WESOŁE ŻYCIE SŁOMIANEJ WDÓWKI

Czasem zastanawiam się, czy i za co mnie ten los tak pokarał. Wiecznie ciągnąć ten wózek samemu, a czasem nawet pchać go pod górkę. Co więcej, co chwilę ktoś przechodzi obok mnie i do wózka dokłada. A to zajęcia dodatkowe dzieci, a to zajęcia sportowe, a to sama sobie coś tam dopchnę. Koniec końców wózek robi się coraz cięższy, a współpchacza brak. Wesołe życie wiecznie słomianej wdówki psia jego mać.

A potem przychodzi taka refleksja, że w sumie to niektórzy pewnie mi nawet zazdroszczą. Stary nie siedzi wiecznie na kanapie, nie gra non stop na kompie, nie kręci się po kuchni, nie zagląda do garów. No raj na ziemi. Żyć nie umierać. I jeszcze od czasu do czasu konto zasila. Cud, miód i orzeszki. Ale czy rzeczywiście?

SAMOTNOŚĆ W SIECIsłomianej wdówki

Pomijam już ten aspekt ogarniania codzienności w pojedynkę. To naprawdę nie jest takie tragiczne, jak sobie człowiek dobrze wszystko poukłada. A jak już ogarnie rzeczywistość, może pomagać odnaleźć się w czasie i przestrzeni swoim klientom. W końcu jest już w tym mistrzem ;). Ponieważ Potwory już są nieco bardziej kumate (czasem aż za), mogę śmiało powiedzieć: najgorzej nie jest.

Da się wszystko ogarnąć, aczkolwiek czasem nie na błysk. Dotyczy to zwłaszcza łazienki i podłogi w przedpokoju. Ale w końcu podłoga to nie psie jajca, co by się świeciła. Grunt, żeby się nie przylepić. A jak mnie będzie kiedyś stać, wynajmę panią, która ją wybłyszczy za mnie, o!

Gorzej jest, że Potwory coraz starsze… Tak, wiem, powtarzam się. Ale przez to, że coraz starsze, mają też swoje sprawy, swoje zajęcia, do których steranej życiem matki niekoniecznie chcieliby dopuszczać. I tak oto nadchodzi taki moment, w którym człowiek zdaje sobie sprawę, że oprócz paru haseł poganiacza wielbłądów nie otworzył w ogóle do nikogo gęby w ciągu dnia.

Można by to nadrobić telefonicznie, ale szczerze powiem, niekoniecznie się chce. Ludzie to nie rozumiejO. I potem siedzi człowiek w domu przed kompem piętnastą godzinę, klepie te teksty wszędzie, zaczepia obcych ludzi i przelewa, co mu na sercu leży.

ALE NIE TO JEST NAJGORSZE!

Najgorsze bowiem jest to, że człowiek traci zdolność komunikacji z drugim człowiekiem. Zwyczajnie mu się nie chce. Sensu nie widzi. Ile można w kółko to samo opowiadać. Co na kolację jadłam? Co pies robił cały dzień? A co Potwory w szkole? Kogo to obchodzi tak naprawdę?

Wesołe jest życie słomianej wdówki, nie ma co!

A potem powstaje coś takiego, co się powszechnie w literaturoznawstwie nazywa fikcją literacką. I człowiek przestaje odróżniać rzeczywistość od tejże fikcji. Rodzina zamiast zapytać, co słychać (Po co dzwonić do tego mruka? Albo nie odbierze wcale, albo będzie łaskę robić, że gada), zagląda na fejsika, na blogaska i wyciąga wnioski. O jakże mylne!

Rozmawiać czy nie rozmawiać? – oto jest pytanie.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

12 myśli na temat “WESOŁE ŻYCIE SŁOMIANEJ WDÓWKI

  • 14 września 2017 o 16:01
    Permalink

    Podziwiam Cię! Ja przed wakacjami miałem małe zamieszanie w pracy i groziło mi przeniesienie na 2 lata do Pragi Czeskiej 🙁 Na szczęście jakoś się z tego wyplątałem 🙂

    Odpowiedz
    • 15 września 2017 o 08:24
      Permalink

      Kurczę, do Pragi Czeskiej to bym pojechała na jakąś placówkę ;). U nas okoniem każdej przeprowadzce stają Potwory. Trochę trudno im się dziwić, ale potem jest jak jest.

      Odpowiedz
  • 14 września 2017 o 18:51
    Permalink

    uh miałam 2 lata chłopa delegacyjnego w domu… nie polecam 0/10. Żadnych plusów ani pozytywów tej sytuacji nie widziałam. Same zmartwienia, a kasa też nie była większa. Tylko firma „zmuszała” :/

    Odpowiedz
  • 15 września 2017 o 18:40
    Permalink

    Ja myślę, że z Potworami gadać 🙂 ja lubię z moimi. Dużo mnie nauczyły, a jak się mogą wykazać znajomością jakiegoś tematu to już całkiem zadowolone 🙂 Ja też mam delegacyjnego jak Pani Miniaturowa, ale dla mnie okejka 🙂 Może dlatego, że robotę mam taką, że ciągle ktoś do mnie gada i luuuubię stan ciszy i patrzenia w komputer 🙂

    Odpowiedz
  • 19 września 2017 o 20:18
    Permalink

    Coś w tym jest, że im mniej przebywasz z ludźmi tym trudniej ci wstrzelić się w nurt normalnych interakcji – gadaj choćby z Panią w sklepie. 🙂

    Odpowiedz
  • 21 września 2017 o 04:16
    Permalink

    Człowiek to chyba jednak stworzenie stadne:)))

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up