DZIENNIK CWANIACZKI odc. 1

Coś mi ostatnio nie idzie pisanie tematyczne, a czasem upuścić pary trzeba, wzorem najlepszych w branży dodaję do bloga kategorię „Dziennik Cwaniaczki”. Coś czuję, że to będzie moja ulubiona 😉 Jeśli spodziewasz się po niej wpisów mocno merytorycznych, tematycznych, poradnikowych – przykro mi, ale stracisz czas. Uprzedzam o tym na wstępie, ponieważ sama tracić czasu nie lubię 😉 A że Cię, Drogi Czytelniku, szanuję – Twojego czasu też nie zamierzam olewać.

Jeśli natomiast szukasz ironii, sarkazmu, ciętego języka – czyli dokładnie tego, po co zakładałam bloga – zapraszam serdecznie! Będzie ich pod dostatkiem. (Nie)stety mogą się trafić i drobne przewinienia językowe, zwane pospolicie wulgaryzmami lub łaciną, ale jak Cię znam, nie będzie Ci to przeszkadzać 😉

Zatem do boju – Dziennik Cwaniaczki odc. 1

Zwrot „do boju” jest tu trochę zwrotem-kluczem. A raczej zwrotem-łomem – nie otwiera drzwi, tylko je wyważa. Na całe szczęście nie te otwarte na oścież 😛

Czasem bywa tak, że człowiek trafi na takiego drugiego człowieka, że nic tylko zaj%^&*9666 👿. Mam ostatnimi czasy tę wątpliwą przyjemność obcowania z kimś takim. A już myślałam, że się od osób fałszywych, podstępnych i podkładających świnię na prawo i lewo uwolniłam. A tu dupa.

Jedyne co mnie pociesza to to, że… karma wraca 😈 Głęboko w to wierzę. I mam jeszcze wredną nadzieję (a co, nie mówiłam, że też jestem człowiekiem mściwym? na pewno mówiłam ), ze to nastąpi prędzej niż później. Bardzo prędzej. W sumie to mogłoby już dziś 😉

Anyway… znalazłam na te nieprzystojne uczucia sposób. Poza solidnym wpier%^&*#$^ (niestety nie posiadam osoby w zasięgu ręki). Można pójśc na siłownię, założyć rękawice i zwizualizować sobie osobę na worku treningowym.

Matko kochana, nie masz nawet pojęcia, jak to dobrze człowiekowi robi. Trzy proste na „twarz”, ze dwa porządne sierpy i seria haków d razu lepiej.

Potem już tylko nie należy odpalać komputera w okolicach bytności osoby. I wszystko będzie ok.

Btw. rozważam zakup worka do domu – czy ktoś ma doświadczenie z takim sprzętem i mógłby mi poradzić, jak w komórce 3×2 m2 w porywach (jak upchnę dzieci z ich rzeczami pod łóżko) powiesić takowy?

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up