DLACZEGO KOBIETY SĄ WIECZNIE Z SIEBIE NIEZADOWOLONE?

Parę dni temu minęło święto płci pięknej. Święto goździka, tulipana lub, jak kto woli, czekolady Triple, utykanej skrzętnie, jak twierdzi O, w morelę, za kartonami w Biedronce. Panowie życzyli paniom, by im się częściej przytrafiało niż śniło. Panie sobie nawzajem zajefajnych facetów, zamiast tych tak, co na kanapie w domu zalegają. Najlepiej takich, co w szpilkach i stringach potrafią tańczyć salsę i tyłeczkiem wywijać jak Gwiazdeczka ogonem. Eh, kobiety… bez nich byłoby jednak nudno, przyznacie panowie? ;)

Święto kobiet natchnęło mnie jednakowoż do pewnej refleksji. Co prawda złośliwi twierdzą, że ustanowione zostało za czasów PRLu, by kobietom oderwanym siłą od traktora uświadomić przy pomocy goździka i rajstop, że jednak znaczą coś więcej niż tania siła robocza. Jednakże zastanawiające jest to, że niemal ćwierć wieku później kobiety dalej umniejszają swoją rolę oraz wszelki aspekt zewnętrzny swej płci. A może właśnie szczególnie ten ostatni…... Read More

Czytaj dalej

ZAWIODŁAM JAKO MATKA

Jest już prawie 23. Wieczorny trening zaliczony, prysznic wzięty, można iść spać. Kiedy właśnie pod tym prysznicem przyszło mi do głowy, że jednak po tych 12 latach bycia rodzicem poniosłam porażkę pedagogiczną. Zawiodłam jako matka. Albo raczej – jako przewodnik stada.

Najlepsze pomysły zawsze przychodzą mi do głowy przy kontakcie z wodą swoją drogą. Nie wiem, co ten żywioł ma w sobie takiego magicznego, ale wystarczy, że wpadnę z deszczu pod rynnę, zanurzę się w pachnącej pianie, a już gejzer słów wyskakuje. No i jak zwykle brak w takim momencie narzędzia do zapisania sobie na kafelkach tych „złotych myśli” :P.... Read More

Czytaj dalej

CZYTANIE KIEDYŚ MNIE ZABIJE…

Jestem wielką fanką thrillerów. Zarówno tych filmowych, jak i książkowych. Uwielbiam je w każdej postaci. Poza jedną – w życiu jakoś ciężko odnaleźć mi się z myślą, że ktoś mógłby czaić się za firanką ;) Może dlatego nie mam firanek. Ani nawet rolet w sypialni! Tam bowiem najczęściej czytam budzące grozę książki. I że to czytanie kiedyś mnie zabije, to coraz bardziej pewne.

Skąd się wzięła we mnie miłość do książek lekkiej grozy, pisałam już kilka razy, dlatego też nikogo zapewne nie zdziwi, że na warsztat ostatnio trafiła Alex Kava. I wszystko by było całkiem w normie, gdyby nie fakt, że książka wzbudza we mnie emocje z rodzaju tych, które nie pozwalają spać przy zgaszonym świetle ;)... Read More

Czytaj dalej

NA STAROŚĆ DUŻY BIUST MI NIE POMOŻE

Połowę swojego życia marzyłam o tym, by nie musieć wypychać stanika chusteczkami. Ani to wygodne, ani eleganckie, a do tego te kwadratowe opakowania dziwnym trafem zawsze odznaczały się pod bluzką. I kiedy w końcu kilka lat temu rewolucja stanikowa i akuratna ciąża uczyniła z 75B całkiem przyjemne 65FF, nareszcie poczułam się kobietą. Dopóki Potworek Potworny nie pokazał, na co go stać i udowodnił, że całe życie będzie strasznie żertym dzieckiem. Dziś, niemal 10 lat później, dotarła do mnie jeszcze jedna smutna prawda: na starość duży biust mi nie pomoże.

