WORK LIFE BALANS, CZYLI COŚ MI SIĘ DO DUPY PRZYKLEIŁO

Kiedy zdecydowałam się przejść na własną działalność z powodów rozmaitych, wiedziałam, że to nie jest bułka z masłem. Że to nawet nie jest cud, miód i malyna. Że prowadzenie własnej działalności, oprócz niezaprzeczalnych zalet, ma też swoje wady i ograniczenia. Jedną z nich jest balansowanie na linie czasu. Człowiek myślami jest w pracy cały czas, zastanawia się, co tu ulepszyć, usprawnić, jak lepiej zadbać o klientów. I powoli z każdym dniem siada mu ten work life balans na głowę.

Nie wiem, w którym momencie w mojej głowie coś poszło nie tak. Serio. Czy to było już za pacholęcia, kiedy to z rozpędzonej huśtawki dostałam w czerep tuż nad okiem, czy może dopiero dwadzieścia lat później, kiedy na głowę spadła mi automatyczna brama garażowa (długa historia). Dość powiedzieć, że pewne klapeczki wysunęły się jak ten dysk z kręgosłupa i za nic nie chcą wskoczyć na swoje miejsce.... Read More

Czytaj dalej
Scroll Up