CZY WIESZ, CO TWOJE DZIECKO NOSI W PLECAKU?

Z okazji początku nowego tygodnia zrobiłam wczoraj przegląd plecaków Potworów. Zdopingował mnie nieco do tego działania pies, który wylazł spod Potwornego biurka cały umazany jakąś dziwną, klejącą i pomarańczową substancją. Od razu było widać, że z uporem maniaka grzebał w Potwornym plecaku. Zastanowiło mnie to dość mocno. A czy ty wiesz, co twoje dziecko nosi w plecaku?

Kupując plecaki do szkoły dla Potworów zależało mi na tym, by były pakowne i lekkie zarazem. Tak, wiem, brzmi to trochę jak oksymoron, ale ciężar własny plecaka naprawdę ma znaczenie. Bo jeśli dzieciak go wypakuje po brzegi (a o to, że to zrobi, mogę być całkiem spokojna), to dobrze by było, żeby sam plecak nie dokładał ciężaru.


WYBÓR PLECAKA

jaki plecak wybrać
I tak jak dawałam Synom wybór co do formatu i kolorów piórników. Tak jak mogli sobie wybrać zeszyty z najbardziej nawet koszmarną okładką. Tak w przypadku plecaka priorytetem była waga, trwałość (co by nie kupować nowego co miesiąc), funkcjonalność i pakowność.
I jak już znalazłam model idealny dla Potworka (Berkley S) oraz model prawie idealny, bo jednak cięższy dla Potwora (Topgal) – dałam możliwość wyboru koloru, z niestety dość ograniczonej gamy farb.
I jak pokazuje praktyka – był to bardzo dobry ruch. To co moje dzieci potrafią włożyć do plecaka, przechodzi ludzkie pojęcie.

#1 MUST HAVE, CZYLI KSIĄŻKI I ZESZYTY

ksiażki i zeszyty
 
Pierwsze i podstawowe – jest. Najczęściej nie to, co powinnno, ale zazwyczaj trafiają we właściwe przedmioty. Co prawda w pierwszej klasie Syn Młodszy usiłował nosić ze sobą wszystko, co miał żeby niczego nie zapomnieć, szybko jednak wybiłam mu to z głowy.
U Potwora Starszego dla odmiany wyposażeniem stałym plecaka jest zeszyt od muzyki. Potwór stwierdził bowiem, że ten gubi się najczęściej, a on nie ma potem ochoty szukać go w kółko. W sumie słusznie. Ze względu na niewielki ciężar właściwy owego zeszytu – odpuściłam.

#2 KSIĄŻKI, ALBUMY I JESZCZE RAZ KSIĄŻKI

album i książki
Ciężko jednak było mi odpuścić, kiedy Potworek zaczął pakować do plecaka, obok zawartości właściwej, album z kartami, z piłkarzami, z engrybedrsami, altas zwierząt, altas świata i Thor wie co jeszcze. Ja w każdym razie nie byłam w stanie plecaka ruszyć z ziemi. Syn Młodszy przemieszczał go jednym silnym kopnięciem…
Well…

#3 TERMOSIKI, ŚNIADANIÓWKI, BUTELECZKI

bidon
Drugim wyborem moim, a nie potwornym, była śniadaniówka. Znając możliwości synów założyłam, że musi być pakowna! I tak też Potwory do szkoły dostawały pełen zestaw, a śniadaniówka zawsze wracała pusta. Potem zaś zajrzałam do plecaka…
Nie powinnam. Naprawdę nie powinnam. Tego co się raz zobaczyło, nie da się już odzobaczyć. U Potwora Starszego dostrzegłam hodowlę grzyba wszelkiego. Bynajmniej nie ze śniadań, które ja pakowałam. Skąd. W szkole dzieciątka słodkie brały udział w programie Owoce i warzywa. I właśnie owe owoce i warzywa nie dość, że bezczelnie puściły w owym plecaku sok, to jeszcze raczyły z niego wychodzić. Każdą szczeliną. Bleeee.
(Potem się dziwię, że pies w jakiejś dziwnej mazi jest upaprany…)


#4 ZABAWKI, ZABAWECZKI

minionki
W przedszkolu dzieci me słodkie miały dzień zabawek, czyli jeden wyznaczony dzień w tygodniu, kiedy mogły przynieść z domu JEDNĄ zabawkę. Ale to w przedszkolu.
Jakież było moje zdziwienie zatem, kiedy Potworek stwierdził, że w jego plecaku nie ma miejsca na książki.
Jak to nie ma ja się pytam??? Sama ten plecak wybrałam. Miał być pojemny i pakowny.

 

Ano nie ma. Potworek bowiem upchał w nim 5 różnych robotów lego, 2 książki dodatkowe (album piłkarski i atlas zwierząt) oraz bibułę na plastykę.

 

Cycki mi opadły. No tak, to rzeczywiście miejsca może w nim nie być!
Ja już pomijam te tony papieru (obrazki, rysunki, pastele, origami), tony resztek z temperowania kredek, tony starych kredek, gumek, spinek, spinaczy, długopisów, długopisików i notesików. Najchętniej wytrząsnęłabym całą tę potworną zawartość nad śmietnikiem..
Ale nie mogę!
Bo to są SKARBY!
A czy Wy wiecie, co Wasze dzieci mają w plecakach?

