potwór Starszy był w pierwszej klasie przytargał na ten przykład informację o tym, że choroby są wywoływane przez Czarnego Ducha. Jako że nie usłyszał tego na przyrodzie/biologii/środowisku (nazewnictwo przedmiotu zależne od wieku czytelnika), zakładam że nauczyciel nie miał na myśli czarnej ospy.
Czarny Duch przewijał się potem przez nasz życiorys dłuższy czas. Głównie nocami, nie dając Potworowi spać i uparcie budząc go o trzeciej nad ranem.

RZECZY ABSOLUTNIE MUST HAVE

ninjago
W tym zakresie króluje dla odmiany Potworek. Co dzień przynosi w plecaku do domu resztki jedzenia, owoce i warzywa w woreczkach (absolutnie nie nadające się do niczego innego jak do wyrzucenia), tony kartek, naklejek, połamanych kredków, ołówków, resztki po ostrzeniu kredek, wydziergane własnoręcznie origami i tonę innych niezbędnych przydasiów.

 

Co ciekawe – on tego nie utylizuje wcale!

 

Kiedy wczoraj rano zapakował się do szkoły, zastanawiałam się głęboko, jakież to lekcje ma w tym dniu. Według wszelkiego prawdopodobieństwa wychodziło mi bowiem, że zajęcia będą się odbywały z lego, lego, lego i ninjago.

 

PRZEDMIOTY OBCE

śmieci
Pod pojęciem przedmioty obce rozumiem wszystko, czego ja u Potworów wcześniej na oczy nie widziałam. Nie zostało wyprodukowane w ramach punktu drugiego i nie otrzymał ich od nauczyciela.

 

Mogą to być cudze kredki, ubrania (mieliśmy kiedyś na stanie dwie bluzy należące do nikogo), zabawki, ale i kanapki, napoje, papierki po cukierkach. Te ostatnie świadczyły tylko o tym, że Potwory dbają o dostarczenie odpowiedniej dawki cukru organizmowi we własnym zakresie. I całkowicie wbrew moim zakazom.

 

Czasem zdarza się, że Potwory wracają do domu bez rzeczy, którą mieć powinni. I rzecz ta dziwnym trafem znajduje się na przykład u kolegi. Tak też było w poniedziałek, kiedy zdesperowany Potwór dokonał przestępstwa i zadzwonił do mnie ze szkoły (obowiązuje w niej całkowity zakaz używania telefonów przez młodzież):

–  Mamo, ja nie mam jednego buta – poinformował mnie lekko stropiony.
Jak to nie masz jednego buta? – zapytałam zdziwiona. – Zdezerterował ci z nogi?
Nie no, byłem na wuefie i przebierałem się w szatni. I but mi zginął.

Hmmm… jakby zginęły dwa, mogłabym podejrzewać, że ktoś potrzebował ich bardziej. Ale jeden?

I nie mam też czapki – dodał Potwór – była w kurtce i nie ma.

Ręce i cycki mi opadły. Syn Starszy wrócił do domu w trampkach i oczywiście bez czapki (a był to najzimniejszy dzień w tym roku).

 

Po pracy zebrałam się w sobie, pojechałam do szkoły i przy wydatnej pomocy woźnej i Potworka przeszukałam wszystkie szatnie, szafki, kosze na śmieci i toalety. But zapadł się pod ziemię. Diabeł ogonem nakrył i śmiał się w kułak.

 

W obliczu perspektywy zakupu kolejnej pary butów i bez gwarancji, że będzie własnością Potwora przez jakiś czas, wysłałam maila do rodziców kolegów z klasy. Ostatnia deska ratunku. Jak się pewnie wszyscy domyślają, nie minęło wiele czasu, kiedy odebrałam telefon z informacją:


Mamy waszego buta!

Także tego… nasze dzieci mogą ze szkoły (nawet w jej obecnej formie) wynieść całkiem sporo. Tyle tylko, że niekoniecznie będzie to li i jedynie potrzebna wiedza 😉

 

Ps. Czapka też się oczywiście znalazła, jakby ktoś pytał 😉

 

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

7 myśli na temat “CO NASZE DZIECI WYNIOSĄ ZE SZKOŁY?

  • 27 listopada 2016 o 19:55
    Permalink

    hmmm co wynoszą obecnie? tonę książek, masę prac domowych. Do tego tak gonią z materiałem, że ciężko nadążyć :/ koszmar

    Odpowiedz
      • 28 listopada 2016 o 21:36
        Permalink

        aż tak, 4 klasa i co dwa dni coś innego. Potęgi, bryły, objętości, pola, szacowanie,a to jedynie ułamek tego co mają z matmy… plus z tego przedmiotu po dwie strony z ćwiczeniówki każdego dnia :/ a inne przedmioty … nawet nie wspominam :/

        Odpowiedz
        • 29 listopada 2016 o 08:23
          Permalink

          No mój starszy też w czwwartej klasie. Ale walczy głównie z historią i techniką 😉 Masz jednak rację, że jest przeskok. Do tej pory Potwór nie miał nic zadawanego do domu, bo wychowawca się wyrabiał na lekcji i ich nie obciażał zadaniami domowymi. Teraz niestety jest zupełnie inaczej.

          Odpowiedz
  • 28 listopada 2016 o 18:03
    Permalink

    A z moich doświadczeń, uczą się teorii, a nie uczą się praktycznych elementów życia… Może to moje zboczenie, ale o prawdziwych domowych finansach w szkole wiele się nie dowiedzą….

    Odpowiedz
  • Pingback:JAK DOBRZE ZACZĄĆ DZIEŃ? - FOTOGRAFIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up