MINECRAFT – KULTOWA GRA NIE TYLKO DLA DZIECI

Codziennie rano o barbarzyńskiej godzinie 8, a często i wcześniej, staję w oknie zakładowej kuchni. Czekając aż ekspres wypluje z siebie życiodajny płyn zwany kawą, obserwuję podwórko sąsiada. Nie żebym była specjalnie wścibska, ale naprawdę nie ma na czym oka zawiesić. I tak obserwując, dochodzę do wniosku, że pewne zabawy są nie tylko dla dzieci.

Sąsiad jest w wieku bliżej nieokreślonym. Stawiałabym tak na okolice późnej siedemdziesiątki, może nawet lepiej. W zasadzie ciężko stwierdzić, głównie z racji stroju typu białe gacie po połowicy zamiast czapki i inne równie urocze elementy garderoby. Czasem to się zastanawiam, czy aby na pewno nie mamy za płotem zakładu z pomieszczeniami bez klamek.

WOLNOĆ TOMKU W SWOIM DOMKUkociaki

Ad rem.  Penetruję wzrokiem te sąsiednie włości w zasadzie z trzech powodów. Po pierwsze dlatego, że nie mam nic innego do roboty. I trzeba na czymś oko zawiesić, jeśli człowiek nie chce prowadzić bzdurnych rozmów o niczym z różnymi takimi.

Drugi powód jest bardzo przyjemny dla oka. Przynajmniej dla tego oka, które nie ma alergii na sierść. Jeśli ma – kaplica. No chyba, że alergia na odległość nie działa. Sąsiad ma bowiem trzy przeurocze kilkumiesięczne koteły. Jak ktoś lubi, to naprawdę ciężko od nich wzrok oderwać. Zadymę robią taką, że żal nie obserwować. Taka dogoterapia, tylko z kotami.

Powód trzeci… o tu by można epopeję napisać. Uroczy sąsiad jest z gatunku tych osób, które zbierają wszystko, jak popadnie. Nie ma takiej rzeczy, która im się nie przyda. I właśnie te przydasie gromadzi w ogródku. W zasadzie ciężko to ogródkiem nazwać – takie chyba było założenie projektanta, ale taką gemelę jak tam to głównie na wysypisku śmieci uświadczyć można. Sterty porozkładane są różnie i momentami zastanawiam się, czy te koty z punktu drugiego nie zrobią sobie krzywdy, krążąc po zakamarkach wysypiska.

KTOŚ TU SIĘ ZA DUŻO BAJEK NAOGLĄDAŁnie tylkko dla dzieci

Tym bardziej jest to fascynujące, że sąsiad co tydzień (albo i częściej) tę gemelę sprząta. Szeroko pojęte porządki obejmują przekładanie drewna z miejsca na miejsce, nakrywania go brezentową płachtą, przenoszenia rur z „tarasu” na trawnik i z powrotem, przewalanie płyt pilśniowych, metalowych i innych oraz układania ich w sobie tylko znanej konfiguracji.

Dziś rano odkryłam jednak na stercie nie wiadomo czego przykrytego płachtą regularny KILOF. Nie jakąś tam siekierkę. Prawdziwy, rzetelny kilof. I tak się w głowie mej uknuła pewna myśl, że ….

… w tym szaleństwie jest metoda!

Idę o zakład, że sąsiad jest cichym fanem Minecrafta i na swym podwórku tworzy w trybie creativ różnego rodzaju zasadzki, by koteły miały się gdzie wyszaleć na surviwalu!

Ha!

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

40 myśli na temat “MINECRAFT – KULTOWA GRA NIE TYLKO DLA DZIECI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up