KOŁYSANKA DLA MORDERCY, CZYLI MÓJ ROMANS Z CZUBAJEM

O prozie Mariusza Czubaja nie słyszałam pochlebnych opinii. O nim samym natomiast – same zachwyty. Główna opinia głosiła, że lepiej opowiada i prowadzi prelekcje, niż pisze. W przeciwieństwie do Mroza (co wy z tym Mrozem, doprawdy?). Kiedy więc na półce w bibliotece natknęłam się na kryminał Kołysanka dla mordercy – nie oparłam się pokusie.

Już sam tytuł miał w sobie coś mrocznego. Słowo morderca jest nacechowane bardzo negatywnie. Jak można zatem śpiewać kołysankę mordercy? Jak można połączyć te słowa ze sobą w jeden ciąg wyrazów? I co z tego wyniknie? Przekonajmy się.

POSŁUCHAJ…audiobook

Pierwsze, co mnie zachwyciło, to dźwięki saksofonu na płycie. Kołysankę dla mordercy znalazłam bowiem w formie audiobooka. Nagranie rozpoczyna się jak słuchowisko, co jest dość nietypowe dla tej formy przekazu. Audiobook to audiobook: xyz (najczęściej Biblioteka Akustyczna) przedstawia, autor, tytuł, czyta…

A no właśnie – czyta. W swojej karierze odsłuchiwacza audiobooków miałam do czynienia z wieloma nagraniami. I wieloma głosami. Uwielbiam książki czytane przez Mariana Opanię, Annę Dereszowską, czy Martę Grzywacz. Kompletnie natomiast zawiodła mnie w tej materii Maja Ostaszewska. Pisałam zresztą o tym.

Kołysankę dla mordercy czyta Leszek Filipowicz. Przynajmniej w tym wydaniu, które ja miałam okazję przesłuchać. Nie wiem, czy są inne. Z początku byłam rozczarowana. Wydawało mi się, że ten głos jest za stary, nijaki, odrobinę przepity nawet. Ależ się pomyliłam! Z każdym słowem przekonywałam się, że jest to bardzo dobre nagranie. I głos stworzony do tej książki. Jak i do poprzednich (oraz kolejnych) nagrań książek Mariusza Czubaja z serii z Rudolfem Heinzem.

CZY MA PAN ZWIĄZEK Z HARRYM HOLEM?dochodzenie

Kołysanka dla mordercy rozpoczęła mój romans z kryminałami Czubaja. Moje pierwsze skojarzenie z Harrym Holem Jo Nesbo okazało się na szczęście chybione. Na szczęście, ponieważ Harry jest postacią, której nie trawię chyba jeszcze bardziej niż mrozowej Chyłki.

Komisarz Rudolf Heinz jednak, mimo iż posiada pewne cechy wspólne z Harrym, jest policjantem z krwi i kości. Dokładnie takim, jakiego wyobrażam sobie myśląc o rodzimej dochodzeniówce. Nie nazbyt poprawnym, trochę popapranym, z problemem alkoholowym. A jednak skutecznym i posiadającym tzw. intuicję.

Nieco drażni mnie nazywanie Heinza profilerem, gdyż – moim zdaniem – nie tworzy on typowego profilu mordercy (jak choćby te, z którymi mamy do czynienia w kryminałach Katarzyny Bondy). Bardziej skupia się na dochodzeniu, rozmowach z ludźmi, wyciąganiu wniosków.

W Kołysance dla mordercy brak brawurowych pościgów, zagrań na granicy prawa, ryzykownych akcji. Mamy natomiast kwintesencję prawdziwych kryminałów: żmudne dochodzenie, szukanie poszlak, dowodów, badanie śladów zbrodni. I nade wszystko wyciąganie wniosków. Klasyka gatunku.

