Oczekiwania vs. rzeczywistość

Pokażcie mi kobietę, która chociaż raz w życiu nie marzyła o tym, by być modna, elegancka, wyglądać jak Audrey Hepburn. Tak, żeby każdy się za nią na ulicy oglądał. By mężczyźni potykali sie w zachwycie, a kobiety spluwały na jej widok.

Nie mówię, że to marzenie na zawsze. Ale tak raz jeden jedyny – czy jest kobieta, której takie pragnienie w duszy nie zapikało? Mnie się zdarzyło nie raz i nie dwa. Oczekiwania jednak swoją drogą, a rzeczywistość swoją.

NORKI W SZAFIE, JAGUAR W GARAŻU

Zanabyłam (drogą kupna, a jakże) zatem futerko na wiosnę. Sztuczne, co by nie było. Z racji wiosny mocno oczojebne – pomarańczowe. Super. Hiper. Duper. Z założenia bardzo eleganckie, kobiece, klasa, klasa i jeszcze raz klasa.
Modelka prezentująca je na stronie internetowej wyglądała niemal jak milion dolców. Sam sex po prostu. Sami zobaczcie, jakie ślicznościowe (zdjęcie zapożyczone z internetu):

 

futerko

Cud, miód, malyna, palce lizać.

KIEDY RZECZYWISTOŚĆ PRZERASTA

Na obrazku wszystko wyglądało pięknie. Takie trochę wyfotoszopowane, ale co tam. W rzeczywistości człowiek – kobieta – napotyka na tak zwane zderzenie z fikcją pisaną/narysowaną/obiecywaną/czy co tam jeszcze.
Marzy bowiem o tym, by choć raz poczuć się jak dama. By choć trochę wyglądać… Tymczase lustro mówi prawdę i tylko prawdę. Głupie!

 

Kurtyna :]

 

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up