JAK OTWORZYĆ WŁASNĄ DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ?

Popatrzyłam właśnie na tytuł tego wpisu… (Nie)stety tak mam, że pisanie posta zaczynam od napisania tematu. Istnieje bowiem ryzyko, że go potem napisać zapomnę. Istnieje też takie, że mnie poniesie wyobraźnia albo palce na klawiaturze zaczną galopować jak szalone w zupełnie przeciwnym od zamierzonego kierunku (wypisz wymaluj jak Gwiazdeczka spuszczona ze smyczy). Wtedy jednak łatwiej jest tytuł zmienić. Ewentualnie napisać od nowa, czego nie polecam. Istnieje bowiem ryzyko, że… jak wyżej.

No i oczywiście mnie poniosło ;). Otóż popatrzyłam właśnie na tytuł posta i naszły mnie dwie refleksje. Po pierwsze, kimże ja jestem, by radzić? Po drugie, czy da się w ogóle otworzyć cudzą działalność? Hmm… teoretycznie da się wszystko. Tylko nie wszystko się opłaca! Wracając jednak do pytania pierwszego – daleka jestem od radzenia komukolwiek i jeśli takowej porady u mnie szukasz… Sorry Winnetou. Mała Squaw rad nie udziela. Nie jest kompetentna. Za to na pewno umie pisać antyporadniki ;). Zatem, ad rem.

#1 ZAKŁADANIE DZIAŁALNOŚCI PRZEZ PRZYPADEKprzypadek

Na ten temat mam chyba najwięcej do powiedzenia, chociaż zupełnie, ale to zupełnie, go nie polecam. Jednak życie prowadzi nas czasem tak krętymi ścieżkami, że w ziszczonym śnie idioty nie byłoby bardziej realnie. Pierwszą (i jak na razie jedyną) działalność założyłam zupełnie przez przypadek. Traf chciał, że miałam wielkiego pecha do pracodawców, o czym już kiedyś pisałam. Jak nie splajtowali, to dopadał ich ZUS, czy inny przyjemny Urząd Skarbowy i sprawa się rypła.

W przypadku jednej z firm szefostwo zapobiegliwie bardzo sprzedało swoje udziały pewnej spółce z południa Polski, pozbywając się tego zgniłego jaja wraz z inwentarzem. Mieli jeszcze na tyle przyzwoitości, że gwarantowali ciągłość zatrudnienia. Nie zmienia to jednak faktu, iż poczułam się jak lekko przeterminowana mielonka na półce z promocjami w Biedrze. Nikt tego kijem dotknąć nie chce, ale w końcu trafia się desperat, który nie ma wyjścia i kupuje.

Tak było ze mną. Kupili mię, duszę lekko zużytą i niepokorną, i zaczęli stawiać warunki. A że do najatrakcyjniejszych, delikatnie mówiąc, nie należały, rozstaliśmy się w atmosferze napiętej. Rozstanie to jednakże dało mi furtkę w postaci starania się o dotację unijną dla osób zwolnionych z winy pracodawcy.

Wiele takich nie było, cioteczka Unija stanęła na wysokości zadania i tak oto założyłam pierwszą działalność.

Przez przypadek.

#2 ZAKŁADANIE DZIAŁALNOŚCI, BO INNI MAJĄdziałalność gospodarczą

Przyznam, że sposób taki typowo polski. Wszyscy mają mambę, mam i ja! Tadam! A że się znam na prowadzeniu działalności jak świnia na balecie… Well.. nie takie wałki, tfu, interesy się kręciło. Jak ktoś ma szczęście, dobrze gadane i umie wykorzystywać okazję… A przy tym jeszcze prowadzi kreatywną księgowość. Jest szansa, że przez jakiś czas na tym rynku się utrzyma.

Potem to już wolna amerykanka. Albo pójdzie po rozum do głowy i zacznie działać z ładem, składem i biznesplanem. Albo… tu sobie sami dopowiedzcie.

(Strasznie dużo mi tych wielokropków w tym akapicie wyszło :/. Przepraszam.)

#3 W PEŁNI ŚWIADOME I ODPOWIEDZIALNE ZAKŁADANIE DZIAŁALNOŚCI

Punkt trzeci to już jest zdecydowanie wyższy poziom wtajemniczenia. Że tak powiem, dla zaawansowanych i umiejących czytać ze zrozumieniem. Zwłaszcza przepisy i to, co drobnym druczkiem.

