NOTEBOOK. TOMASZ LIPKO

Ta książka wywołała sporo emocji w moim życiu. I to jeszcze zanim dobrze zagłębiłam się w jej fabułę. Wszystko oczywiście za sprawą psicy. Pozostawiona sama sobie, w tęsknocie za człowiekiem, czy jakąkolwiek inną rozrywką, raczyła pożreć pół egzemplarza. I nie było by w tym może nic aż tak strasznego, gdyby Notebook Tomasza Lipko nie był egzemplarzem bibliotecznym. Twarda oprawa książki wyjątkowo Neli zasmakowała. Mnie natomiast zasmakowała historia stworzona przez autora.

Notebook był książką szeroko komentowaną w 2015 roku.

Nowy wymiar powieści sensacyjnej – pierwszy thriller 2.0. Prokurator z prowincji, handlarze ludzkimi organami i mroczna strona internetu.

Dodatkową atrakcją powieści są dodatki multimedialne – możliwość skanowania zdjęć za pomocą specjalnej aplikacji i oglądania filmików.

CZY W DZISIEJSZYCH CZASACH DA SIĘ POZOSTAĆ ANONIMOWYM?notebook

Rok 2012. Cały kraj w euforii szykuje się do inauguracji najważniejszej sportowej imprezy w historii. W cieniu przygotowań do Euro toczy się jednak rozgrywka, która może wstrząsnąć fundamentami całego państwa.

W wypadku drogowym pod Piotrkowem Mazowieckim ginie młoda kobieta Dagmara Frost. Wezwany na miejsce, dobiegający czterdziestki i rozczarowany życiem, prokurator Radosław Bolesta z początku nie widzi w sprawie nic podejrzanego. Zbyt duża prędkość i niebezpieczny manewr wyprzedzania to najczęstsze przyczyny wypadków. Gdy jednak chce poinformować o tragedii rodzinę dziewczyny, okazuje się, że kobieta była na świecie zupełnie sama. Żadnych krewnych, żadnych przyjaciół. Tak jakby ktoś celowo pozacierał wszelkie ślady.*

Oczywistą sprawą jest, że głównemu bohaterowi anonimowość ofiary zaczyna mocno doskwierać. I mimo, iż sprawca wypadku nie dość, że jest oczywisty, to jeszcze martwy i śledztwo spokojnie można zamknąć – prokurator Bolesta zaczyna drążyć temat. Tu mi się przypomniał bardzo brzydki kawał, ale się powstrzymam. Kto nie domyśla się, o jaki chodzi – niech napisze w komentarzu 😉

Niemożliwym jest przecież, by w dzisiejszych czasach po człowieku nie było śladu. By nie miał on znajomych, rodziny, konta na fejsie i miliona zdjęć. Przy zwłokach Dagmary znaleziony został laptop – to co zawierał twardy dysk, przyprawia prokuratora o zgrozę. W momencie, kiedy zobaczył pulpit, wiedział już, że to będzie jego najważniejsza sprawa w życiu.

INTERNETOWY MATRIX I SPISEK WŁADZ?obys cudze dzieci uczył

Odpalając tytułowego Notebooka, prokurator Radosław Bolesta otwiera Puszkę Pandory. Nagle dookoła zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Włamanie do jego mieszkania, włamanie do policyjnego magazynu, dziwne akcje wyższych władz – wszystko to jawnie wskazuje na fakt, iż komuś mocno zależy, by prawda nie wyszła na jaw.

Dagmara Frost była freelancerem – osobą pokroju dziennikarza śledczego, wolnym strzelcem i snajperem w jednym. Na swój celownik wzięła największe afery: wykorzystywanie seksualne dzieci w domach dziecka, handel organami, nielegalne aukcje w ukrytej warstwie internetu.

Czy wobec powyższego wypadek Dagmary na pewno był tylko sekwencją tragicznych zdarzeń? A może komuś zależało by dziewczyna zniknęła? Jeśli tak, to komu? Na te pytania stara się odpowiedzieć niezmordowany prokurator. Smaczku całości dodaje fakt, że pomagają mu w tym śledczy z policji i… ksiądz (i to taki ksiądz, z którym niejedna by zgrzeszyła 😉 ).

