RZUCIŁAM PRACĘ I DOBRZE MI Z TYM

Dokładnie rok temu powstał wpis, którego skutków kompletnie nie przewidziałam. To znaczy owszem, z grubsza założenia się spełniły, jednak okoliczności im towarzyszące przyprawiły mnie o morze stresu, wylanych łez, ale w konsekwencji wyszły mi całkiem na dobre. Dokładnie rok temu rzuciłam pracę. Tym razem całkiem świadomie, acz pod „delikatnym” naciskiem sytuacji. Krótko mówiąc, miałam dość. To ostatnie zdarza się akurat dość często, ale to dlatego, że ja z natury niecierpliwa jestem 😛 Czy moja decyzja miała konsekwencje? I to jakie!

Decyzja o porzuceniu pracy nie wzięła się znikąd. Nie była chwilowym impulsem (takie pozostawienie wrednego bachora też mi się raz w życiu zdarzyło). Przygotowałam się do niej solidnie. Pracowałam na to miesiącami, zarywając noce, poświęcając wolny czas własny, czas dla dzieci, własne hobby. W odpowiednim momencie poszłam do szefa, przedstawiłam stosowny dokument i…

OTWORZYŁAM PUSZKĘ PANDORYpuszka pandory

Dokładnie tak to wyglądało. Wydarzenia, które nastąpiły potem, potoczyły się solidną lawiną po górskim zboczu i nie opiszę ich tutaj tylko dlatego, że wszyscy zainteresowani jeszcze żyją, a mnie nie stać na pozwy i włóczenie się po sądach 😛 Ale kiedyś o tym napiszę w jakiejść powieści. Oczywiście wszystkie sytuacje i zdarzenia będą wyssane z palca i niezamierzenie podobne do rzeczywistych. Na wszelki wypadek może wydam je pod pseudonimem 😉

Tak czy inaczej, znalazłam się „na swoim” znacznie szybciej niż zamierzałam i z perspektywy czasu stwierdzam, że wyszło mi to na dobre. Miałam 3 miesiące na nabranie rozpędu. Tak sobie to wzięłam do serca, że ten cholerny roller-coaster do dziś dnia zatrzymać się nie chce, a ja nie wiem, czy wołać, by ktoś zatrzymał świat, ponieważ ja wysiadam, czy może jednak jeszcze bardziej nakręcać tę spiralę zdarzeń? 😉

I tak sobie myślę, że człowiek to się czasem powinien zastanowić dwa razy zanim wypowie życzenie w złą godzinę 😉 Moja najwyraźniej nie do końca była tą złotą, ale codziennie przekuwam ją w platynę.

CZY OSIĄGNĘŁAM (ANTY)SUKCES PRZEZ TEN ROK?sukces ma wielu ojców

Oczywiście! W końcu jestem mistrzynią (anty)sukcesów 😉 Udało mi się między innymi skutecznie uzależnić od siebie psa. Biedak dostaje histerii, kiedy wychodzę, a cały thorzy dzień spędza, leżąc pod moim krzesłem. Jest to o tyle problematyczne, że primo krzesło jest na kółkach, secundo pies ma długą sierść na uszach, czyli dokładnie tam, gdzie nie powinien i gdzie zazwyczaj trafiają rzeczone kółka, tertio – wiecznie zapominam, że on tam leży, nabieram rozpędu, odpychając się od biurka i… no mówiłam, że wpada w histerię!

Kolejnym sukcesem jest uzależnienie od siebie dzieci. Generalnie taki był plan, żeby kochane maleństwa wspomagać życiwo. Tyle, że plany sobie, a życie sobie. Jako wiecznie słomiana wdowa i w 75% samotnie wychowujący Potwory rodzic, dążyłam do tego, by być z nimi dłużej, częściej, intensywniej. Udało mi się… połowicznie. Jestem dłużej, jestem powiedzmy, że częściej, nie osiągnęłam oczekiwanego stopnia intensywności. Krótko mówiąc – ja siedzę przed kompem, a Potwory ze mną. Jako że dzięki mojej obecności nie muszą już pamiętać o wszystkim, nosić ze sobą kluczy, być jako tako ogarnięte – wypracowały w sobie doskonale technikę wypierania i nie pamiętają o niczym. Ani o tym, gdzie wspomniane klucze, ani gdzie kawa (to dobrze akurat!), herbata, lodówka, pralka, kosz na śmieci itd. Mąż dostaje szału, ja odwracam się tyłem do mieszkania i udaję, że mnie to nie dotyczy 😛

Takich sukcesów mam na koncie oczywiście więcej. Jak wspominałam niejeden raz – mogłabym napisać antyporadnik na każdy temat. Czy porzucenie etatu miało konsekwencje – oczywiście! Czy drugi raz zrobiłabym to samo? Z zamkniętymi oczami! Nawet jeśli przyszłoby mi przytyć kolejne kilkanaście kilo, a krzesło idealnie opinałoby mi się na biodrach 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up