CZY WARTO MIEĆ KSIĄŻKI NA PÓŁKACH?

Kontynuując cykl wpisów gościnnych, chciałabym zaprosić Was dziś na podróż przez świat książek z Andrzejem Kidajem, autorem Kidaj Blog. Dlaczego akurat o książkach? Tego nie muszę nikomu, kto czyta mnie regularnie, tłumaczyć. Dziś Andrzej odpowie na pytanie: czy warto mieć książki na półkach?

Myślę, że na takie pytanie tytułowe, słuszna odpowiedź może być tylko jedna. Jednak nie byłoby tego wpisu, gdyby faktyczne było to takie oczywiste. Zamieszajmy więc trochę w głowach.

KSIĄŻKI POWINIEN CZYTAĆ KAŻDYksiążki

To bardzo smutne, ale wielu Polaków (i nie tylko) deklaruje, że w ciągu roku nie przeczytało ani jednej książki. W sumie to nawet nie tyle smutne ile wręcz przerażające! Wtórny analfabetyzm pogłębia się, a wiele osób jedyne co czyta, to program telewizyjny i to też nie zawsze.

Ja w 2016 przeczytałem zaledwie 54 książki i uważam, że to bardzo mało. Swoją drogą takie porównania są bez sensu, bo jeden przeczyta 100 nowelek po kilkadziesiąt stron a drugi dwie gigantyczne powieści. Moje nie były krótsze niż 200 stron a dwie przekroczyły 500. Ale i tak wyszło mi mniej książek niż komuś, kto pochłonął 200 nowelek 🙂

Książki pozwalają przenieść w inny świat, pobudzają wyobraźnię, rozwijają inteligencję i w ogóle są świetne. Do tego dochodzi zapach i faktura papieru (zakładam, że takiego lepszego, bo na samą myśl o dotykaniu takiego szorstkiego i brązowego aż mnie zęby bolą).

A MOŻE CZYTNIK E-BOOKÓW?kindle

Nie oszukujmy się, to jest przyszłość. W jednym małym czytniku zmieścisz sporą biblioteczkę a nie każdy może sobie pozwolić, żeby w małym M3 przeznaczyć jeden pokój na biblioteczkę. Tym bardziej, że do większości z nich już nie wrócisz. Sorki, taki mamy klimat, że praca zajmuje coraz więcej czasu i książek też jest coraz więcej. Kiedy to wszystko czytać? Nie mówiąc już o czytaniu ponownym.

Do tego dochodzą dzieci, które również (mam nadzieję) dużo czytają. Obecnie moja córka ma więcej książek niż ja. I dobrze. Cieszę się, że bardziej ją ciągnie do książek niż do komputera. A jeśli już to głównie po to, żeby popisać literki i cyferki. Może wkrótce będzie sama blogować?

Osobiście cenię sobie wygodę e-czytnika. Mogę do zabrać na wakacje i nie odczuję ciężaru w plecaku (a jedno naładowanie baterii spokojnie wystarczy na miesiąc). Mogę go trzymać w jednej ręce i jednym przyciskiem „przerzucać strony”. Niestety gorzej gdy trzeba tych stron przerzucić więcej np. cofnąć się do jakiegoś fragmentu. Tutaj zwykła papierowa książka nie ma sobie równych. Publikacji z grafikami też wygodnie na tym się nie poczyta. W sumie powiększająca się lista PDFów była jednym z powodów, dla których kupiłem duży 10-calowy tablet.

KIEDY OSTATNIO ZAJRZAŁEŚ DO ENCYKLOPEDII?encyklopedia

Wydawałoby się, że takie skarbnice wiedzy powinny być pozycją obowiązkową w każdym domu. Ale tak było kiedyś. Moją pierwszą encyklopedią była taka dla dzieci „Polska – moja Ojczyzna”. Komunistyczny twór, ale dzieci do pewnego wieku są apolityczne a tu liczyły się głównie zdjęcia i obrazki. Kiedyś prawie każdy taką encyklopedię miał.

