CZAS POKAŻE. ANNA FICNER-OGONOWSKA.

 Mam fijoła na punkcie kryminałów. Na punkcie thrillerów także. Może to wina zbyt stabilnego życia (haha, śmiech przez łzy). Może za mało emocji na co dzień 😉 Faktem jednak jest, że uwielbiam wszelkie zagadki, dreszczyk grozy, tę całą rozkminę – kto zabił, dlaczego, po co i jak. I zawsze, ale to zawsze, ścigam się z głównym bohaterem w rozwiązaniu zagadki. Czasem jednak mam ochotę na totalne odmóżdżenie – czytanie książki, która jest łatwa, a rozwiazanie bardzo, ale to bardzo przewidywalne. Tym razem na warsztat trafiła zeszłoroczna pozycja – Czas pokaże. Anna Ficner-Ogonowska.

 
Po książkę Czas pokaże. Anny Ficner-Ogonowskiej sięgnęłam po recenzji w necie. Miała być lekka, miała być przyjemna, miała być wzruszająca i nie wymagająca zbytniego zaangażowania z mojej strony. Ok, mogłam zmieniać strony na kolejne. Jednym palcem.

SKĄD BRAĆ KSIĄŻKI?

skąd brać książki
W dobie elektroniki nie jest to żadne wyzwanie. Wchodzimy do księgarni internetowej, czy na innego gryzonia (opcja mniej legalna, dla lubiących ryzyko) i pyk. Jest. Załadowała się. Możemy czytać.

 

Czasem jednak jestem tradycjonalistką i mimo iż książka liczy sobie setki stron, nijak nie mieści się w torebce, jest nieporęczna i ciągle się zamyka – sięgam po wersję papierową. Tak było i tym razem. Pozycję zgarnęłam z półki w bibliotece i… przepadłam dla świata na 2 dni.

 

POKAŻ KOTKU, CO MASZ W ŚRODKU

o czym jest ta ksiażka
Jakie są książki Anny Ficner-Ogonowskiej? Pełne ciepła, naładowane emocjami, zdecydowanie dla kobiet. W zasadzie nie wyobrażam sobie, by mógł je czytać facet. A jak już to na pewno jakiś nietypowy 😉
Autorka porusza tematy zdecydowanie bardziej bliskie płci pięknej – wiadomo, jest miłość, jest problem, jest czasem i zdrada, jest katharis i szczęśliwe zakończenie. Czyli wszystko, czego potrzeba do szczęścia, przy niezbyt wymagającej literaturze.

 

Dla odprężenia, dla rozrywki, dla zabicia czasu.

 

CZAS POKAŻE

czas pokaże
Motywem przewodnim najnowszej książki Ficner-Ogonowskiej jest czas. Główna bohaterka ma bowiem dopiero dwadzieścia lat. I zakochuje się w mężczyźnie starszym od siebie o kolejne dwadzieścia. Dojrzałym, z wysoką pozycją społeczną i zawodową, a także całym bagażem doświadczeń, które czynią z niego milczka i gbura.
Ale to tylko pozory, bo czyż ordynator oddziału onkologii dziecięcej może być gburowaty? Skąd!
Ale, to oczywiście nie koniec problemów. Julia przez długie lata żyła pod dyktando matki i despotycznej ciotki. Nie protestowała, nie buntowała się, nie robiła nic wbrew woli rodziny. Czasem przeklinała w myślach, na zewnątrz jednak była przykładem córki idealnej.
Odskocznią od rodziny były studia i spotkania z przyjaciółką – Nelą. Dzięki niej trafiła jako wolontariuszka na oddziale onologii dziecięcej i wsiąkłą na amen. Razem pomagały dzieciakom, razem się uczyły, razem śmiały się i płakały.
Toteż, kiedy Nela z niemałym oporem wyznała Julii, że zakochała się w ordynatorze, nie szczędziła jej ostrych słów, kpiny i sarkazmu. Początkowo bowiem Julia postrzegała lekarza jako zupełnie niegodnego jej przyjaciółki „starucha”.
Co sprawiło, że główna bohaterka zmieniła zdanie? Jak dojrzały lekarz ze „gburowatego starucha-cyborga” przemienił się w mężczyznę marzeń? Jak Julia poradzi sobie z wyrzutami sumienia wobec przyjaciółki i co powie rodzinie?
Masz wolny wieczór? Przekonaj się sama 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

22 myśli na temat “CZAS POKAŻE. ANNA FICNER-OGONOWSKA.

