KIEDY MĄŻ WYPROWADZA SIĘ Z DOMU

Za kilkanaście dni miną prawie 2 lata, odkąd Mąż wyprowadził się z domu. Ktoś mógłby powiedzieć, że dramatyzuję, że to wcale nie tak, że przecież to tylko tymczasowo (?)… Zapytałabym, czy chciałby się ze mną zamienić. Sprawdzić, jak to jest, kiedy siedzi się większość czasu samemu, samotnie (a może samodzielnie?) ogarnia Potwory, pcha ten wózek i czasem tylko przychodzi do głowy taka myśl, kiedy wraca się do domu późnym wieczorem, że gdyby teraz nagle coś się stało, to te Potwory tam same…

Mogę przestać wychodzić z domu. Mogę przestać wypuszczać z niego Potomstwo. No dobra, nie całkiem, bo przecież opieka społeczna zainteresuje się w końcu, dlaczego do szkoły nie chodzą. Ale mogę je trzymać za łapkę i wisieć nad nimi jak ten helikopter. Tylko to nie zmieni faktu, że od poniedziałku do piątku, kiedy rzeczy do ogarniania jest najwięcej, jesteśmy w domu w trójkę. Albo w szóstkę, zależy jak liczyć ;).... Read More

Czytaj dalej

CZY JEST SENS WYCHOWYWAĆ DZIECI?

Pisałam ostatnio na fejsbukowym fanpejdżu o mojej roli w wychowywaniu Potwornych Potworów. Rola matki to nie je bułka z masłem, o nie… Trzeba być jednocześnie poganiaczem wielbłądów, naczelnym krzykaczem, czasem (rzadko! stosujemy zimny wychów :P) przytulaczem. Nade wszystko jednak jestem suflerem, podpowiadaczem, dyktatorem i sprawdzaczem.

Sprawdzam wszystko: od zeszytów, poprzez maile, ciepłe gacie, śniadania, klucze i inne. Czasem sobie myślę, że może jakbym raz, drugi czy trzeci nie sprawdziła, to może by się w końcu nauczyli pamiętać. Ale nie – kiedy wyłączam opcję sprawdzacza, zapanowuje taki chaos, że mnie jasny ch… strzela. I znów przełączam się na tryb właściwy.

JAKI JEST SENS WYCHOWYWANIA DZIECI?wychowywanie dzieci

Zastanawiam się czasem, czy to moje wychowanie Potwornych ma jakikolwiek sens? Przypomniała mi się ostatnio historyjka z samych początków edukacji szkolnej Potworka. Dziecię od maleńkości było przekochane i z gatunku tych niesprawiających problemów. Tymczasem pewnego wieczora…
Mamoooo, ja zapomniałem Ci coś powiedzieć – wielkie czarne oczy, z rzęsami tak długimi, że zazdrości mu każda baba, wpatrzyły się we mnie niewinnie, a małe rączki zaczęły nerwowo skubać brzeg kurtki.

– Co takiego? – zapytałam zainteresowana, ponieważ skrucha to rzadkie uczucie u Potwora Mniejszego.... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up