POCHŁONĘŁA MNIE CZARNA DZIURA

Mówi się, że kobieca torebka jest jak czarna dziura. Jak coś do niej wpadnie, to nie ma zmiłuj. Przepadło na amen i tylko trzęsienie ziemi może ewentualnie wyrzucić to na powierzchnię. Mnie właśnie ostatnio pochłonęła taka czarna dziura. Było to mniej więcej w niedzielę wieczorem, kiedy siadłam do komputera. Do żywych wróciłam dziś, mniej więcej parę minut po 21. Mocno nieświeża, z przemieloną głową i jak to w takich momentach bywa naładowana chęcią do działania na maksa.

Ja nie wiem, co w tym jest. Ale im więcej mam do roboty i im więcej czasu na tę robotę poświęcam, tym więcej pomysłów mi się w głowie mnoży. Niezbadany jest umysł wariata, doprawdy. Przykładowo dziś: w ciągu dnia napisałam pierdyliard tekstów dla moich ukochanych klientów i stworzyłam pierdyliard opisów w kółko o tym samym, ale innymi słowami (moja polonistka byłaby ze mnie dumna!). I teraz siedzę przy kompie, a palce aż świerzbią, by pisać dalej i dalej.... Read More

Czytaj dalej

WYPADEK W SZKOLE – CO ROBIĆ?

Wypadki zdarzają się codziennie. Wypadki drogowe, wypadki samolotowe, wypadki z udziałem pieszych. Mogą mieć różne konsekwencje. Kiedy nasze dziecko idzie do szkoły lub przedszkola, może być narażone również na wypadek w placówce edukacyjnej. Co robić, kiedy taka sytuacja zdarzy się w szkole?

Piątkowe popołudnie. Każdy odlicza już godziny do rozpoczęcia weekendu. Myślimy o samych przyjemnych rzeczach, które na ten czas sobie zaplanowaliśmy. Układamy w myślach listę zakupów, listę osób do obdzwonienia, plany spotkań ze znajomymi i marzymy o błogim lenistwie. I wtedy właśnie dzwoni telefon.

 ... Read More

Czytaj dalej

DZIENNIK ELEKTRONICZNY – PRZEKLEŃSTWO CZY BŁOGOSŁAWIEŃSTWO?

Kilka dni wolnych potwornie wybiło mnie z rytmu. Nie byłam w biurze od prawie tygodnia i kompletnie nie mogę się odnaleźć w rzeczywistości. A ta przypomina o sobie niestety z przytupem. A to mailem, a to smsem, a ostatnio powiadomieniami ze szkoły. I tak sobie dumam, czy dziennik elektroniczny to przekleństwo czy błogosławieństwo.

W zamierzchłych czasach mojej edukacji, kiedy to nikt nie słyszał o wynalazku zwanym internetem (no dobra, poza tymi żuczkami za oceanem), nie istniało zjawisko dziennika elektronicznego. Szkoła była tradycyjna z tablicą, gąbką i kredą, dziennik zaś papierowy.

 ... Read More

Czytaj dalej

Kukułka

Powoli człowiek zaczyna mieć dość tematów okołoświątecznych. Zaczęło się od wielkiej kartki powieszonej na drzwiach szkoły, we wnętrzu szkoły, na każdym szkolnym zaułku, na drzwiach świetlicy, na drzwiach szkolnego kibla, gdzie tylko się dało.
PRZERWA ŚWIĄTECZNA OD 24.03 – 29.03. 
W TYM CZASIE NIE PRACUJEMY!
Kto nie pracuje, ten nie pracuje :] Spora część społeczeństwa jednak zapitala do fabryki i ani jej w głowie mieć wolne. A ci, którym taka nieśmiała myśl zakiełkowała, że może by jednak jakiś urlopik, zostali natychmiast spacyfikowani. Szare głupie żuczki.
I tak zamiast porządki robić, jajca malować, to na zakład, na zakład!

Pojawił się ino ein kleines Problem, tiny-tiny, taka ociupinka dosłownie: co tu zrobić z nieletnią progeniturą??? W końcu to że biedni, wykorzystywani nauczyciele (moja zdecydowanie ulubiona grupa zawodowa!) nie pracują, oznacza jednoznacznie, że POTWORY MAJĄ WOLNE.
A odkąd zostałam Matką Samotnie Wychowującą, Słomianą Wdową z Mężem Na Wygnaniu sprawa się NIECO skomplikowała. Nie ma jak podzielić się wolnym, nie ma jak zabrać Potworów na zakład (jeden tu, drugi tu), a zostawić ich samych… samobójstwo!
Niby prawnie dozwolone, ale jednak… samobójstwo. 
To że chatę rozniosą – pikuś!
To że bałaganu na robią – do zniesienia!
To że będą przed tv siedzieć non stop – raz nie zawsze!
Ale jak się za łby wezmą… patologia. Pójdę siedzieć jak nic. A oni w szpitalu skończą.
I zaczęło się szukanie opcji: jeden w domu, drugi we fabryce. Przejdzie jeden dzień, ale nie trzy.
Utopić w Warcie? Trochę daleko. Wziąć urlopik? Marzenie ściętej głowy. Może jeden dzień by się wyżebrało, ale nie trzy. I to pod rząd!
Na szczęście (!) mieszkamy na wsi. I jak to na wsi, wszyscy ze wszystkimi się znają, a wszystkie dzieci nasze są. I tak oto podrzuciłam z samego rana Potwory rodzicom kolegów, jak ta kukułka swe jaja (dobrze że nie zbuki :P), a sama z wizgiem opon pognałam do fabryki.
Mam nadzieję, że wstydu nie przyniosą i chociaż okna pomogą myć.
W końcu Jezus przyjdzie sprawdzić, czy okna dla niego wymyte :P
  1. Źródło zdjęcia. Autor: Artur Tabor
... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up