    • 12 września 2016 o 19:07
      Permalink

      Jesień idzie (choć pogoda na to nie wskazuje), to akurat będzie czas na takie lektury 🙂

      Odpowiedz
  • 12 września 2016 o 19:43
    Permalink

    Ładnie napisana recenzja, która choć mnie nie zachęciła – wręcz przeciwnie – bawiła mnie sposobem napisania. Masz tą lekkość w pisaniu i nie zmarnuj jej – doświadczenie z czytania wielu książek można fajnie wykorzystać w praktyce pisząc coś swojego, wiesz? 🙂

    Pozdrawiam
    Rafau z
    imagineyourselfblog.blogspot.com/

    PS: może mojego coś zrecenzujesz, co? 😀

    Odpowiedz
    • 12 września 2016 o 19:58
      Permalink

      Rafau, bo to książka typowo "babska" 😉 I dziękuję za komplement – takie zawsze budują.

      Ps. Z przyjemnością 😉

      Odpowiedz
  • 12 września 2016 o 23:45
    Permalink

    Też lubię sięgać po lekką lekturę, a często się okazuje, że wcale nie jest taka płytka jak się wydawała na początku. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki 🙂

    Odpowiedz
  • 13 września 2016 o 20:47
    Permalink

    Na zbliżające się długie, jesienne wieczory, wydaje się być propozycją idealną! 🙂

    Odpowiedz
  • 13 września 2016 o 20:49
    Permalink

    Chętnie sięgnę po kilka z Twoich propozycji 🙂 Swoją drogą ja uwielbiam te "thrillery" Chmielewskiej. Przeczytałam wszystkie, niektóre po kilka razy i za każdym razem płaczę ze śmiechu. Polecam każdemu 🙂

    Odpowiedz
    • 14 września 2016 o 15:57
      Permalink

      O, to tak jak ja 😀 Podobny klimat stworzyła swego czasu Olga Rudnicka. Przy Nataliach płakałam ze śmiechu 🙂

      Odpowiedz
  • 14 września 2016 o 13:47
    Permalink

    Pozostałe książki tej autorki przeczytałam. "Czas pokaże" w formie ebooka od zeszłego roku czeka na przeczytanie. Twoja opinia o niej zachęca do przeczytania, a coraz dłuższe wieczory będą sprzyjać spędzaniu czasu przy lekturze 🙂

    Odpowiedz
    • 14 września 2016 o 15:58
      Permalink

      Tak, chociaż mocno wyidealizowaną jeśli chodzi o wątek "miłosny" 🙂

      Odpowiedz
  • 14 września 2016 o 19:22
    Permalink

    Chętnie sięgam po lekkie powieści. Zazwyczaj stanowią one przyjemną przerwę od tych stresujących lub refleksyjnych powieści, po których kac książkowy nie znika przez tydzień. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Ficner-Ogonowskiej, ale gdy to uczynię z pewnością zacznę od serii "Alibi na szczęście" 🙂

    Odpowiedz
  • 14 września 2016 o 21:20
    Permalink

    Hmmm… a mnie sie nie podobało. Znaczy… po poprzedniej serii autorki miałam apetyt na coś lepszego. ta ksiażka była moim zdaniem trochę przegadana, bohaterka mocno irytująca, a fabuła tak przewdywalna, ze w pewnym momencie zaczęłam czytać tylko dialogi, żeby szybciej skończyć… Dlaczego nie odłożyłam, skoro mi się nie podobało? Chciałam dać tej książce szansę, chyba przez sentyment dla poprzednich tej autorki. No cóż… Moim zdaniem to najsłabsza pozycja Ficner-Ogonowskiej…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up