Czy sięgnę po kolejne tomy? Z pewnością (następny już przesłuchałam :D). I mam nadzieję, że nie zawiodę się i tym razem.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

23 myśli na temat “KOŁYSANKA DLA MORDERCY, CZYLI MÓJ ROMANS Z CZUBAJEM

  • 29 grudnia 2016 o 21:45
    Permalink

    Bardzo lubię kryminały, szczególnie te szwedzkie, a polskie dopiero zaczynam czytać. Dzięki za tę recenzję, dzięki Tobie może sięgnę po nową pozycję 🙂

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2016 o 09:59
      Permalink

      Muszę przyznać, że na tym polu rodzimi autorzy radzą sobie całkiem nieźle: Bonda, Puzyńska, Mróz, Czubaj.. jest w czym wybierać 🙂

      Odpowiedz
  • 29 grudnia 2016 o 23:16
    Permalink

    Nie znam tego autora i prawdę mówiąc nie znoszę też audiobooków. Wolę jednak książki papierowe. Kryminały nie moja bajka, kiedyś jedynie trochę Agaty Christie liznęłam, ale kto wie, może kiedyś spróbuję znowu tego gatunku 🙂

    Odpowiedz
    • 31 grudnia 2016 o 10:01
      Permalink

      Agatha jest klasykiem, ale fakt że na obecne realia nieco… nudnym. Teraz kryminały, a w zasadzie thrillery, są o niebo bardziej dynamiczne. A jaką literaturę lubisz?

      Odpowiedz
  • 31 grudnia 2016 o 08:22
    Permalink

    Dobrze zrobiony audiobook to połowa sukcesu:) Uwielbiam jak są dopieszczone dobrą ścieżką dzwiękową i innymi odgłosami akcji:)

    Odpowiedz
  • 31 grudnia 2016 o 18:36
    Permalink

    Cieszę się, że książka nie ma nic wspólnego z Harrym Holem, ponieważ ja również nie cierpię tej postaci. Do audiobooków na razie się nie przekonałam. Jestem wzrokowcem i wolę czytać oczami. Spróbuję w wersji papierowej. 🙂

    Odpowiedz
  • 2 stycznia 2017 o 12:38
    Permalink

    Lubię książki, w których trzeba główkować. Gdzie fabuła nie opiera się jedynie na niebezpiecznych akcjach, a również na żmudnym zbieraniu dowodów, rozmowach, dedukcji. To jest to! Zapisuję więc sobie Mariusza Czubaja i jego książkę na listę. Mam nadzieję, że uda mi się ją dorwać w bibliotece. Cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję – spadła mi jak z nieba. W tym roku biorę udział w wyzwaniu czytelniczym – i właśnie kompletuję listę autorów z nazwiskiem na C 🙂

    Odpowiedz
  • 3 stycznia 2017 o 17:30
    Permalink

    A w kwestii autorów, którzy lepiej piszą niż opowiadają np. na spotkaniach autorskich, to mam osobiste doświadczenie dotyczące Andrzeja Stasiuka. Jego pisarstwo uznaję za jedno z lepszych w Polsce, ale spotkania autorskie to katastrofa. Ciekawe dlaczego tak się dzieje?

    Odpowiedz
    • 4 stycznia 2017 o 12:13
      Permalink

      Może to są takie osoby, którym łatwiej przychodzi jednak słowo pisane. A nie czują się komfortowo wśród ludzi. Podobnie jest mam wrażenie z Mrozem.

      Odpowiedz
  • 5 stycznia 2017 o 19:45
    Permalink

    Nie znam Czubaja, ale zaintrygowałaś mnie.
    Jednak chyba napierw chwycę za książkę, a potem wysłucham.

    Odpowiedz
  • 5 stycznia 2017 o 20:59
    Permalink

    Mam wrażenie, że Czubaj jest nieco niedoceniony. Uwielbiam jego powieści, kreacje bohaterów. Miałam okazję poznać samego autora właśnie podczas wykładu odnośnie pisania kryminałów i chętnie wysłuchałabym go po raz kolejny 🙂

    Odpowiedz
    • 6 stycznia 2017 o 10:12
      Permalink

      Coś w tym jest. Bardzo mocno promuje się Mroza czy Bondę. A w przypadku Czubaja to on po prostu… jest. Ja lubię taki styl, więc na pewno będę sięgać chętniej po jego ksiażki.

      Odpowiedz
  • 9 stycznia 2017 o 19:55
    Permalink

    Dawno nie czytałem żadnego kryminału a ten wydaje się interesujący. Zwłaszcza, że wątek poszukiwania poszlak jest rozwinięty, a nie tylko pchanie akcji do przodu. Next book on my 2017 list.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up