Książkowe zauroczenia 29/52 [Dwa jabłka]

Przez chwilę zastanawiałam się, czy ta pozycja nie powinna się nazywać „Książkowe wpadki”, ale skoro już przyjęłam taką konwencję, to będę się jej trzymać konsekwentnie.

Szczerze mówiąc, to Dwóch jabłek Katarzyny Szafraniec chyba nawet nie powinnam zaliczyć do przeczytanych. Może kiedyś do niej wrócę w przypływie lepszego nastroju. Tymczasem zwyczajnie szkoda mi czasu. Przebrnęłam przez 50 stron i doprawdy nie wiem, o czym można napisać kolejne set w ten sposób.

Źródło: lubimyczytac.pl

Dla mnie gniot nad gniotami, a stylistyka zupełnie nie do przejścia, strumień świadomości przy niej to pikuś ;). Po kilku, krótkich co prawda, ale zawsze, rozdziałach mogło by się już coś zacząć dziać. Tymczasem dowiedziałam się, że główna bohaterka jest PRZEDSIĘBIORCZA i zalogowała się na Sympatii. I to by było na tyle.

Liczyłam na fajną, szybką do połknięcia, nieskomplikowaną książkę na jeden wieczór. Zachęcona pierwszą pozytywną opinią na lubimyczytać (moja wina, że nie przeczytałam kolejnych) i kolorową okładką 😉 sięgnęłam po Dwa jabłka. Ot, dla poprawy nastroju, ale niestety się zawiodłam. Szkoda.

Zupełnie nie wiem (przynajmniej na razie), co tej książce przyświeca. Jak kiedyś do niej wrócę i zmienię zdanie (wszak tylko krowa nie zmienia), to na bank się z tym wyznaniem tutaj zamelduję 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up