Za to do zakupionej kilkanaście lat temu, wielotomowej encyklopedii nie zajrzałem już ani razu. Zbiera się na niej kurz, a kiedy trzeba coś odnaleźć, Google są bardziej poręczne. I nawet jeśli Wikipedia nie w 100% godna zaufania, to w większości przypadków się sprawdza. A do bardziej specjalistycznych zagadnień są bardziej specjalistyczne serwisy.

Tak samo słowniki ortograficzne, wyrazów obcych czy bliskoznacznych. Mam takie jeszcze od czasów szkoły średniej i… też zbierają kurz. Do tłumaczenia z angielskiego też wolę użyć translatora, który od razu (lepiej lub gorzej) ogarnie mi całe zdanie. I jest na bieżąco aktualizowany, czego nie można powiedzieć o słownikach drukowanych. No właśnie, ten brak aktualizacji to jest największa bolączka tego typu publikacji drukowanych. Życie jest teraz tak dynamiczne, że encyklopedia już w dniu wydrukowania wymaga korekty.

A GAZETY?gazety

W tej kwestii byłem przeciwnikiem druku jeszcze w czasach, kiedy internet w Polsce raczkował a e-czytniki nie istniały. Zużywanie papieru na jednodniową publikację to dla mnie okropne marnotrawstwo. A że jestem świrem jeśli chodzi o ekologię, to do dzisiaj mam studenckie kserówki swoje, żony i kilku kolegów, których używam z drugiej strony. Ale odbiegamy trochę od tematu wpisu.

CO WIĘC WARTO MIEĆ NA PÓŁCE?książki

  • Albumy. Ale nie tylko te nasze, z rodzinnymi zdjęciami, ale np. takie z reprodukcjami zdjęć znanych artystów. Do takiej książki na pewno będziesz wracać, bo to nie jest tylko jednorazowa przygoda z bohaterem, ale za każdym razem dostrzeżesz coś innego. Poza tym nie wyobrażam sobie oglądania takich zdjęć na komputerze.
  • Klasykę np. Biblię, Pana Tadeusza czy Trylogię. Jakoś nie wyobrażam sobie czytania Lalki z Kindla. A może dlatego, że moje wydanie ma prawie 100 lat i sam dotyk książki przenosi w inne czasy.
  • Książki dla dzieci. Te obowiązkowo powinny być w formie papierowej. Na komputery, tablety i e-czytniki przyjdzie jeszcze czas.
  • No i w końcu publikacje specjalistyczne, których na próżno szukać w internecie. Co prawda wiele z nich wcześniej czy później tam się pojawi (w dodatku z wyszukiwarką i elementami multimedialnymi), ale póki nie ma, to taka forma jest jedynym wyjściem.

 

A jakiego rodzaju książki Wy macie w swojej biblioteczce?

 

I jeszcze malutkie pytanko ode mnie na sam koniec 🙂 Gdybyście mieli wybierać: książka czy czytnik?

 

 

Notka o Andrzeju:

Grafik, poligraf, webdeveloper, bloger i freelancer. Człowiek-orkiestra, najlepiej gra na nerwach.  Posiadacz pięknej żony, dwóch charakternych kotek i cudownej córki. Podobno ma poczucie humoru, ale złośliwi twierdzą, że to plotki i pomówienia. Otwarty na różne pomysły, zamknięty w sobie introwertyk z zespołem Aspergera, ale jak się rozkręci to gaduła. Cynik i sceptyk – cokolwiek to znaczy.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

118 myśli na temat “CZY WARTO MIEĆ KSIĄŻKI NA PÓŁKACH?

  • 27 lutego 2017 o 20:42
    Permalink

    Oczywiście, że książka zamiast czytnika. Fajnie, że wspomniałaś także o encyklopediach-zapomnianych w świecie internetu. Mam kilka, ale jak mam być szczera rzadko do nich zaglądam. Kiedy byłam w szkole miałam zakaz szukania definicji w Internecie i dzięki temu umiem posługiwać się wszelakimi słownikami i encyklopediami. Ze smutkiem patrzę na niewiele młodszych ludzi, którzy już tego nie potrafią…

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 09:05
      Permalink

      Za moich czasów nie było za bardzo komputerów (nie mówiąc o internecie), więc encyklopedia była obowiązkowa. A jak się kombinowało, gdy jakiegoś hasła nie dało się znaleźć. Te godziny spędzone w bibliotekach i czytelniach. Czy teraz ktoś tam robi cokolwiek poza klikaniem w laptopa?

      Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 11:00
      Permalink

      Ja przyznaję, że encyklopedii nie mam. Ale to raczej z praktycznych przyczyn – brak miejsca :/ Korzystać umiem. Za moich szkolnych czasów internet raczkował jeszcze 😉

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 20:46
    Permalink

    Mam nadzieję, że pytanie zawarte w tytule jest retoryczne 😉

    Dla mnie książki to jedyna materia, którą warto kolekcjonować. Nawet gdy po raz tysięczny zaczyna brakować mi miejsca w mieszkaniu czy w domu u rodziców, i tak szaleję w księgarniach i nigdy nawet nie mam finansowych wyrzutów sumienia. Uwielbiam materię książek, choć jednocześnie bardzo dużo czytam na Kindlu. I nie rozumiem tych głupich batalii książka vs ebook 🙂

    Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 09:07
      Permalink

      Pytanie retoryczne i nie. Nie każdy ma miejsce na trzymanie tysięcy książek. Chciałbym mieć wszystkie ulubione pod ręką, ale czasami po prostu się nie da. Dlatego uważam, że czytnik też warto mieć. Na pewno jest niezastąpiony w podróży, gdzie każdy kilogram się liczy. U mnie książki na kilogramy kupuje żona. A potem, gdy już zalegają i wiemy, że do nich nie wrócimy, opycham je na fejsie 🙂

      Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 11:01
      Permalink

      Ja jeszcze dokładam do tego audiobooki 😉 Dla mnie książka jest książką w każdej formie. Choć Kindle ma swoje ograniczenia (jak i półki na ścianie) 😉

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 21:10
    Permalink

    Książka. Zdecydowanie. Zapach papieru, szelest stron… Nie ma nic piękniejszego.
    Ja mam na półce głównie powieści, ale ostatnio zachowuję tylko te książki, które są dla mnie ważne, które kocham i za nic nie oddam- inne puszczam dalej, oczywiście na bieżąco zastępując je nowymi. Jestem uzalezniona od kupowania papierowych książek 😉

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 09:08
      Permalink

      Hehe, jak moja żona. Ja się unowocześniłem. Ale cieszę się, że coś jest na półkach, strasznie wyglądają mieszkania, gdzie nie ma ani jednej książki. To bardzo źle świadczy o mieszkańcach.

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 22:58
    Permalink

    I ebook, i książka jako format mają swoje plusy i minusy, o czym tez wspomniałaś, ale postawiłbym na książkę. Jest jednak coś magicznego w przewracaniu każdej kolejnej przeczytanej strony i nie zastąpi Ci tego najdroższy czytnik. Jestem też tym typem człowieka, który brzydzi się niepotrzebnej cyfryzacji. Tak, wiele pozycji może dzięki internetowi przetrwać na wieki wieków, ale preferuje dotknąć moją własność i tutaj płynnie przechodzimy do tematu półek na książki. Nie wyobrażam sobie mieszkania bez takiego mebla. Na mojej znajdują się nie tylko książki, ale też komiksy, które kolekcjonuję i czytam (można je zaliczyć jako powieść obrazkową. Wiem, tani chwyt) i płyty. Jako maniak muzyczny nie widziałbym mojej półce bez licznych albumów moich ulubionych zespołów. Pozdrawiam! 🙂

    Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 09:10
      Permalink

      Tak, książki są super, ale jak napisałem, trzeba wszytko wypośrodkować, zwłaszcza gdy nie ma za bardzo na to miejsca. Ebook jest świetny w podróży, gdy każdy kilogram się liczy.
      Komiksy obowiązkowo drukowane. Mam kilka cyfrowych, ale ani na komputerze ani na tablecie (komiksy na kindlu to pomyłka) nie dają takiej frajdy jak papierowe.

