WESOŁE ŻYCIE SŁOMIANEJ WDÓWKI

Czasem zastanawiam się, czy i za co mnie ten los tak pokarał. Wiecznie ciągnąć ten wózek samemu, a czasem nawet pchać go pod górkę. Co więcej, co chwilę ktoś przechodzi obok mnie i do wózka dokłada. A to zajęcia dodatkowe dzieci, a to zajęcia sportowe, a to sama sobie coś tam dopchnę. Koniec końców wózek robi się coraz cięższy, a współpchacza brak. Wesołe życie wiecznie słomianej wdówki psia jego mać.

A potem przychodzi taka refleksja, że w sumie to niektórzy pewnie mi nawet zazdroszczą. Stary nie siedzi wiecznie na kanapie, nie gra non stop na kompie, nie kręci się po kuchni, nie zagląda do garów. No raj na ziemi. Żyć nie umierać. I jeszcze od czasu do czasu konto zasila. Cud, miód i orzeszki. Ale czy rzeczywiście?... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up