Eksperyment (dzień 1)

W ramach walki z chronicznym zmęczeniem nawiedzającym Potwory co rano, a dziwnym trafem nie imającym się ich wieczorem, Syn Starszy postanowił przeprowadzić eksperyment.

Eksperyment zasadniczo ma na celu udowodnienie mi, że nie mam racji.

A racji nie mam, ponieważ niemożliwym jest, by wieczorna gra na telefonie, czytanie książek do północy, tudzież snucie się tu i tam w poszukiwaniu zajęcia, miały wpływ na jakość snu i bycie wyspanym.

Przy czym warto zaznaczyć, że proceder ten uprawiany jest głównie przez Eksperymentatora 😉 Rytuał wieczornego chodzenia spać zaczyna się od kilku minut gry na komórce (ot mały, pięciominutowy meczyk), półgodzinnego łażenia w te i we wte (siku, aparat, niewymyte zęby, brudne nogi, jeszcze raz siku, awieszmamoooo…), oraz czytania książek „do oporu”, czyli dopóki matka światła nie zgasi i siłą nie przymusi do pójścia spać.

Syn Starszy mając zatem dość trucia („jakbyś nie łaził/nie grał/nie czytał* po nocach, to byś się wyspał”) wymyślił eksperyment.

Trzydniowy.

Dzień pierwszy – nie snuję się, nie czytam, gram, idę spać.
Dzień drugi – nie snuję się, nie gram, czytam, idę spać.
Dzień trzeci – idę spać.

W owocność tego ostatniego śmiem powątpiewać, niemniej pierwszy dzień eksperymentu wykazał, że rzeczywiście, coś niecoś wcześniejsze pójście spać dało – nie miałam rano w pokoju zwłok, zombie, czy innych resztek człowieka.

Syn wstał względnie wyspany.

I chyba skłonny do dalszego eksperymentowania, bo niechętnie przyznał, że jakoś lepiej jest niż było dzień wstecz 😉

Ha!

* w życiu nigdy nie podejrzewałabym, że będę hamować zapęd Syna Starszego do czytania książek…

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up