      Odpowiedz
    • 28 lutego 2017 o 11:05
      Permalink

      Ja nie odrzucam roli czytnika 🙂 Choć mam całą masę książek na półce. Ba, niektóre mam podwójnie – jako tradycyjną książkę i jako ebook 🙂

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2017 o 23:05
    Permalink

    Ja mam sporo książek o podróżach 🙂 Bardzo fajny wpis, lekki i przyjemny w sam raz na wieczór 🙂

    Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 13:37
    Permalink

    Encylopedii nie mam chyba żadnych i mieć nie będę. W tym wypadku google w zupełności mi wystarcza. Słowników mam kilka i czasem z niektórych w mojej pracy korzystam, ale tu też zdecydowanie wygodniejsze są wersje internetowe.

    Za to uwielbiam „zwyczajne” książki. I dla dorosłych, i dla dzieci – jest ich u nas sporo. I pewnie będzie jeszcze więcej. Za dużo czasu spędzam w ciągu dnia przed monitorem, żeby przekonać się do czytnika. Nigdy nie wyrzeknę się papieru 🙂

    Poza tym – ja po prostu lubię patrzeć na książki. Ich widok na półkach jakoś dziwnie mnie uspokaja. Potrafię powiedzieć z dokładnością do kilku centymetrów, gdzie która stoi. Chociaż jeden nałóg warto w życiu pielęgnować 😉

    Odpowiedz
      • 1 marca 2017 o 11:22
        Permalink

        To wcale nie było tak dawno 🙂

        A dziś jedyne encyklopedie, jakie mamy w domu, to wydania dla dzieci. Chociaż moim zdaniem to jeden z najgorszych gatunków literatury dziecięcej. Zazwyczaj bardzo źle napisane i po prostu nudne. Nadrabiają kredowym papierem i kolorowymi zdjęciami…

        Odpowiedz
    • 1 marca 2017 o 11:00
      Permalink

      Ewa, prawdziwa pedantka książkowa z Ciebie 🙂 Ja wiem mniej więcej, gdzie co stoi. O ile stoi u mnie w sypialni. U chłopaków zmienia położenie zbyt często 😉

      Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 20:10
    Permalink

    54 książki w ciągu roku to niezły wynik! Ja czytam dużo mniej, ale jednak czytam i bardzo się z tego powodu cieszę. Uważam, że czytanie książek rozwija, wzbogaca nasze słownictwo i przede wszystkim też pobudza naszą wyobraźnię 🙂 Również nie wyobrażam sobie czytania jakiegoś klasyka z czytnika czy z internetu, a tym bardziej nie wyobraża sobie tego nasza Pani od polskiego, która raz zwróciła uwagę koleżance, że otwierała „Pana Tadeusza” na telefonie i w sumie wcale jej się nie dziwię. Jeśli miałabym wybierać, wybrałabym tradycyjną książkę niż czytnik 🙂 Uwielbiam mieć książki na własność, nawet gdy przeczytam je tylko jeden raz.

    Odpowiedz
    • 1 marca 2017 o 11:01
      Permalink

      Hmmm… nie podchodziłabym do tego aż tak restrykcyjnie 😉 Nie ważne na czym się czyta, ważne, że się czyta 🙂

      Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 20:23
    Permalink

    Jestem minimalistką i ograniczam ilość posiadanych rzeczy do niezbędnego minimum. Dlatego też zdecydowanie stawiam na czytnik, choć nie ukrywam, że czytanie papierowych książek daje mi olbrzymią przyjemność.

    Odpowiedz
    • 1 marca 2017 o 10:32
      Permalink

      Ja też jestem minimalistą i tu kindlowi należą się oklaski.
      Ale mimo wszytko nie pogardziłbym dużym domem, żeby mieć jeden pokój przeznaczony wyłącznie na biblioteczkę 🙂
      No i żeby mieć czas, żeby te wszystkie książki przeczytać.

      Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 20:30
    Permalink

    Czytać uwielbiam. Byłam stałym bywalcem bibliotek. Aktualnie ze względu na wygodę, ale również finanse używam czytnika. Jeśli chodzi o pozycje obowiązkowe w domowej biblioteczce, to w pełni się zgadzam.

