Poprawność polityczna, czyli czy opłaca się być komunistą?

Syn Starszy przygotowuje się do Komunii. Przygotowuje to trochę za dużo jednakowoż powiedziane. Od czasu do czasu coś zaliczy, kiedy indziej coś zda.

Zdarza się, że pół wieczoru zmarnowanego jest marudzeniem, że czegoś nauczyć się zapomniał i na Boga wszechmogącego – co teraz? Jak żyć? Nie zaliczy. Nie zda. Naje się wstydu. ZAPOMNIAŁ! (to chyba rodzinne…).

Po czym przychodzi i okazuje się, że zdał, zaliczył, (zapomniał) na najlepszą ocenę.

Well.. bywa.

Przy okazji przygotowań otrzymaliśmy informację, że dnia tego i tego odbędzie się odbiór alb. Chłopcy osobno, dziewczynki osobno – wiadomo płeć! ma znaczenie. Jak odbiór to i przymiarki. I wszystko oczywiście w godzinach treningu mojego i Syna.

Zgrzytnęłam lekko zębami, bo bilans kaloryczny tego dnia miał okazać się zaburzony. Ale co zrobić, raz nie zawsze. Potwór zapakował gadżety, zarzucił czystą bieliznę i niedziurawe skarpetki i zwarty i gotowy stanął w drzwiach.

Potworek nieco pod przymusem, ale też zebrał się w miarę sprawnie i 10 minut przed umówioną godziną staliśmy już przed drzwiami miejscówki, w której odbywać się miał ów szumny odbiór z przymiarką.

Buhahahahaha…

Odbiór to może (pod warunkiem, że się forsę przyniosło), ale przymiarka? Ale jaka przymiarka? Pani se w domu zmierzy i najwyżej poprawi we własnym zakresie. Grrrrrr…

Po 3 minutach sprawa była załatwiona. Zapakowałam Potwory do bolida, albę do bagażnika i pognaliśmy do domu po potworną karategę. Alba co prawda też biała, ale mogłaby się Synu plątać między nogami podczas kata. Rzutem na taśmę Potwór na trening zdążył. Ja niestety nie.

Jak jednakowoż wiadomo, sztuki walki pomagają w porządkowaniu myśli i emocji. Wieczorem Potwór zaczął więc filozoficznie:

– Mamooo, ale czy to się opłaca kupować strój za tyle pieniędzy na jeden dzień?

– Cóż synu… (może warto by spytać panien młodych? – pomyślałam). Nie na jeden, bo przecież jeszcze biały tydzień. A potem może jeszcze Miki będzie miał… – próbowałam usprawiedliwić taką rozrzutność.

– A w białym tygodniu to będziemy musieli chodzić do kościoła codziennie, prawda? – drążył Potwór.

– Tak, codziennie.

To chyba nas ze szkoły zwolnią na ten tydzień, co? Bo przecież jak będziemy musieli chodzić do kościoła, to będziemy zbyt zmęczeni, by jeszcze chodzić do szkoły.

No no, całkiem nieźle to sobie wykombinował 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up