MOJA BLOGOWA HISTORIA – 3 RZECZY, KTÓRE ZROBIŁABYM INACZEJ

Jak już twarzoczaszka pewnie Cię poinformowała, podjęłam wczoraj heroiczną dla mnie próbę przeniesienia się z Bloggera na WordPress. Jednym nic to nie mówi. Inni uśmiechną się pod nosem. Wiem, wiem, niby nic. Ale dla mnie – stuprocentowego humanisty – to był jednak pewien stres. I kiedy po wszystkim siadłam w końcu w fotelu, zaczęłam rozmyślać nad moją historią blogowania. To już ponad 7 lat. Chcesz wiedzieć, jaka jest moja blogowa historia? Są trzy rzeczy, które zrobiłabym inaczej.

Odkąd pamiętam, uwielbiałam pisać. I wymyślać różne historie. A wyobraźnię, uwierz mi, miałam niczym nieskrępowaną. Nie zliczę, ile razy zostałam prezydentem, walczyłam z rekinami, czy wychodziłam za mąż (podobny stopień ryzyka 😉 ). Jak tylko nauczyłam się w miarę sprawnie posługiwać piórem, zaczęłam pisać opowiadania. I zawsze, ale to zawsze miałam problemy z dialogami. Pewnie dlatego większość moich tekstów wylądowała w szufladzie. Jako dziecko peerelu nie miałam stałego dostępu do netu, komputera i podobnych wynalazków. Za to miałam maszynę do pisania…

#1 MIŁE ZŁEGO POCZĄTKI

PotworekMoja blogowa historia zaczęła się, a jakże by inaczej, po urodzeniu Potworów. A dokładniej mówiąc – Potworka.

Jakoś za czasów, kiedy powiłam swe pierwsze dziecię, bliżej mi było do życia forumowego (odkąd tylko dostałam łącze, byłam bardzo internetowa). O twarzoczaszce wtedy jeszcze nikt u nas nie słyszał. A największą karierę robiła Nasza Klasa.

Jako że do tej ostatniej nie miałam sentymentu, porzuciłam ją bez żalu i zatopiłam się w blogowy świat. Mój pierwszy blog dziś już nie istnieje – może to i lepiej. Młoda wygrzebała ostatnio swoje nastoletnie wypociny. O matko i córko! (to nie moja wina, jak Cię teraz będą ludzie napastować o adres 😉 ).

Czym był dla mnie blog? Odskocznią od codzienności. Pamiętnikiem. Miejscem, w którym wyrażałam swoje emocje. Daleko mu było do blogów w obecnej odsłonie. Bardziej przyjął formę elektronicznego pamiętnika. Niestety, przegięłam ze szczerością. Coś poszło nie tak. A że internet nie jest anonimowy, skończyło się jak się skończyło.

I to jest właśnie ta pierwsza rzecz, którą zrobiłabym inaczej – zbyt wiele prywaty na publicznych stronach (nawet tych z ograniczonym dostępem) nie jest dobre. Odczułam to namacalnie na swojej skórze. W domu. W pracy. Musiałam zweryfikować listę „przyjaciół”, rodziny, znajomych. Ale przynajmniej wiem, że ci którzy zostali są tego warci.

#2 JAK DZIECKO WE MGLE

dziecko we mgle

Skoro już jedno miejsce puściłam z dymem, musiałam znaleźć alternatywę. I tak powstało kilka nowych blogów w różnych odstępach czasu. Blog literacki, blog firmowy, blog fotograficzny. Tylko ten ostatni przetrwał okres burzy i naporów, choć niestety traktuję go trochę jak małego bękarta.

Pozostałe – powiedzmy sobie szczerze – nie miały szans. Były albo nudne, albo bez polotu. Na wiekszość nie miałam też pomysłu i umarły śmiercią naturalną. Dziś wiem, że nie powinnam była rozdrabniać się na drobne i klikać to tu, to tam. Od początku powinnam była postawić na coś, co będzie mi dawało radość.

Tamte wszystkie blogi miały jednak jedną podstawową zaletę – nauczyły mnie dystansu. I tak oto powstało to miejsce.