    Odpowiedz
    • 3 marca 2017 o 08:32
      Permalink

      Ja przestałem odwiedzać bibliotekę, jak się okazało, że nowości jak na lekarstwo. A i ze starszymi bywa problem.
      Zaskoczyło mnie tez coś innego. Kiedyś regularnie po domowych porządkach oddawałem do biblioteki pudło książek, o których wiedziałem, że juz nie będę czytał (w razie czego zawsze mogłem pożyczyć z biblioteki). Kilka lat temu chciałem zrobić to samo i usłyszałem, że nie mogą przyjmować książek, bo muszą mieć na to fakturę. No litości! To już nawet coś takiego jest w naszym kraju zakazane?

      Odpowiedz
      • 3 marca 2017 o 14:56
        Permalink

        Ja muszę przyznać, że pod tym względem nasza biblioteka jest rewelacyjnie wyposażona 🙂 Tylko czasem trzeba poczekać na swoją kolej niestety. No i mamy specjalne półki, gdzie można zostawić książki 🙂

        Odpowiedz
  • 28 lutego 2017 o 20:58
    Permalink

    Zdecydowanie wybrałabym książkę i nie zastanawiała się nawet sekundy nad odpowiedzią 🙂 Uwielbiam książki, lubię ich zapach nowości i farby drukarskiej zaraz po zakupie, to jak odmieniają wnętrze, jak nadają mu charakteru i przytulności i nie wyobrażam sobie dłużej wolnej chwili bez książki w ręku.

    Odpowiedz
  • 2 marca 2017 o 11:14
    Permalink

    Przyznam się, że kiedyś chciałem mieć sporą biblioteczkę, taką wiecie na całą ścianę bo to ładnie wygląda 🙂 Nigdy nie miałem motywacji ekologicznych po za żywnością. Faktycznie książki papierowe urzekają fakturą, zapachem, fizyczną postacią. Mówię to choć sam projektuje książki i czasopisma do druku 🙂 Teraz kupuje dużo książek w postaci ebooków, bo to trochę oszczędniej i wygodniej. Taką książkę zawsze mam przy sobie (w smartfonie) i w wolnej chwili np. w kolejce do kasy w supermarkecie mogę sobie poczytać. A dlaczego czytać? Bo kształtują nasz sposób myślenia.

    Odpowiedz
    • 3 marca 2017 o 08:34
      Permalink

      Ja też składam i przygotowuję książki do druku. Kilka z nich nawet przeczytałem 🙂
      Ale faktycznie często wygodniej jest mieć ebooka. No chyba, że książka ma dużo ilustracji np. album. To obowiązkowo musi mieć format A4, twardą oprawę itp.

      Odpowiedz
          • 3 marca 2017 o 15:09
            Permalink

            Podoba mi się wstęp w oficjalnym podręczniku Heliona 😉 Rzeczywiście wszystko da się w tym programie zaprojektować? Od listu po ksiażkę?

          • 3 marca 2017 o 15:14
            Permalink

            Tak, do tego on służy. A w nim robię jeszcze wizytówki, banery, billboardy.
            Ale jest trudny. Jeśli do tej pory miałaś do czynienia tylko z programami wordopodobnymi, to zapomnij, że w ciągu tygodnia uda Ci się poprawnie złożyć do druku cokolwiek. DTP to jednak ciut trudniejsze niż napisanie czegoś w Wordzie. Skład to zupełnie inny temat niż edycja.

          • 6 marca 2017 o 15:52
            Permalink

            Wiem, że jest, bo nawet jakieś szkolenie z niego zaliczyłam 🙂 Ale taki zupełny basic.

