CZY TO CO ROBISZ, MA SENS?

Dziś jest Międzynarodowy Dzień Blogera. Tak, tak, jest taki twór ku czci tych, którym się wydaje, że to co robią, ma sens. Powiesz, że to jak większości w tym kraju? I że rzeczywistość dokładnie pokazuje im, gdzie jest ich miejsce? Well… nie da się ukryć ;).

Zanim przejdę do pięknego wypunktowania tych wszystkich rzeczy, które sobie skrupulatnie spisałam na karteluszku (mam nadzieję, że go nigdzie nie zgubiłam…), zadam Ci pytanie. Kim jest bloger? Zdania opinii publicznej są podzielone ;). Jedni powiedzą, że nierobem. Drudzy, że blogowanie to bardzo intratnym zawód. Jeszcze inni, że dla niektórych to hobby, ale lepiej żeby jednak swoich treści w sieć nie wrzucali ;).... Read More

Czytaj dalej

CZY TY JESTEŚ NORMALNY?

Jak już zapewne trzy czwarte użytkowników Fejsbuka wie, w łikend miało miejsce dość istotne wydarzenie dla blogerów (i prawdopodobnie całkowicie nieistotne dla całej reszty świata) – See Bloggers. Powinnam Wam chyba zdać z tego wydarzenia relację, ale tak się zastanawiam po co? Prawdopodobnie, jeśli czytacie jeszcze jakieś inne blogi – a założę się, że tak – istnieje spora szansa, że natraficie na milionpińcset relacji z tego wydarzenia. Lepiej niż PigOut tego nie zrobię, w związku z czym, oszczędzę sobie i wszystkim dookoła tej wątpliwej przyjemności.

Jeżdżąc na takie imprezy (zabrzmiało, jakbym ich zaliczyła z milion, ale nie – to była druga), dochodzę do smutnego wniosku, że z blogowaniem jest jak z każdą inną dziedziną handlu. Trzeba umieć się sprzedać! Chodzić, zaczepiać, nagrywać, wyglądać ekstraordynaryjnie i w ogóle robić dookoła siebie cały ten szum, by inni cię zauważyli. Kit, że będą obgadywać za plecami. Zresztą, pisałam już o tym.... Read More

Czytaj dalej

BLOGERZE, CZYTELNIK TO TWÓJ WRÓG!

Ponieważ są takie wpisy, które wywołują rewolucję i nie wiadomo, jak ją ugryźć (czy tylko lekko pokąsać czy może rzucić się do gardła i poprzegryzać tętniczki… hmm, to ostatnie jest niebywale kuszące), zaczęłam się zastanawiać, czy istnieje taki twór jak Czytelnik idealny? Łagodny, wyrozumiały, pełen empatii… Jak pisać, by zostać zrozumianym?

Niby człowiek nikogo personalnie nie obraża, nie oczernia, ba, nawet nie ma takiego zamiaru, a jednak po dupie zgarnia konkretnie. W szkole średniej usilnie wmawiano mi, że za odbiór tekstu odpowiada jego nadawca, nie czytelnik (przyznaję, dla mnie bzdura totalna, ale co ja się będę z mądrzejszymi kłócić). I to ten właśnie nadawca, chcąc zostać dobrze zrozumianym, powinien się gimnastykować i uprawiać ekwilibrystykę słowną. Tyle tylko, że to kompletnie nie przystaje do realiów i tak se ne da! Albo inaczej… nie zawsze się da. Kiedy nasze teksty mogą zostać zrozumiane opacznie, mimo iż naprawdę są transparentne?... Read More

Czytaj dalej

POKAŻĘ CI, JAK SIĘGNĄĆ GWIAZD!

Jestę blogerę (hahaha), piszę wpisy. Krótkie historie o wszystkim i o niczym. Ale wiesz, jak to jest z tym pisaniem? Czasem człowiek (mówiąc nowomową) ma „takie flow”, że pięć wpisów na blog trzaska w pół godziny. No dobra, z doborem obrazków i innych niech będzie godzina. Albo dwie. Ale sam tekst płynie spod palców jak natchniony. Czasem zaś siada, chce, wie, że powinien i dupa. Nic, pustka w głowie kompletna. Weny brak.

Wena to zdradziecka bura suka jest, która dopada człowieka dokładnie wtedy i tam, gdzie dopaść go nie powinna. Pod prysznicem na ten przykład. No pomyśl, przecież to zupełnie nie na miejscu. Siedzi sobie człowiek nagutki jak go Pambuk stworzył, a tu bach! Jest wena!... Read More

Czytaj dalej

MOJA BLOGOWA HISTORIA – 3 RZECZY, KTÓRE ZROBIŁABYM INACZEJ

Jak już twarzoczaszka pewnie Cię poinformowała, podjęłam wczoraj heroiczną dla mnie próbę przeniesienia się z Bloggera na WordPress. Jednym nic to nie mówi. Inni uśmiechną się pod nosem. Wiem, wiem, niby nic. Ale dla mnie – stuprocentowego humanisty – to był jednak pewien stres. I kiedy po wszystkim siadłam w końcu w fotelu, zaczęłam rozmyślać nad moją historią blogowania. To już ponad 7 lat. Chcesz wiedzieć, jaka jest moja blogowa historia? Są trzy rzeczy, które zrobiłabym inaczej.

Odkąd pamiętam, uwielbiałam pisać. I wymyślać różne historie. A wyobraźnię, uwierz mi, miałam niczym nieskrępowaną. Nie zliczę, ile razy zostałam prezydentem, walczyłam z rekinami, czy wychodziłam za mąż (podobny stopień ryzyka ;) ). Jak tylko nauczyłam się w miarę sprawnie posługiwać piórem, zaczęłam pisać opowiadania. I zawsze, ale to zawsze miałam problemy z dialogami. Pewnie dlatego większość moich tekstów wylądowała w szufladzie. Jako dziecko peerelu nie miałam stałego dostępu do netu, komputera i podobnych wynalazków. Za to miałam maszynę do pisania…... Read More

Czytaj dalej

6 SPOSOBÓW NA ODNALEZIENIE MOTYWACJI

Tegoroczny listopad zdecydowanie nie sprzyja mojemu poczuciu własnej wartości. Brak słońca i niskie temperatury sprawiają, że najchętniej przespałabym zimę. Niestety wpływa to również na moją aktywność blogową i nie tylko. Za wszelką cenę staram się jednak odnaleźć motywację do działania. Poznaj moje sposoby.

Kiedy zaczęłam pisać bloga, cała rodzina bardzo mnie dopingowała. Czytali, komentowali, wtrącali swoje trzy grosze. Chcę wierzyć, że to jednak dlatego, że im się tak podobało, a nie po to by mnie mieć stale na oku… Ale czy to można mieć pewność? ;)... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up