Zakładanie świadome jest bardzo podobne do świadomego decydowania się na dziecko. Człowiek najpierw mnóstwo czyta, potem czyta jeszcze więcej, uczy się, dokształca, aż przychodzi taki moment, że na nic nie starcza już czasu i idzie na żywioł. W przypadku wychowywania dzieci bywa różnie. Pójście na żywioł może mieć nawet swoje dobre strony. Nazwą Cię cool rodzicem na ten przykład.

Pójście na żywioł z własną działalnością… nie polecam. Chyba że wychodzisz z założenia, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana ;).

Czasem warto zaszaleć 😀

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

27 myśli na temat “JAK OTWORZYĆ WŁASNĄ DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ?

    • 11 lipca 2017 o 07:57
      Permalink

      Taka własna działalność to właśnie jest jak dziecko. Pomagamy jej dorastać, dbamy o nią, martwimy się, a ona się odpłaca… różnie 😉

      Odpowiedz
  • 6 lipca 2017 o 23:03
    Permalink

    Masz 100% rację. Szybko da się zauważyć, że nietrafione biznesy nie przynoszą zysku, a co za tym idzie nie ma z czego dokładać i trzeba zmodyfikować swoje plany.

    Odpowiedz
  • 7 lipca 2017 o 17:11
    Permalink

    Mój narzeczony prowadzi własną DG i dobrze wiem, że nie jest to taka prosta sprawa. Sama na razie trzymam się (bezpiecznej) posadki na uczelni, ale przyznam, że myślałam wielokrotnie o założeniu (dodatkowo) małej firmy.

    Odpowiedz
  • 7 lipca 2017 o 22:33
    Permalink

    To ogromne wyzwanie zarówno od strony formalnej, jak i późniejszego prowadzenia DG! 🙂 Trzeba taką decyzję przemyśleć!

    Odpowiedz
  • 8 lipca 2017 o 10:14
    Permalink

    Właśnie jestem w przede dniu założenia mojej własnej działalności :). Przyznaję, że najchętniej poszłabym na żywioł, ale zdaję sobie sprawę, że skutki mogą być opłakane. Jednak nie zamierzam utknąć w tonach książek, ponieważ pewnie i tak wielu spraw bym nie zrozumiała, a spora część nie będzie mnie dotyczyć. Dlatego też mam zamiar zdać się na dobrą księgową (mam już taką), która pomaga w zakładaniu biznesu i doradza :). Nie można w końcu być specjalistka od wszystkiego ;).

    Odpowiedz
    • 11 lipca 2017 o 08:12
      Permalink

      I to jest najlepszy start. Wszystkiego i tak się człowiek nie nauczy (niestety). Warto delegować te zadania, które inni potrafią robić lepiej.

      Odpowiedz
  • 10 lipca 2017 o 21:50
    Permalink

    Ja na razie nie planuje zakładania działalności, ale w przyszłości kto wie, kto wie… 😀

    Odpowiedz
  • 10 lipca 2017 o 22:37
    Permalink

    Właśnie z tą działalnością to jest różnie.. w skrócie? byleby tylko więcej czasu nie spędzać nad ogarnianiem przepisów, prawa podatkowego itd. niż nad samym prowadzeniem biznesu 🙂

    Nie tak dawno natknąłem się też na ciekawy temat, może kogoś zainteresuje, otóż chodzi tutaj o firmę bez ZUS-u (bo to ten najbardziej uprzykrza życie na początku), a dokładniej o usługę preinkubacji. Chodzi o to, że jakaś firma / fundacja, użycza nam swojej tożsamości prawnej, ogarnia kwestię księgowe itd., w zamian za jakąś opłatę – jednak jest ona niższa niż opłaty związane z działalnością gospodarczą, którą prowadzilibyśmy samodzielnie. Warto się zainteresować 🙂

    Odpowiedz
    • 12 lipca 2017 o 20:07
      Permalink

      Ju łelkom. Ciężki kawałek chleba niestety. Trzeba być człowiekiem orkiestrą albo mieć dość kasy na delegowanie zadań.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up