  • 2 marca 2017 o 19:56
    Permalink

    Fajny tytuł 🙂 Można go odczytać dwojako, w zależności od tego, na który wyraz położy się akcent:
    Czy warto mieć KSIĄŻKI na półkach
    albo: Czy warto mieć książki na PÓŁKACH 😉

    Odpowiedz
      • 3 marca 2017 o 08:46
        Permalink

        Nie wiem 😉 Mam dosłownie trzy papierowe książki na krzyż (czyli za mało danych, żeby móc się wypowiadać w tej kwestii 😉

        Odpowiedz
          • 3 marca 2017 o 15:22
            Permalink

            Nienie, chodziło mi o to, czy rzeczywiście nigdy nie masz wątpliwości na tyle, by zajrzeć do słownika? Ot chociażby przy odmianie liczebników – przykład od Ewy Popielarz całkiem niedawno: zapisł słowny liczebników w zdaniu „Rozmawiał ze 191 dziewczynkami i 45 matkami” 🙂

          • 3 marca 2017 o 15:34
            Permalink

            Nie no, wątpliwości mam co niemiara 🙂
            Na szczęście sam mogę decydować o tym, co piszę, dlatego sprytnie omijam takie pułapki (jak w twoim przykładzie 😉

  • 2 marca 2017 o 20:41
    Permalink

    Moja biblioteczka liczy setki książek, ale od czasu do czasu „uwalniam je”, oddając o miejscowej biblioteki większość beletrystyki. Zostawiam albumy, książki naukowe a także kryminały moich ulubionych autorów.

    Odpowiedz
    • 3 marca 2017 o 08:36
      Permalink

      No patrz. A ja kilka lat temu zaniosłem całe pudło i… przyniosłem z powrotem. Powiedzieli, że nie mogą przyjmować książek o darczyńców, bo muszą mieć fakturę zakupową. No co się porobiło w tym kraju…

      Odpowiedz
  • 2 marca 2017 o 20:43
    Permalink

    Mam i to i to! Czytnik nie jest dobry do stron z grafiką, ilustracjami, do mang i komiksów. O ile książek moich na czytniku jest wiecej niż dziecięcych, o tyle na półkach królują książki moich pociech. Właśnie dla ilustracji, bo już jedną lekturę, z powodu braku w bibliotece, czytaliśmy na czytniku synowi.

    Odpowiedz
    • 3 marca 2017 o 08:38
      Permalink

      Dokładnie tak! Ja swoich książek mam mało, żona dużo więcej, ale córka ilością przebija wszystkich. I bardzo mnie to cieszy. Co jakiś czas ma fazę wynoszenie po kilka sztuk do przedszkola. Gorzej się robi, gdy pani uznaje, że trzeba je zabrać. Tydzień temu ledwo mi się wszystkie zmieściły do plecaka. A dzisiaj znowu zaczęła…

      Odpowiedz
    • 3 marca 2017 o 14:52
      Permalink

      Nam się też raz zdarzyło. Na szczęście biblioteka dość dobrze wyposażona, bo akurat czytanie lektur na czytniku jest nieco skomplikowane. Ciężko wrócić do konkretnych fragmentów.

      Odpowiedz
  • 2 marca 2017 o 22:36
    Permalink

    Chyba jednak tradycyjnie te papierowe… W pracy przed komputerem, w przerwach nos w telefonie, więc chociaż na książkę fajnie się oderwać od tych nowoczesnych technologii 😉

    Odpowiedz
  • 2 marca 2017 o 22:36
    Permalink

    Ja lubię czytać książki w wydaniu papierowym, chociaż czytnik jest wygodny w podróży i też z niego korzystam:)

    Odpowiedz
  • 3 marca 2017 o 09:44
    Permalink

    U mnie książki na półkach się nie mieszczą. W sobotę ścieram z nich kurz. A może by tak czytnik? Nie będzie tego klimatu. Kolejny gadżet. Na wakacje biorę lub kupuje gazety, przeważnie tygodniki.

