ILE ŻYĆ MA PIES?

Kiedy w styczniu podczas operacji kota młodsza niemal nie zeszła na stole, zaczęłam się zastanawiać, ile prawdy jest w powiedzeniu o siedmiu kocich życiach. A może ośmiu? Zdania wśród rodziny były podzielone. Fakt faktem, że nie była to pierwsza akcja, która niemal przyprawiła mnie o zawał, a kotę o wycieczkę na tamten świat. I dziwnym trafem zawsze wiązało się to z żarciem. Kota co prawda się wywinęła, ale przecież to nie może być tak, żeby w życiu było nudno. I dlatego od jakiegoś czasu nurtuje mnie pytanie: ile żyć ma pies?

A wszystko zaczęło się od tego, że Gwiazdeczka wychowywana była z kotami. I niestety dość wcześnie odebrana od matki, zaczęła te koty traktować jak część własnego stada. A jak powszechnie wiadomo – jeśli wszedłeś między wrony, musisz krakać tak jak one. Skoro więc koty skaczą niedościgle oraz robią inne kocie figle, to i pies zaczął się zastanawiać, czy on aby nie jest nieśmiertelny… A przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz.

PSI SUPERBOHATERpsi bohater

Oglądaliście filmy lub bajki o superbohaterach? Robią różne niesamowite rzeczy, które zawsze, ale to zawsze uchodzą im płazem. Ot, choćby taki Supermen czy inny Batman. Czy im się kiedyś w tym ich bohaterskim życiu stało? A skąd! Skaczą na pysk w wysokiego budynku, przeskakują z wieżowca na wieżowiec i nic. Nawet James Bond wykaraskał się z podróży na dno morza. A skoro tak, to dlaczego psi superbohater – a za takiego uważa się z pewnością Gwiazdeczka – miałby być gorszy.

W końcu piękna jest. Odważna też jest. I zadziorna. I nikt jej nie podskoczy. I nie oprze się urokowi tych wielkich ślepiów. No jak w mordę strzelił, ma wszystkie atrybuty. Dlaczego więc miałaby wątpić, że z pozostałymi jest coś nie tak? I weź tu ją człowieku wyprowadź z błędu…

O PSIE, KTÓRY POTRAFIŁ LATAĆile żyć ma pies

Wybraliśmy się ostatnio z piesą na spacer. Same we dwie, jakoś tak się złożyło. Okoliczności przyrody sprzyjały bardzo – wiosna, słoneczko, lekki wiatr i psi pierdolec. Bo wiecie, jak to jest… jak się cały tydzień siedzi w domu i wychodzi na spacery tylko 4 razy dziennie. A psa energia rozpiera… On by te owce pogonił, po tej hali w wysokiej trawie pohasał. A tym czasem tylko go na smyczy człowiek trzyma, bo a nóż widelec gdzieś zwieje albo w chowanego bawić się będzie.

Kiedy zatem ze smyczy spuszczona została i poczuła tę lekką bryzę w sierści, szał dopadł ją nie do opanowania. Jakby ktoś pytał, ile wynosi prędkość światła, to właśnie tyle, ile Gwiazdeczka jest w stanie z siebie wydusić. A po kąpieli w stawie jest w stanie wydusić jeszcze więcej. Więc kiedy już tak sobie szłyśmy powolnym spacerem (ja), o mały włos w dzikim pędzie mijając drzewa (ona), starannie wybierałam ścieżki, uważając, by nie trafić na jakiś mur niewiadomego pochodzenia wysoki na metrów sześć.

I prawie prawie by mi się to udało, gdyby nie Mąż.

Godzina spaceru przez park, minęła nam we względnym spokoju (mi) i w szalonym pędzie (jej). Zaliczyłyśmy też kąpiel w stawie – ja tylko jednym butem na szczęście – oraz tarzanie się w nieco przyklapniętej po zimie trawie. I kiedy uzbrojone w te doświadczenia dotarłyśmy do punktu zbiórki – czyli dokładnie tam, skąd Mąż miał nas odebrać – okazało się, że nie tylko Gwiazdeczka poczuła zew krwi wiosny. Mąż też zapragnął spaceru. Co prawda na smycz się wziąć nie dał, ale za to spuścił z niej psa. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że trasa spaceru numer 2 nie została dokładnie przez nas zbadana. I ten pędzący między drzewami w dół pies w pewnym momencie zaczął zaciągać ręczny, w biegu próbując włączyć wsteczny. Niestety… pozostałości liści jesiennych ciągle na górce leżały i Gwiazdeczka nie wyhamowała na krawędzi. I wręcz było widać, jak kmini, co by tu zrobić. Jedyną opcją, jaka jej przyszła do tej małej główki był skok…

I tak oto zniknęła nam z oczu…
































Ile żyć ma pies?

Chyba dużo, skoro efektowny lot koszący z wysokości trzech metrów nie odcisnął na tych psich łapach żadnego śladu. Tuż po wylądowaniu ruszyła szalonym biegiem przed siebie, szczekając na nas, żebyśmy się pospieszyli. Czy można się spieszyć mając zawał?

 

A może ktoś wie, ile żyć ma człowiek? Odpowiedź pilnie potrzebna!

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up