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

21 myśli na temat “CZY WIESZ, CO TWOJE DZIECKO NOSI W PLECAKU?

  • 27 września 2016 o 16:20
    Permalink

    Ja pamiętam, że w dzieciństwie plecak zawsze miałem wypchany kasztanami. Nosiłem je cały rok, do dzisiaj nie mam pojęcia po co. Chyba jako dziecko, byłem święcie przekonany, że kiedyś nadejdzie ten wiekopomny dzień i będą mi do czegoś potrzebne, więc warto je mieć przy sobie 😀 Tylko niestety, kiedyś jakimś cudem przedostała się do nich wilgoć. A wiadomo wilgoć = pleśń. Chyba nie muszę opisywać jak to potem wyglądało 😛

    Odpowiedz
    • 27 września 2016 o 18:27
      Permalink

      Ooo, doskonale wiem, jak. Moje dzieci trzymały kasztany w wiklinowym koszu… poszedł do śmieci wraz z zawartością 😉

      Odpowiedz
  • 27 września 2016 o 23:52
    Permalink

    O rany! Chyba lepiej nie zaglądać do tych potwornych plecaków 🙂 U nas dopiero pierwszy plecak w ruchu od roku. Różności do niego trafiają, to prawda, ale na szczęście córka regularnie go przegląda przy różnych okazjach, więc na razie takich skarbów nie znalazłam. Pewnie wszystko przed nami 🙂

    Odpowiedz
    • 28 września 2016 o 06:48
      Permalink

      Może z dziewczynkami łatwiej, bardziej dbają o porządek i w ogóle. A może moje dzieci boją się, że jak nie będą czegoś przy tyłku nosić, to zniknie 😉

      Odpowiedz
  • 3 października 2016 o 22:22
    Permalink

    Mi się kiedyś zalęgły w torbie do szkoły robaki. Takie białe, małe, bo mi mama śliwki wrzuciła, a że jakieś dłuższe wolne było, to torba w kąt i tak przeleżała. Potem wzięłam inną. Jak pewnego dnia postanowiłam znowu sięgnąć po torbę najpierw zdziwił mnie smród, ale to co zobaczyłam w środku dopiero utkwiło mi na dobre w pamięci. W każdym razie nie polecam. A plecaki czasami lepiej sprawdzać 🙂

    Odpowiedz
    • 4 października 2016 o 07:11
      Permalink

      Ojjjj, wyrzuciłabym chyba z całą zawartością. Tak sobie teraz myślę, że nie powinnam lekceważyć pytania dzieci: mamo, co w naszym pokoju tak śmierdzi… 😉

      Odpowiedz
  • 3 października 2016 o 22:26
    Permalink

    mi wystarczy, że pamiętam, co ja nosiłam… tata co wieczór robił mi przegląd, bo nie dało się go podnieść… a mi WSZYSTKO BYŁO POTRZEBNE!

    Odpowiedz
    • 24 października 2016 o 20:20
      Permalink

      mój dwulatek zaczął pakować swój plecaczek, gdy jedziemy do babci, cioci czy gdziekolwiek. Na pół dnia, na dzień, na dwa dni. Zabiera ze sobą zabawki. Muszę przyznać, że robi to rozsądnie. Jedna książka z puzzlami w środku, a więc 2w1. Jedno autko. Czasami malutki miś, ale to w sumie rzadko. nigdy nie byłam taka rozsądna!

      Odpowiedz
  • 24 października 2016 o 20:13
    Permalink

    Moje dziecko ma jeszcze wszystko przed sobą, ale doświadczenie plecakowe jest. Ostatnio odbierałam córę przyjaciółki ze szkoły. Wiadomo, po co dziecko ma nosić, skoro ja mogę wziąć ten plecak na ramię. Okropność! Nie wiem, co tam było, ale swoje ważyło. Kiedy pracowałam w szkole, miałam okazję podejrzeć, co tam dzieciaki wciskają w plecaki… zgroza!

    Odpowiedz
    • 25 października 2016 o 07:17
      Permalink

      Ja codziennie rano podnoszę plecak a potem ze zgrozą robię selekcję. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie znalazło się tam coś zupełnie niepotrzebnego (i ważącego tonę!)

      Odpowiedz
  • 24 października 2016 o 20:17
    Permalink

    Mnie zawsze przeraża jak otwieram plecak dziecka jak wraca ze szkoły, jak niedbale wszystko jest powkładane, piórnik otwarty, kredki rozsypane, sterta karteczek, niedojedzona kanapka, czasem rozlany sok, masakra…wybaczam jej, bo ma dopiero 6 lat 😉

    Odpowiedz
  • 29 listopada 2016 o 22:12
    Permalink

    Jak tak czasami spoglądam na te małe dzieciaki w szkole to mi ich szkoda, często plecaki zbliżają się do wagi tego, kto je nosi. :/

    Odpowiedz
    • 30 listopada 2016 o 19:25
      Permalink

      Prawda. Jak podniosę czasem plecak starszego to mi słabo. Mały jeszcze na szczęście sporo podręczników zostawia w szkole.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up