    Odpowiedz
  • 3 marca 2017 o 10:17
    Permalink

    To temat obecnie u mnie bardzo na czasie. Zrobiłam rewolucję w domu i pozbyłam się 400 książek. Encyklopedię z czasów komunizmu zostawiłam – wzbudza we mnie ciepłe wspomnienia. Chciałam też zostawić dzieciom słowniki językowe (kiedyś moi rodzice wydali na nie fortunę). Jednak mój nastolatek mnie podsumował odpowiednio, mówiąc „Mamo, po co mi te słowniki. Ja teraz wszystko w internecie znajdę”
    Taki klimat, takie czasy. Trzeba iść z postępem 🙂

    Odpowiedz
    • 3 marca 2017 o 15:02
      Permalink

      Ja też 🙂 Wczoraj Potwór Starszy przyszedł z książką, pytając dlaczego aż tyle za nią zapłaciłam!! Cena: 30 000 zł 😀

      Odpowiedz
  • 3 marca 2017 o 19:19
    Permalink

    Papier ma w sobie ciepło, nie lubię czytników ale są ekologiczniejsze i to przemawia na ich korzyść. Ale czy ja wiem, czy to jest smutne, gdy ludzie czytają mniej? Jedni czytają 40 książek rocznie, inni tańczą albo szyją gadżety lub malują piękne obrazy – i to pochłania ich czas, to karmi ich serce. Ja czytam, kiedy jakaś książka mnie przywoła lub kiedy mam na to ochotę. Kiedyś czytałam dużo, codziennie wieczorem, sięgałam po książki w języku angielskim, dla przyjemności, bo lubię ten język, a przy okazji uczyłam się. Ale teraz mam inne pasje, które zajmują mój czas i nie czuję przerażona, że prawie nie czytam książek. 🙂

    Odpowiedz
    • 6 marca 2017 o 15:54
      Permalink

      Karolina, rozumiem Cię. Ja miewam zrywy, kiedy czytam po 3-4 książki tygodniowo. Ale wtedy wszystko inne leży odłogiem. Niemniej, staram się choć pół godziny dziennie 🙂

      Odpowiedz
  • 3 marca 2017 o 21:01
    Permalink

    Och, czasem sobie myślę „Niech ktoś dla mi szlaban na zakupy książkowe!”. Myślę sobie czasem, żeby zamrozić kartę płatniczą, ale potem przychodzi otrzeźwienie 🙂 Kocham książki i jestem od nich uzależniona! Strasznie żałuję, że mam ograniczony czas na czytanie i nie mogę fizycznie czytać więcej niż czytam! To się chyba nigdy nie skończy! W książkach jest tyle pięknych historii, tyle ciekawości, mądrości, smaczków językowych! Zazdroszczę ludziom, którzy mogą w życiu AŻ czytać! 🙂

    Odpowiedz
  • 3 marca 2017 o 22:55
    Permalink

    Wybieram książkę, wciąż nie mogę się przekonać do elektroniki w czytaniu, a już w ogóle audiobooki to dla mnie pomiot szatana! Dla mnie to nie książki tylko „wideło” z czytaną lekturą. Taka ze mnie tradycjonalistka książkowa 😉

    Odpowiedz
  • 5 marca 2017 o 20:34
    Permalink

    Wybieram książkę choć czytnik to też świetna sprawa. U nas w domu jest jeden, mojego chłopaka. Korzystamy z niego oboje ale pomimo to nasza papierowa biblioteczka i tak się powiększa. Bardzo mnie to cieszy! Obecnie nie mam wiele czasu na czytanie, ale uwielbiam to, w moim domu zawsze było wiele książek i jakoś nie wyobrażam sobie bez nich życia. Tak po prostu. 🙂
    P.S. Zgodzę się z tym, co autor napisał o encyklopediach… dzisiaj niestety te papierowe chyba nie mają już racji bytu.

    Odpowiedz
  • 6 marca 2017 o 18:51
    Permalink

    Ja kieruję się gustem. Stwierdziłam, że zostawię to, co mnie definiuje, do czego wrócę lub chętnie komuś pożyczę. Inna sprawa, że to płynne kryterium i to co kiedyś pasjami czytałam dziś wyprzedaję 🙂

    Odpowiedz
  • 8 marca 2017 o 08:01
    Permalink

    Ja jestem dinozaurem bo książki wypożyczym z wiejskiej bibliooteki i głównie takie czytam. Nie stać mnie na kupowanie książek bo jedna miesięcznie zdecydowanie by mi nie wystarczyła, po za tym nie wracam do kryminałów czy thrillerów raz przeczytanych (wiem już kto zabił!). Niektóre książki trzymam dłużej bo ciężko mi się z nimi rozstać ale jednak to wyjście jest dla mnie lepsze.

