Czy dzieci powinny być niewidoczne i bezwonne?

Taka sytuacja. Siedzimy sobie z Synem Młodszym w poczekalni u lekarza.
Dobiegliśmy tu ledwo co na czas, bo korki i w ogóle. Synu się nie spieszyło. Biorąc pod uwagę jego fartuchową traumę, której nabawił się roku ubiegłego, w sumie ciężko się dziwić.

Ale dotarliśmy. Ominęliśmy sprytnie kolejkę w rejestracji. Dotarliśmy na badania. Badania zrobione. „To teraz proszę iść do rejestracji po kartę i wrócić” [sic!]

Poszliśmy. Wracamy. Kolejka jak skurwysyn pod gabinetem. Ci co dotarli z rejestracji do gabinetu po nas, czekają. My – choć po badaniu – też musimy czekać. W sumie dobrze, że na badanie zdążyliśmy najpierw, bo inaczej Synu Młodszy zwyczajnie by badania nie doczekał (pomiar prawidłowości oddawania moczu).

Siedzimy. Czekamy. Siedzimy. Czekamy. Siedzimy. Czekamy. Siedzimy. Czekamy. Siedzimy.

Syn lekko zniecierpliwiony zaczyna stukać głową w ścianę. Za nim wisi metalowa rama na obraz. Bez obrazu. Przy każdym stuknięciu wydaje metaliczny dźwięk. Słyszę syk czekających (również z dziećmi) i zniecierpliwione spojrzenia. Upominam syna, acz bez przekonania.

Przestaje pukać metalową ramką. W zamian znajduje sobie butelkę. Plastikową. Puka nią o ścianę. Napominam jak wyżej. Spojrzenia jeszcze bardziej zniecierpliwione. Irytacja gawiedzi plus tysiąc. Dzieci współkolejkowiczów napier.. na telefonach w gierki wszelakie. Świata poza tym nie widzą. Syn Młodszy się nudzi. Zaczyna wybijać rytm rękoma na kolanach. Współtowarzysze niedoli chcą mnie zabić wzrokiem.

Wychodzi lekarz. Zaprasza nas do gabinetu. Mimo iż dotarliśmy tam ostatni. Słyszę pomruk niezadowolenia za plecami. Dobrze że nikt noża nie miał, bo ani chybi by mi go w plecy wbił.

Kurtyna.

Ps. Czy dzieci powinny być bezwonne i niewidoczne? Nawet w poradniach dziecięcych. By nie irytować dorosłych, którzy jakby nie było są w stanie nad emocjami zapanować? Ot zagadka.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up