#3 ROZGOŚĆ SIĘ. NAPIJESZ SIĘ KAWY, HERBATY, CZY MOŻE OD RAZU WÓDECZKI?

kawaBędzie dygresja 😉 Zawsze jak słyszę hasło „wódeczki” w oczach staje mi Woland <3 Moja absolutnie najukochańsza postać literacka.

Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.

Ja tu o spirytusie, a jeszcze trzynasta nie wybiła 😉 Ad rem – po wielu miesiącach walki z samą sobą, już miałam się poddać. Odpuściłam pisanie i pogrążyłam się w depresji. Jeśli jednak w człowieku coś siedzi i jest głęboko zakorzenione, nie da się tego wyplenić. We mnie tak siedzi słowo pisane.

W 2012 roku stworzyłam to miejsce. Nieudolnie. Bez pomysłu. Można by rzec – po omacku. Wrzucałam w posty, co mi w duszy grało. Pewnie, mogłabym to usunąć. Stworzyć miejsce perfekcyjne od A do Z. Ale wiesz co? To jest moja historia. Dziś już niemal nikt do tych archiwalnych postów nie zagląda. Mnie pokazują, jak długą drogę przeszłam.

W większości z nich nie ma podziałów, akapitów, pięknej grafiki i okrągłych słówek. Za to jestem ja – z moimi emocjami, codziennym rozchwianiem i walką o byt 😉 (niemal jak jaskiniowiec). Nie dziw się zatem, że to miejsce nie jest perfekcyjne. Ja też nie jestem 🙂 Za to jestem prawdziwa. A o to chyba chodzi.

Jaki jest trzeci błąd? Może nie błąd, delikatne uchybienie. Zaczęłam pisać bloga na platformie Blogger. I trwałam tam przez niemal 4 lata. Aż dojrzałam do tego, by mieć swoje miejsce. Z którego mnie nikt nie wyrzuci. To trochę tak jak z mieszkaniem – najpierw wynajmujesz, zbierasz graty, gadżety, bibeloty, a potem przeprowadzasz się na swoje, by zapuścić korzenie. Tak było ze mną.

Dziś zapraszam Cię na kawę, herbatę, wódeczkę (alternatywnie spirytus lub tequila 😉 ), ciasto marchewkowe, ciasteczka orzechowe, czy co tam sobie zażyczysz. I mam nadzieję, że będziesz częstym gościem u mnie.

Czuj się jak u siebie w domu 🙂

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

52 myśli na temat “MOJA BLOGOWA HISTORIA – 3 RZECZY, KTÓRE ZROBIŁABYM INACZEJ

  • 27 listopada 2016 o 09:23
    Permalink

    Również mam za sobą historie platformy bloger i zgadzam się, że to wybór tej platformy moze być jednym z pierwszych błędów początkującego blogera 😉

    Odpowiedz
  • 27 listopada 2016 o 13:46
    Permalink

    masz rację blogger to takie wynajmowane mieszkanie, pokój 😀
    też niedługo przesiadam się na własne blogowe mieszkanko 😀

    Odpowiedz
  • 27 listopada 2016 o 17:51
    Permalink

    ja miałam milion blogów. żaden nie przybrał formy, która mnie zadowalała. obecnemu idzie całkiem nieźle, ale już chodzą mi po głowie także inne projekty i zastanawiam się, jak je pogodzić z innymi. 🙂

    Odpowiedz
  • 27 listopada 2016 o 17:57
    Permalink

    7 lat blogowania to szmat czasu. Gratuluję 🙂 Ja czasem zastanawiam się czy po tylu latach będę miała jeszcze chęci i pomysły do pisania tekstów. Mam nadzieję, że tak 🙂

    Odpowiedz
  • 27 listopada 2016 o 19:43
    Permalink

    Gratuluję tak wielu blogowych świetnych lat <3 uwielbiam zaglądać do ciebie przy porannej kawce 🙂 więc mam nadzieje, że tych lat będzie jeszcze więcej 🙂

    Odpowiedz
  • 28 listopada 2016 o 10:25
    Permalink

    W 100% rozumiem stres, towarzyszy mi przy każdej aktualizacji i zmianie na stronie. A WordPress jest super, kiedy już się przyzwyczaisz do niego, na pewno będziesz sobie dziękowała za tę decyzję! 🙂 Trzymam kciuki!