    Kupuje książki specjalistyczne zw. z psychologią, albo poradniki jak Magia słów czy Autentyczność przyciąga bo zwyczajnie do nich wracam a swojej bibliotece ich nie spotkam. Myślę, że gdybym mogła książki kupować, czytalabym tyle samo, z tym, że byłyby to nowsze książki 🙂

    Cały czas bronie się przed czytnikami, ale zdaje sobie sprawę że to przyszłość. W końcu i na mnie przyjdzie czas 🙂

    Odpowiedz
  • 9 marca 2017 o 22:32
    Permalink

    Uwielbiam wypożyczać książki z biblioteki. W domu mam już za dużo książek i ciężko żeby się pomieściły. Zazwyczaj kupuję i zatrzymuję te najbardziej wartościowe 🙂 Gazet ani żadnych czasopism w ogóle nie kupuję.

    Odpowiedz
  • 14 marca 2017 o 22:39
    Permalink

    W swojej biblioteczce mam klasyki (które dla mnie są klasykami), do których chcę wracać. Oprócz tego „czytadełka” kupione za grosze, książki, które chciałam przeczytać, ale z różnych względów nie dało się ich wypożyczyć, książki językowe, książki kucharskie i kolekcja „Burdy” z wykrojami. Pojawiła się też nowa kategoria: ciekawe i pięknie ilustrowane książki dla dzieci.
    Czytnik czy książka? Jedno i drugie. Książka w domu, czytnik poza nim.
    W zeszłym roku przeczytałam może ze 30 książek, ale za to prawie każdy weekend spędziłam na sesjach RPG, a przygotowywałam się do nich zaglądając ciągle do tych samych książek, głównie „Silmarillionu” Tolkiena. Nie liczę przeczytanych książek. Ktoś zamiast czytać, może robić inne wartościowe rzeczy. A co jest dla jednego wartościowe, dla drugiego nie musi takie być 🙂

    Odpowiedz
  • 17 marca 2017 o 17:26
    Permalink

    Na pożyczonym od mężą czytniku przeczytałam jak dotąd tylko 2 książki więc nie mogłam w pełni wykorzystać jego potencjału. Na pewno wersja elektroniczna przydaje się, kiedy chcemy szybko odnaleźć konkretną informację a więc np. w podręcznikach (które w papierze trudno czasem sprzedać, zajmują miejsce, a wyrzucić szkoda). Chciałabym mieć wszystkie stare numery ulubionego miesięcznika w wersji elektronicznej, bo zajmują już prawie tyle miejsca, co książki 🙂

    Odpowiedz
    • 20 marca 2017 o 10:15
      Permalink

      Nie wiem, jak na innych czytnikach, ale na Kindlu wyszukiwanie jakiejkolwiek informacji to, przynajmniej dla mnie, orka na ugorze. Niestety crtl+F tam nie działa 🙁

      Odpowiedz
  • 24 marca 2017 o 23:22
    Permalink

    Masz racje z tymi porównaniami. W roku ubiegłym przeczytałam ponad 60 książek, z czego moja najkrótsza miała 4 kartki z kartonu 🙂 Mam sporo D. H. Lawrenca’e każda jego książka może spokojnie zabić dorosłego mężczyznę ( nawet te w miękkiej okładce). Sporo różnorodności u mnie od Świata Dysku przez Kinga do biografii Królowej Elżbiety. Najbardziej lubiłam thrillery i kryminały, ostatnio czytałam Kubryńską bo bardzo lubię jej pióro, czekam na odwilż literacką w mojej głowie.

    Odpowiedz
    • 28 marca 2017 o 09:54
      Permalink

      Siostro moja! Gdzieś Ty się z tymi thrillerami chowała? 😉 Kubryńskiej nie znam. Idę robić research 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up