SŁUŻBY (NIE)ZDROWIA NIE OSZUKASZ

Ponieważ pies właśnie przeprowadził klasyczny zamach na mojego laptopa, usiłując zepchnąć go z kanapy, post będzie krótki i rzeczowy. O ile mię to wyjdzie, a nie zawsze wychodzi. Wspomniany laptop jednakże już raz zaliczył lot koszący ze stołu, zaplątawszy się w gwałtowny związek z kablem odkurzacza, więc mam nadzieje, że jeszcze się nie obrazi. Na wszelki wypadek będę się streszczać. Rzecz natomiast dotyczyć będzie służby (nie)zdrowia. A to, jak wiemy, budzi niezdrowe (nomen omen) emocje. Zazwyczaj ;)

Syn mi się popsuł. Znaczy już jakiś czas temu i nawet go lekarze naprawili, ale najwyraźniej sami nie mogą w to uwierzyć, bo każą nam się stawiać do kontroli regularnie co 3 miechy. Z tą regularnością co prawda bywa różnie, ale to całkiem nie z mojej winy. Odbębniwszy ostatnią wizytę pod koniec października, usiłowałam się zapisać, jak pani doktor kazała, na początek stycznia, jednakże jakaś katastrofa dotknęła placówkę rejestrującą i zabrakło papieru. Tam bowiem, jak za króla Stanisława Augusta cenią sobie bardzo sztukę kaligrafii i olewają systemy komputerowe. Krótko mówiąc, prowadzą zapisy „na zeszyt”. Jedna ekspedientka u nas na osiedlu też taki prowadziła. Skończyła na bruku, więc sukcesu służbie (nie)zdrowia to ja wielkiego nie wróżyłam w tym październiku, kiedy to odesłali mnie z kwitkiem, bo zapisów na styczeń jeszcze nie prowadzą. Zeszytu nie ma. Przyjść w listopadzie.... Read More

Czytaj dalej

Bilecik czyli absurdy absurdów

Walcząc z systemem służby (pseudo) zdrowia, miałam wątpliwą przyjemność parkowania w ścisłym centrum Trochę Większego Miasta. Uliczka wąska tak bardzo, że dwa samochody nigdy w życiu by się tam nie zmieściły. Może dlatego zarządzono przejazd jednokierunkowy. Po obu stronach jezdni stoją jednakowoż zaparkowane samochody.
Brama wjazdowa do szpitala jest baaaardzo łatwa do przeoczenia. Sam szpital zaś wejścia ma w podwórku typu studnia.... Read More

Czytaj dalej

Blondynka z zacięciem motoryzacyjnym

BLONDYNKA ZA KIEROWNICĄ


Czasem jestem blondynką (pomijając to co na głowie). Taką rzetelną, mentalną blondynką z kawałów. Aż się sama sobie dziwię. I dziwię się innym, że to wytrzymują. Zwłaszcza, kiedy przemieniam się w blondynkę z zacięciem motoryzacyjnym.

Kiedy przeczytałam dowcip o blondynce i oleju, śmiałam się do rozpuku. Wiesz, ten z telefonem do męża i grą słowną. Dziś rzeczywistość zaśmiała się ze mnie.

KOBIETA NAJLEPSZYM KIEROWCĄ ŚWIATA

kobieta za kierownicą
Jako rzetelna mentalna blondynka posiadam zacięcie motoryzacyjne. Mam słuch absolutny, jeśli chodzi o wysłuchiwanie usterek, piszczenie, stukoty i dziwne szmery z silnika. Te mniej lub bardziej wyimaginowane. Jeszcze w czasie wakacji odbył się między mną a Pierwszym Mężem taki oto dialog:
– Pada mi sprzęgło.
– Jak to ci pada sprzęgło?
– No pada, skrzypi. Mogła to by być linka, ale na forum mitsu piszą… (tu następuje opis usterki i co z nią należy zrobić).
– No to trzeba będzie wymienić.
– Nooo….
Kurtyna.
Oczywiście prawdziwy facet ma to do siebie, że jak coś obieca, to to zrobi. I nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku.

PARĘ MIESIĘCY PÓŹNIEJ…

... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up