Dziennik cwaniaczki odc.2

Obraziłam się na stary hosting. Czym mi podpadł? Ano tym, że w najbardziej strategicznym momencie, kiedy to w życie weszło RODO-SRODO i skomplikowało to, co i tak już mocno nadwyrężało moją cierpliwość, postanowił jeszcze bardziej mnie dobić. Jak już sobie ładnie przygotowałam wszystkie zgody, niezgody, polityki i inne prawa prezydenta, hosting postanowił zeżreć mi wszystko. Cofnął licznik o miesiąc do tyłu, o czym zresztą pisałam tutaj.

Była to tak zwana kropla w morzu. A ponieważ ja od zawsze potrzebuję zmian, tym razem padło na hostingodawcę. I tak oto Adrian zawija mi wirtualne paczuszki w te sreberka i pakuje na nowy serwer. Mam nadzieję, że teraz już hulać będzie tak, że do białego rana nie zejdziemy z parkietu. Jak nie, istnieje obawa, że popełnię harakiri albo inne sepuku. Albo kupię broń wcale nie białą, tylko taką bardziej na słonie i pójdę w miasto robić porządek. Ciekawe, czy uda mi się z klatki wyjść. Tej dla tygrysa 😛

Anyway… póki co jest bieda, bo sreberka dziurawe i połowę grafik poupuszczały na ziemię przy przenoszeniu. Mam nadzieję, że chcociaż teksty trzymają się dobrze, bo łatwiej gdzieś grafikę zwinąć, tfu zdobyć, niż na nowo wszystko pisać. Chociaż może jakby tak na wszystko atomówkę spuścić to by wena wróciła. To jest dopiero prawdziwa bitch 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up