Ciekawa, intrygująca i wciągająca lektura. Wartka fabuła, szybkie zwroty akcji i to, co tygryski kochają najbardziej: zagadka do rozwiązania. Polecam 🙂

*źrodło opisu

Ps. Książka bierze udział w wyzwaniu WyPożyczone na blogu Rudym spojrzeniem.WyPozyczone

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

59 myśli na temat “NOTEBOOK. TOMASZ LIPKO

  • 31 stycznia 2017 o 21:05
    Permalink

    Nie wiem w czym rzecz, ale nie mogę się przemóc do polskiej sensacji. Chociaż podobno ma się dobrze i reprezentuje przyzwoity poziom w swoim gatunku. Kilka razy byłem blisko nabycia, już tuż, tuż i w ostatnim momencie klik i w koszyku ląduje inna książka.
    Co mnie irytuje? Chyba to, że bohaterowie pisanych przez polskich autorów książek, posiadają zadziwiająco nie polsko brzmiące nazwiska. Nie uświadczysz nikogo z -ski, cki, dzki. Skiba, Skiryłow. Może Skiryłow to nie najlepszy przykład, ale… Kiedyś zacząłem Krajewskiego, ale zmęczyłem wszystkiego z 10 stron. Lubię prostą, ale dobrze zbudowaną i poprowadzoną intrygę. Natomiast mam wrażenie, polscy autorzy trochę latają w obłokach i wymyślają nazbyt nieprawdopodobne historie.
    O opisanej przez Ciebie książce nie słyszałem. O Autorze również. Pewnie dlatego właśnie, że trzymam na dystans. Przemyślę.

    Odpowiedz
    • 31 stycznia 2017 o 21:24
      Permalink

      Ja łykam kryminały, thrillery i sensację jak kaczka. Ale też wybrednie: za Bondą nie przepadam, z Krajewskim miałam tak jak Ty, Mróz jest dla mnie przereklamowany. Gaja Grzegorzewska… jak ktoś lubi sensacje opartą na seksie – feel free.
      Tomasz Lipko jest przede wszystkim dziennikarzem i reporterem. Może dlatego ta książka jest inna niż pozostała polska sensacja.
      Osobiście bardzo przypadł mi do gustu Miłoszewski i Czubaj. Ich czołowi śledczy (Szacki i Heinz) są do bólu prawdziwi. A i fabuła ciekawa.

      Odpowiedz
      • 31 stycznia 2017 o 22:04
        Permalink

        Najbliżej mi chyba do spróbowania Miłoszewskiego. Podczytywałem teściowi jak u nas był i nawet mnie zaciekawił. Poza tym…, bo tak!
        Ale zainteresowałaś mnie tym dziennikarzem i reporterem. To dobrze rokuje. Pomyślę. Czemu nie.

        Odpowiedz
        • 1 lutego 2017 o 09:59
          Permalink

          Hahah, jak już tę historię o Szackim przetrawisz jednak, to w żadnym razie nie oglądaj filmu – rolę prokuratora Teodora Szackiego zagrała – uwaga! – Maja Ostaszewska.

          Odpowiedz
          • 1 lutego 2017 o 14:39
            Permalink

            Wiesz co, no ja lubię Ostaszewską, ale obsadzenie jej w tej roli rzeczywiście można uznać za interesujące. Przypominam sobie, coś czytałem na ten temat. Jakąś polemikę zwolenników i przeciwników. Może trzeba odrzucić zapis pozostały w pamięci opierający się na książce i oglądać film z czystym umysłem? Nie wiem. Nie sposób uniknąć porównań.
            Ostatnio byliśmy w kinie na „Nocne życie” na podstawie książki D. Lehana pod tym samym tytułem. Nota bene rewelacyjna. Choć to nie kryminał, ale skoro je czytujesz, to duchowo zdajesz się być przygotowana i powinna Ci się podobać. Gangstersko napadacka, czasy prohibicji, Boston, Tampa, Kuba, świetnie napisana, z wartką akcją. Wciąga. Dla mnie majstersztyk w swoim przedziale; nawet Żonie się podobała. W każdym razie, udaliśmy się na film, mimo że jego recenzje nie powalały. No i… o samym filmie nie mam wyrobionego zdania, ale Ben Affleck … nie, nie, nie! Całkowicie odbiegał od postaci głównego bohatera nakreślonej w książce. Lubię gościa oglądać na ekranie, ale w tej roli kompletnie mi nie odpowiada. Cały seans miałem piach w ustach gdy na niego patrzyłem.
            Dlatego nie lubię oglądać ekranizacji przeczytanych książek. Podobnie jak nie tknę książki, której ekranizację widziałem. Wprawdzie bywają wyjątki, ale rzadko.

          • 2 lutego 2017 o 12:38
            Permalink

            Dzięki za polecenie, muszę sięgnąć po tę pozycję. Ben Affleck co prawda nie należy do moich ulubieńców, więc film sobie pewnie odpuszczę, ale książkę pomacam choć z wierzchu 😉

            A propos Ostaszewskiej – jako aktorka, super! Ale miałam okazję słuchać audiobooka w jej wykonaniu i to był dramat. Zepsuła całkiem niezłą książkę. Nie wiem, jak wydawnictwo mogło to przepuścić.

  • 31 stycznia 2017 o 21:13
    Permalink

    I tu mnie zaciekawiłaś 😀 Lubię takie książki, lekki dreszczyk emocji, zagadka, wszystko w polskich realiach. Zapisałam tytuł, mam nadzieję, że uda mi się go połknąć!

