MIŁOŚĆ NA CAŁE ŻYCIE?

„Miłość, przyjacielu. To żar, co w oku szczęśliwego płonie,

To morze łez, w którym nieszczęśliwy tonie…”

W. Shakespeare

W ostatni weekend byłam u teściów. Z jaką traumą wiążą się moje wyjazdy tam, pisałam już jakiś czas temu. Tym razem przymknęłam oko na wszechobecne krytykujące szklane oko, bo też okazja była jedyna w swoim rodzaju. 40-ta rocznica ślubu. Czterdziesta! To więcej lat, niż mię ziemia nosi na tym padole. O dobrych kilka lat więcej. Miłość na całe życie? Niesamowite.

Czy da się wytrzymać czterdzieści lat z jednym facetem? Patrząc na to, co dzieje się dookoła, na tempo w jakim żyjemy, na jakość związków – coraz częściej mam wątpliwości. A wytrzymać czterdzieści lat i być szczęśliwym? I chcieć trwać w tym stadle nadal? Młode mężatki zakrzykną teraz chórem:

Oczywiście! Nie po to brałam ślub, by się rozwodzić! Co ty wiesz o prawdziwej miłości?  Jak w ogóle możesz wątpić?

Mogę. Nauczyło mnie tego życie. Ale nie to jest ważne. Ważne jest to, co się z tą wiedzą zrobi.

NIC NIE JEST DANE RAZ NA ZAWSZEmiłość na całe życie

Smutna prawda, ale niestety tak jest. Przetrwałam kilka związków. W każdym miałam motyle w brzuchu, byłam zafascynowana, zakochana po same cebulki włosowe i za każdym razem wydawało mi się, że to jest miłość na całe życie.

Błąd!

Nic nie jest dane raz na zawsze. Każdy z tych związków kończył się z hukiem po mniej więcej 2-3 latach. Taka średnia. Ostatniego nie liczę, bo to jakiś ewenement jest :P. Chociaż, biorąc pod uwagę, że Mąż zwiał na jakąś odległą wioskę – może to jest właśnie ten sposób na przetrwanie? Wyparcie!

PEWNE SĄ TYLKO ŚMIERĆ I PODATKI

Zabrzmi to cynicznie, ale nie wierzę w miłość do grobowej deski. Nauczyło mnie tego życie. Wierzę w fascynację, zakochanie, szacunek, wspólne ciągnięcie (względnie pchanie – jak kto woli) tego samego wózka. A może to właśnie jest miłość?

Przeszłam przez wszystkie możliwe fazy związku. Fascynację, zauroczenie , miłość, zdradę, nienawiść, wybaczenie, akceptację. Jeśli sądzisz, że nie da się wybaczyć zdrady – nie możesz być tego pewien. Jeśli kiedykolwiek zdarzyło Ci się pomyśleć:

Ja nigdy! Nie wybaczę! Nie zdradzę! Od razu wypierdolę z domu…

Pomyśl jeszcze raz.

TYLE WIEMY O SOBIE, ILE NAS SPRAWDZONO*

Nigdy nie wiesz, co życie dla Ciebie szykuje, kogo postawi na Twojej drodze, jaką sytuacją Cię zaskoczy. I nie wiesz, w jakim stanie emocjonalnym właśnie będziesz. Czy będziesz kochać nad życie, czy po prostu machniesz ręką. Zaraz, zaraz, a może w tym machnięciu ręką przeszkodzą Ci dzieci? Może wspólny kredyt? Nie ma takiego wagonika, którego się nie da odczepić? Think twice.

Całe życie sądziłam, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Że ja nigdy! Tak… znam te myśli. Też kiedyś byłam młoda, zakochana, naiwna. Teraz jestem tylko młoda :P. Jeśli nagle znajdziesz się w rwącym strumieniu, obijasz się o kamienie i pędzisz na oślep w dół, to jedyna myśl, jaka się pojawia, to przetrwać. Przeżyć ten szaleńczy pęd, zatrzymać rzeczywistość. Nie myślisz o tym, by natychmiast wyjść. Nie. Chcesz przeżyć. Ot i cała filozofia. Co będzie potem? Tego nie wie nikt. I nie ma jednej słusznej odpowiedzi.

RECEPTA NA UDANY ZWIĄZEK

Niemalże rok temu popełniłam wpis o tym, jaka jest moja recepta na udany związek. Ale tak sobie myślę, że to co dla mnie jest udane, niekoniecznie oznacza super relacje dla kogoś innego. Róbcie tak, by Wam było dobrze. Razem czy osobno – to już Wasza decyzja. W życiu trzeba być trochę egoistą.

*Szymborska, Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

38 myśli na temat “MIŁOŚĆ NA CAŁE ŻYCIE?

  • 30 sierpnia 2017 o 08:53
    Permalink

    Piękny tekst. Bo miłość zmienia się i ewoluuje, tylko trzeba to zrozumieć. A czasem wybrać. Z drugiej strony patrząc nie ma dwóch takich samych związków, choć przez wieki kontaktów damsko-męskich pewno wszystkie schematy zostały przećwiczone. A z trzeciej – ponoć wszystko sprowadza się do: „można zmienić męża/żonę ale to i tak niczego nie zmienia” – kto jest dłużej w związku wie o co chodzi 😉

    Odpowiedz
    • 30 sierpnia 2017 o 11:00
      Permalink

      „można zmienić męża/żonę ale to i tak niczego nie zmienia” – wyryję to sobie gdzieś, byle trwałe było i na widoku 🙂

      Odpowiedz
    • 31 sierpnia 2017 o 08:20
      Permalink

      Otóż to, to niczego nie zmienia. Ale trudniej popracować nad sobą, niż się kogoś ze swojego życia pozbyć. Mnie życie przećwiczyło w różne strony i nauczyło pokory. I dystansu. Zresztą, kto przeżył naście lat w związku, ten wie 😉

      I dziękuję za dobre słowo :).

      Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2017 o 10:59
    Permalink

    Oj pociem Pani, jak Pani mądrze prawi…
    Też mam za sobą chyba wszelkie możliwe burze, ale coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że one są po to, żeby potem zaświeciło słońce (zanim oczywiście znów się zachmurzy 🙂

    Odpowiedz
    • 31 sierpnia 2017 o 08:23
      Permalink

      Taka sinusoida. Samo życie, bez tych chmur, burz i gradobicia było by nudno. Aczkolwiek ja już dawno nauczyłam się niczego nie brać za pewnik :).

      Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2017 o 19:12
    Permalink

    To prawda. Recepta dla jednego to koniec związku dla drugiego. Jesteśmy tak różni. Związki są tak różne. Ile razy zastanawiam się rozglądając po zaprzyjaźnionych małżeństwem z myślą „ja bym tak nie mogła” i tyle samo razy patrzyli na mnie z tym samym tekstem. Ważne by to Nam było dobrze. Tu i teraz 😉

    Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2017 o 19:41
    Permalink

    Hmm trudny temat 🙂 ja tam mam dość romantyczną duszę i wierzę w miłość do końca życia, ale wiem też, że życie często piszę własne plany i to co nam się wydaje, może się okazać czymś innym w przyszłości. Różnie to bywa 🙂 Jednak i tak wierzę, że może tak być 🙂

    Odpowiedz
  • 30 sierpnia 2017 o 19:57
    Permalink

    Fajnie piszesz 🙂 Byłam w kilku związkach i miałam tylko raz motylki w brzuchu ale……. też przestałam wierzyć w miłość po sytuacjach które mnie spotkały 🙁 ;(

    Odpowiedz
    • 31 sierpnia 2017 o 08:25
      Permalink

      Dziękuję za dobre słowo. I współczuję przykrych sytuacji. Czasem takie też są potrzebne, byśmy docenili coś innego.

      Odpowiedz
      • 31 sierpnia 2017 o 15:14
        Permalink

        Proszę bardzo 🙂 Sytuacja była bardzo przyjemna ale skończyła się źle….. Może i masz rację.

        Odpowiedz
        • 31 sierpnia 2017 o 15:35
          Permalink

          Najważniejsze, że się skończyła. Wiele takich miałam, które zostawiły po sobie tylko gorzki posmak.

          Odpowiedz
  • 31 sierpnia 2017 o 00:37
    Permalink

    Wydaje mi się, że recepty nie ma i co człowiek to inna wizja szczęścia.
    Myślę, że ogromną rolę odgrywa wychowanie, konwenanse i nasze środowisko.
    I tak- kiedyś wierzyłam, że miłość do grobowej deski jest możliwa- teraz nie mam złudzeń..

    Odpowiedz
  • 31 sierpnia 2017 o 09:43
    Permalink

    Wczoraj miałem 3 rocznicę ślubu. Wiem, że to mało zwłaszcza w porównaniu do 40. Niestety wszystko wokół nas pędzi, zmienia się, ewoluuje . Niekoniecznie w tą dobrą stronę. Czasami taka słodko-gorzka refleksja potrafi nas otrzeźwić i pomyśleć nad kolejnymi latami 😉

    Odpowiedz
  • 31 sierpnia 2017 o 21:02
    Permalink

    Hmmm…myślę, ze nie ma recept na nic….ja w swoim życiu bardzo lubię rozmawiać z małżeństwami, którzy przeżyli ze sobą, 20, 30 lat. to chyba jedyne rady, które przyjmuję….

    Odpowiedz
  • 2 września 2017 o 21:27
    Permalink

    Dobrze trafiłam. Dziś nasza 11-sta rocznica ślubu i nadal się zastanawiam jakim cudem ludzie tak różni są tak fajnym małżeństwem jak my! Piszę tu bez chwalenia się 😉

    Odpowiedz
  • 3 września 2017 o 14:32
    Permalink

    Cóż więcej mogę napisać poza „w punkt”? Niewiele 😉 Ja co prawda wierzę, że taka miłość jest prawdziwa. I myślę, że ta wiara sprawia, że podejmuję działania, które umacniają nasz związek. Jednak zgadzam się w 100% z tym, że nic nie jest dane raz na zawsze. Właśnie przed chwilą pisałam o tym w komentarzu na innym blogu. Związek, miłość to praca, praca, praca. I to przede wszystkim nad sobą 🙂

    Odpowiedz
  • 5 września 2017 o 00:40
    Permalink

    Czasami wybaczamy nawet gorsze rzeczy od zdrady. Czasami stare rzeki bywają niespokojne i same zalewają nam stopy – nawet nie musimy do nich wchodzić. Czasami wszystko jest pięknie do grobowej deski, a czasami nie. Zanim popadnę w zaawansowaną paulocoelhjozę, podsumuję – miłość to nieustanny wybór. Codziennie. Czy pomimo wszystko chcę być z tym drugim człowiekiem czy nie. To jest egoistyczny wybór, fakt, ale to moim zdaniem najzdrowszy wybór jaki można podjąć.

    Odpowiedz
  • 9 września 2017 o 17:47
    Permalink

    Świetny wpis! I jakaż to najprawdziwsza prawda – w życiu trzeba być trochę egoistą 🙂 A co do zdrady – posiada ona wiele imion, ale większości ludzi i tak kojarzy się wyłącznie ze zdradą cielesną 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up