Jak zgubić dziecko i nie zwariować?

wariacje nie zawsze na temat

Od czasu do czasu nachodzi mnie taki koszmar, że w natłoku zajęć własnych, dodatkowych i obowiązków ponadnormatywnych gubimy dzieci. I nie możemy ich znaleźć. Szukamy, biegamy, histeryzujemy i NIC. Czy da się w takiej sytuacji nie zwariować?

Logistyka w rodzinie niestety nie jest rzeczą prostą, zwłaszcza jak każdy dokłada do tego jeszcze własne plany, a czas nijak nie chce się rozciągnąć. Nie wiedzieć dlaczego, wszystkie zajęcia popołudniowe skupiają się w obrębie dwóch godzin, w tych samych dniach tygodnia i jakoś nie idzie tego poprzesuwać.

LOGISTYKA LEVEL MASTER

zarzadzanie czasem i planowanie
Wczorajszy dzień pokazał dobitnie, że doby rozciągnąć się nie da. Po prostu nie. I…  Nie da się też być w kilku miejscach jednocześnie, a misternie zaplanowana logistyka może się bardzo prosto sypnąć z powodów prozaicznych: przemęczenia mianowicie.
Wróciwszy wczoraj do domu, przekazałam plan działania na popołudnie: ja z Potworem Starszym ogarniam karatĘ, ortodontę x2, bibliotekę, jakieś zakupy może. Mąż tymczasem udaje się na judo z Potworem Młodszym, leci na zebranie i może w porywach rozgarnie miotłą przejście od drzwi wejściowych do kuchni. Wydawało by się, że wszystko proste i z grubsza do zrobienia

JA CIĘ KOCHAM, A TY ŚPISZ

spanie
Ale jako że Mąż często gęsto pracuje po nocach i sypia w porywach po kilka godzin na dobę, zdarza mu się, że organizm zawodzi (nie, nie w TYM sensie :P). Tym razem wystarczyło usiąść na kanapie…
… po czym zerwać się na dźwięk telefonu godzinę później. Telefonu z pytaniem, czy odbierze syna, bo judo już się było dawno skończyło. Koniec. Finito. The end. Pół godziny temu :P
Kiedy już tam dobiegł z wywieszonym jęzorem, Potworek ze stoickim spokojem zebrał manatki i udał się do domu. Mnie nawet pary z gęby nie puścił. A kiedy go na tę okoliczność przepytywałam, stwierdził, że w sumie dobrze, że tata się spóźnił. Dzięki temu mógł ze spokojem zebrać swoje rzeczy.
I o wodzie też nie zapomniał.

Brawo on ;)
Ps. Oczywiście Potworek telefonu ze sobą nie nosi. W związku z powyższym zakręcił się przy którymś tatusiu kolegi z grupy, podyktował mu numer Męża z pamięci i poprosił o interwencję. Chyba następnym razem ugryzę się w język, kiedy mi na myśl przyjdzie, że chłopak jakiś taki mało ogarnięty jest ;)
... Read More

Czytaj dalej

Najlepiej jak się coś komuś wydaje.

Jesień przestała nas rozpieszczać. Ze złotej polskiej jeszcze parę dni temu (dowód poniżej) zamieniła się w pluchowatą, zimną, nieprzyjemnie zionącą chłodem. Co nie zmienia faktu, że nadal jest bardzo malowniczo, zwłaszcza jak wraca się do domu przez las (jak ja).

Oczywiście, lepiej by było jakby wyglądało za oknem tak:... Read More

Czytaj dalej

Anniversary – tyle wygrać ;)

Kto by pomyślał? 10 lat stuknęło, a człowiek się zastanawia kiedy. I jak to możliwe, że minęło już 10 lat, skoro ja ciągle taka piękna i młoda? A on dalej przystojny? O proszę, jest dowód, powyżej. A jednak – minęło niczym z bicza strzelił.

10 rocznica ślubu. Podejrzewam, że żadne z nas nie przypuszczało, że jej doczekamy.
Były wzloty, były upadki, także takie z wysokiego konia.
I krzyki na wysokim C.
Były wyprowadzki.
Była myśli o rozwodzie.
Niejedna.
Nawet przegadany ten rozwód mieliśmy.
I niemal pozew spisany.... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up