    Odpowiedz
    • 29 listopada 2016 o 08:17
      Permalink

      Mam nadzieję, że masz rację. Po tylu latach ciężko mi się trochę przestawić, ale wierzę, że to zaowocuje 🙂

      Odpowiedz
  • 28 listopada 2016 o 11:09
    Permalink

    To się rozgościłam. Jesteś moim must have every day. Od dzisiaj. Czytanie Ciebie to jak leżenie w fotelu, z kocykiem, gorącą wodą z cytryną , książką pod ręką, słuchawkami na uszach… rozpływam się!

    Odpowiedz
  • 28 listopada 2016 o 12:39
    Permalink

    WordPress dopiero przede mną. Sama nie wiem dlaczego na blogspocie jestem. I o to właśnie chodzi żeby być prawdziwym 🙂

    Odpowiedz
  • 30 listopada 2016 o 19:04
    Permalink

    Jest wiele rzeczy, które chciałoby się poprawić czy zmienić, ale jedna kwestia jest niezmienna – pomysł by założyć bloga! Tego nie zmieniłby nikt z nas, prawda?

    Odpowiedz
  • 30 listopada 2016 o 19:56
    Permalink

    Ja też na Bloggerze, ale myślę o przejściu na WordPressa. Ale jeszcze nie wiem do końca, w którą stronę chcę pójść, więc jeszcze sobie blogowo podryfuję 🙂

    Odpowiedz
  • 30 listopada 2016 o 21:10
    Permalink

    Twój blog to kawałek fajnej, osobistej historii 🙂 to widać też w tym tekście, bo czytając go, czuć te wszystkie tysiące napisanych znaków, które masz za sobą. Naprawdę miło się czytało.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia 2016 o 20:45
    Permalink

    Ja jestem dopiero na początku tej drogi i błędy dopiero przede mną 🙂 Fajne masz podejście, w końcu każdy z blogów to kawał historii, nie tylko tych opisanych, ale także tego, jak autor się rozwijał, jak zmieniało się jego postrzeganie świata. Dobrze się tu czyta, wpadnę częściej 🙂

    Odpowiedz
    • 2 grudnia 2016 o 08:05
      Permalink

      Dziękuję 🙂 W końcu gdzieś ten warsztat trzeba szkolić, a gdzie indziej, jeśli nie czytając innych i pisząc, pisząc i jeszcze raz pisząc.

      Odpowiedz
  • 1 grudnia 2016 o 21:25
    Permalink

    Nie wiem czy zmieniałabym coś u siebie- lubię swoje miejsce takim, jakie jest.
    Będę zaglądać 😉

    Odpowiedz
  • 3 grudnia 2016 o 10:03
    Permalink

    Mnie tam się podoba to miejsce pomimo tego, że wczesniejszych nie poznałem. Sam też choć na początku popełniałem wiele błędów w blogowaniu nie zamieniłbym póki co mojego Narwanego na żaden inny blog. Póki co, bo nikt nie powiedział, że moje myśli nie ewoluują jeszcze. Ważne, żeby tworzyć i potrafić z tego czerpać szczęście 🙂

    A właśnie! Dla mnie przejście na WordPress była najlepszą decyzją 🙂

    Odpowiedz
    • 4 grudnia 2016 o 21:31
      Permalink

      Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie Twoja opinia cieszy 😉 Że mnie czytają kobiety – rozumiem. Ale że podoba się facetom – rewelacja! 🙂 Nie wiem dlaczego, ale za nic nie chciałabym być zamknięta w „ramy bloga parentingowego” (bez urazy dla tychże blogów, ja po prostu nie umiem być słodka), którego czytają tylko mamy.

      Odpowiedz
  • 10 grudnia 2016 o 16:19
    Permalink

    Też popełniłam kilka błędów blogowych, mam duuużo krótszą historię blogowania niż ty bo jakies 3 lata ale wena na dobre zagościła u mnie jak przeniosłam bloga z blogspota na wordpressa- masa możliwości, oględniejszy wygląd i fajnie się czuję z tym moich blogiem.

    Odpowiedz
  • Pingback:CZY TO CO ROBISZ, MA SENS? - Wariacje (nie zawsze) na temat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up