UWAŻAJCIE NA UZALEŻNIENIA!

Wczoraj na jednym z fanpejdży moich blogowych przeczytałam takie oto zdanie: jak zacznę czytać wszystkie twoje blogi, to mnie wywalą z roboty za niewyrabianie normy. Uprzejmie zaznaczam, że nie ma absolutnie żadnego przymusu, by mnie czytać 😉 Niemniej uwielbiam, kiedy to robicie. A jeszcze bardziej lubię, jak komentujecie moje wypociny. Błagam tylko – uważajcie na uzależnienia!

Blogowanie uzależnia. Nawet bardzo. Gdyby ktoś mi powiedział kiedyś (a zaczynałam pisać pierwszego bloga jak Potworek był jeszcze oseskiem), że będę siedzieć i godzinami tworzyć posty, które potem znikną w czeluściach internetów – popukałabym się w głowę. A jednak!
Moje blogi (tak, tak – liczba mnoga, jupi!) poza jednym nie są tematyczne. Kiedyś nazwało by się to pisaniem o dupie Maryni – dziś, dopasowując się do konwenansów, mówimy o blogach lajfstajlowych. Znaczy się: o wszystkim i o niczym 😉


DLACZEGO PISZĘ BLOGA?

pisanie bloga
Odpowiedź na to pytanie jest najprostsza z możliwych: bo lubię. Pisałam od zawsze. Opowiadanka, opowiadania, dłuższe formy literackie. Raz nawet popełniłam pełnoprawną książkę – może kiedyś doczeka się publikacji.
Pisanie mnie relaksuje. Pozwala pozbyć się natrętnych myśli i – widząc Wasz odzew – zrozumieć, że nie tylko ja mam problemy z pracą, znajomymi, dziećmi, psami, kotami, patyczakami i Thor wie czym jeszcze. Wiem, że to wredne, ale pocieszające 😉

MAM NA IMIĘ KARY I JESTEM UZALEŻNIONA

me, myself, I
Uzależniona od pisania. Od dzielenia się tą dziwną treścią. Od Waszych komentarzy. Od uśmiechów do monitorów (tak, tak, widzę to!). Od dłubania w necie i uczenia się ciągle czegoś na nowo. Internet to potężne narzędzie, fajnie jest wiedzieć, że nasze możliwości są niemal nieograniczone. Bo jedyne co nas ogranicza, to wyobraźnia.


PISZĘ I ZARYWAM NOCE

pisanie po nocach
Oj tak, nie raz i nie dwa. Dla niektórych bez sensu, ale ja to lubię. Jedni grają w FIFĘ, inni oglądają TV, jeszcze inni uprawiają sex (jak marchewkę 😛 – no dobra, trochę zazdrość przeze mnie przemawia), a ja sobie siedzę i piszę. Takie hobby, jak Ulisses – mam tylko nadzieję, że efekty mniej nudne 😉


PRZEPRASZAM

i'm sorry
Dlatego przepraszam wszystkich szefów, których pracownicy nie wyrabiają przeze mnie normy 😉 Nie robię tego, by zagrozić istnieniu waszej firmy. Po prostu, nie mogę przestać. Ale dla pocieszenia powiem, że istnieje realna szansa, iż kiedyś skończy mi się wena. Może wtedy nadrobią.
No chyba, że moja siostra znów popchnie mnie do ZUEGO 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

29 myśli na temat “UWAŻAJCIE NA UZALEŻNIENIA!

  • 28 września 2016 o 11:41
    Permalink

    Oj tak, pisanie potrafi uzależniać i to bardzo, kosztem nieprzespanych nocy, niewyprasowanych ubrań, nieumytych podłóg…itd., byle by tylko móc znów coś napisać 😉

    Odpowiedz
  • 28 września 2016 o 12:51
    Permalink

    każdy ma jakieś swoje uzależnienia 😉 moim jest rękodzieło i również czasem zarywam noce 😉

    Odpowiedz
  • 28 września 2016 o 15:08
    Permalink

    No cóż tu nie ma za co przepraszać. Oby tak dalej!
    Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz
  • 28 września 2016 o 17:49
    Permalink

    Ja jestem uzależniony od herbaty, seriali, książek, leżenia i nicnierobienia. Już pogodziłem się z moimi uzależnieniami i jakoś próbuje z nimi żyć. Na razie jeszcze jakoś mi wychodzi, ale nie jest lekko. Może wstąpię do jakiegoś kółka anonimowych herbaciarzy i moli książkowych. Kiedyś sarkazm i ironię uważałem za moje uzależniania, ale po czasie stwierdziłem, że to jednak wada wrodzona.

    Odpowiedz
      • 28 września 2016 o 20:52
        Permalink

        Zależy jakie klimaty lubisz. Jeśli kryminały, to polecam „How to Get Away with Murder”, historyczne „Vikings”, polityczne „House of Cards”, a jeśli jakieś komediowe klimaty „White Collar”.

        Odpowiedz
          • 28 września 2016 o 21:45
            Permalink

            W takim razie: „The Wire”, „The Man in the High Castle”, „Mr. Robot”.

            Ps. Od ubiegłego tygodnia wychodzą nowe odcinki „How to Get Away with Murder” 🙂

          • 29 września 2016 o 09:26
            Permalink

            Oo, dobrze wiedzieć. Trochę w niedoczasie żyję.

            Ps. Jesteś trzecią osobą, która poleca mi „The Wire”, chyba czas coś z tym zrobić.

  • 28 września 2016 o 19:30
    Permalink

    Sama mam podobny problem: spędzam nad „tworzeniem” bloga (i wszystkiego wokół niego) dobre kilka godzin dziennie. Wcześniej, gdy blogi były jedynie internetowymi pamiętnikami, napisanie posta zajmowało co najwyżej 20 minut.
    Ale faktycznie, obecne pisania sprawia mi frajdę. Do tego działa relaksująco. I pozwala na poznanie naprawdę wartościowych ludzi!

    Odpowiedz
  • 29 września 2016 o 20:19
    Permalink

    ja również wpadam w ten dziwny stan świadomości blogowej; już bym poszedł spać, ale jeszcze nie, bo co ja jutro napiszę? 🙂 zawczasu przygotowuję artykuliki, szperam w codzienności jakby wnikliwiej ;P rozglądam się jak jakiś supertajny reporter 😉 super, że można, ja mam wrażenie, że buduję w sobie więcej wartości właśnie dzięki pisaniu, w dodatku: zwalczam marność i… zajebiście się z tym czuję; pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
    • 29 września 2016 o 20:41
      Permalink

      Roześmiałam się w głos, jak przeczytałam „supertajny reporter”. Tajnos agentos normalnie 🙂 Ale coś w tym jest 😉 W każdej rzeczy człowiek dostrzega potencjalny temat na bloga.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up