    Odpowiedz
  • 31 stycznia 2017 o 21:42
    Permalink

    Właśnie dlatego nie mam psa. Pocięłabym się chyba na kawałki, gdyby w moim domu jakiejś książce stała się krzywda. Wystarczy, że poprzedni właściciel nimi palił w piecu…

    Odpowiedz
    • 1 lutego 2017 o 09:57
      Permalink

      Eeee, bez przesady. Palenie w piecu, ok – masakra. Ale pozbawiać siebie przyjemności posiadania futrzaka z obawy o rzeczy materialne? Niee.

      Odpowiedz
  • 1 lutego 2017 o 10:24
    Permalink

    Zaciekawilas mnie tą książką. Lubię wlasnie takie książki gdzie cos sie dzieje, do tego emocje i rozwiązywanie zagadek.

    Odpowiedz
  • 1 lutego 2017 o 21:20
    Permalink

    Interesująca fabuła… Zaciekawiłaś mnie, muszę zapisać gdzieś ten tytuł, żeby mi nie umknął. 🙂 Bohaterowie mają dość nietypowe nazwiska, prawda? Jakoś tak przykuło to moją uwagę.
    P.S. Wiem, o jaki kawał chodzi 😉

    Odpowiedz
  • 1 lutego 2017 o 21:36
    Permalink

    Coś czuję, że książka przypadłaby mi do gustu! 🙂

    Biedny psiaczek! Ale nie pożarł zbyt dużo? Bo by się biedaczek pochorował jeszcze! 🙂

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2017 o 08:29
    Permalink

    Przyznaję się, że nie słyszałam o niej…. ale z twojego opisu wynika, że jest bardzo ciekawa. Czuję, że „zaczytałabym” się w niej, bo lubię takie historie.

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2017 o 12:00
    Permalink

    Szczerze mówiąć nie słyszałam o tej książce ani o autorze. Chyba czas nadrobić:)

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2017 o 12:20
    Permalink

    Przydałaby się ocena punktowa.Rekomendacja w stylu polecam to trochę za mało, aby mnie przekonać, żeby sięgnąć po tę książkę. Wszystko jest ok, ale w nawale polecanych pozycji ta książka ginie.

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2017 o 12:29
    Permalink

    Brzmi intrygująco. Ostatnio wciągam się w polskie kryminały, może ten też przeczytam 🙂

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2017 o 12:48
    Permalink

    Jak miałam psa to też uwielbiał tego typu zabawy z książkami.
    Pożarł mój „Wstęp do prawoznawstwa” dwa dni przed egzaminem. To dopiero był wyczyn.
    Nie słyszałam o tym tytule, ale po przeczytaniu recenzji chętnie bym się skusiła na lekturę. Powstaje jednak jedno pytanie: kiedy.

    Odpowiedz
  • 2 lutego 2017 o 16:15
    Permalink

    Ah, czuje się zainspirowana, książki nie czytałam ale chyba przyszedł na nią czas:) Trafia na moja listę do przeczytania na ten tydzień. Słyszałam, że lektura nietypowa i po Twoim opisie, takie wrażenie właśnie sprawia.

    Odpowiedz
  • 3 lutego 2017 o 13:33
    Permalink

    ale zachęciłaś! mega interesująca się wydaje książka 😀 taka z dreszczykiem emocji, bo jednak trudno w dzisiejszych czasach zostać anonimowym nawet jeśli ktoś bardzo się o to stara 😀

    Odpowiedz
  • 7 lutego 2017 o 20:31
    Permalink

    Brzmi naprawdę dobrze – uwielbiam takie mroczne, nieco zawiłe historię, a strona multimedialna to coś dla technicznych świrów, także każdy zadzie coś dla siebie 🙂

    Odpowiedz
    • 8 lutego 2017 o 11:28
      Permalink

      Podejrzewam, że ci „techniczni” dopatrzyliby się sporych niedociągnięć. Ale na poziomie fabuły jest ok 🙂

      Odpowiedz
  • 8 lutego 2017 o 23:59
    Permalink

    Kurde – tym wpisem przypomniałaś mi, że mam do przeczytania trylogię Severskiego plus czwarty tom który wwieńczy całość. 😉

    Odpowiedz
  • 9 lutego 2017 o 19:14
    Permalink

    Kurka, brzmi ciekawie!! A ja kiedyś nie lubiłam kryminałów… 🙂

    Odpowiedz
  • 9 lutego 2017 o 20:28
    Permalink

    Ostatnio mam nie wiele czasu na czytanie, ale szczerze przyznam, że powieść zaintrygowała mnie samym opisem. Może po skończeniu kolejnej siatkarskiej biografii uda mi się po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam, Marzena

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up