Pojęcie duży biust, jest przy tym wszystkim pojęciem bardzo względnym. Ale umówmy się, dla kogoś, kto musiał sobie broszkę (!!) przypinać, żeby było widać, gdzie jest przód, każdy kilogram w tym obszarze jest na wagę (sic!) złota. Gorzej, że za tym jednym kilogramem w biuście, idzie kolejne pięć kilogramów w dupie. Całkiem wprost proporcjonalnie. Czy jakoś tak.... Read More

Czytaj dalej

JAK NAGRAĆ PIERWSZE VIDEO – TUTORIAL DLA O(D)PORNYCH

Uwaga, będzie tutorial. Ale wiadomo – taki mało profesjonalny, bo co o nagrywaniu może wiedzieć ktoś, kto oglądał tylko kilka wskazówek na jutubie ;). Niemniej ponieważ od jakiegoś czasu jak ten Konrad kocham i cierpię katusze, postanowiłam wyrzucić z siebie to cierpienie i podejść do tematu na chłodno. A zatem: jak nagrać pierwsze video?

Istnieją ludzie – jak na przykład Potwory – którzy biorą do łapki telefon, siadają przed kamerą laptopa, czy gdzie tam popadnie i od pierwszego kopa, bez żadnego skrępowania gadają do tego mrugającego światełka i lecą z koksem. Niestety, nie każdy ma takie flow i niektórzy muszą się dłużej (czytaj: jakiś rok) zbierać w sobie, by w ogóle przestawić ten telefon na tryb nagrywania. No a potem…... Read More

Czytaj dalej

ORTODONTA Z PIEKŁA RODEM

Po latach leczenia Potwora Starszego aparatem ortodontycznym dotarliśmy do etapu „Nie musi już nosić”! Syn oczywiście wpadł w zachwyt, w końcu kto lubiły spać z metalem w gębie tak niewygodnym, że nawet zębem porządnie zazgrzytać nie można? No właśnie… Jednakowoż jakieś dziwne przeczucie deptało mą duszę i nie dawało spokoju. Chodziło za mną i chodziło, aż w końcu przysiadło na ramieniu i tak długo truło du.ę, aż zadzwoniłam do innego ortodonty. I powiem jedno – ja jak ja, ale Zębowa Wróżka to może już iść szukać odpowiedniego drzewa, co by sobie na nim podyndać. Ale od początku…

Pierwszego potwornego ortodontę musieliśmy zmienić pod przymusem. Po prostu przestał z dnia na dzień przyjmować w gabinecie. Jakie były przyczyny jego zniknięcia? Mogę tylko snuć mniej lub bardziej dramatyczne wnioski. Ponieważ jednak wyobraźnia mi szaleje, oszczędzę wszystkim widoku tych obrazów rodem z taniego horroru. Wracając do tematu, gabinet stomatologiczny stanął poniekąd na wysokości zadania i na naszej drodze pojawił się... Read More

Czytaj dalej

ZŁODZIEJ PRZYSZEDŁ NOCĄ

W środku nocy obudził mnie dziwny dźwięk. Ni to dławienie się, ni to mlaskanie. Za oknem było jeszcze ciemno. Ostrożnie zerknęłam na zegarek – dochodziła trzecia nad ranem. Godzina, kiedy tak naprawdę nikt normalny nie wstaje, nie tłucze się po nocy. Zresztą, kto miałby się u mnie tłuc. Potwory od czasów wczesnego dzieciństwa spały jak zabite, koty poruszają się niemalże bezszelestnie, Mąż na wygnaniu, pies… No właśnie, gdzie jest pies?

Odkąd Mąż wyjechał do Miasta Seksu, Biznesu i Kokainy, pies rozpoczął swą krucjatę, mającą na celu zdobycie coraz większego panowania nad naszym nikłym królestwem. Najpierw zawłaszczył łóżko Potworka, potem kanapę w salonie, by stopniowo przekonać mnie ciągłym piszczeniem, że wolę się wyspać niż być konsekwentną. Od jakiegoś czasu (tylko ciii, nie mówcie Mężowi) odgrywamy tę samą komedię co wieczór. Pies idzie pokornie spać na swoje legowisko, by w środku nocy – nie wiedzieć jakim cudem – wylądować w moim łóżku. Pomacałam więc ręką dookoła siebie, tak jak to się robi w poszukiwaniu małżonka w serialach, ale niestety poczułam puste wygrzane miejsce. Ani chybi poszła tropić złodzieja. Bo kto inny mógł panoszyć się w mojej kuchni o trzeciej nad ranem. Stukać garami i wydawać dziwne gardłowe dźwięki.... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up