W TE TRENINGI TO JA JEDNAK NIE UMIE

Od dwóch lat chodzę na fitnessy różnorakie i coraz częściej mam nieodparte wrażenie, że w te treningi to ja jednak nie umie. Zdecydowanie coś jest nie tak. W końcu ćwiczenia siłowe i inne cardioboksy dwa razy w tygodniu powinny zrobić ze mnie niesamowitą dżagę. Zwłaszcza, że czekolady nie żrę, od fastfudów trzymam się z daleka, a słodkie napoje oglądam na obrazku. Tymczasem każda kolejna przymiarka spodni mówi, że coś ewidentnie poszło źle.

To nie jest zupełnie tak, że ja jestem jakimś zapuszczonym stforem, co nic innego nie robi, tylko narzeka. Staram się biegać, świetnie jeżdżę na rowerze, znakomicie muchy łapię, wiem, gdzie Wisła jest na mapie… O fuck, znów coś nie w tę stronę.

CZY OD TRENINGÓW MOŻNA PRZYTYĆ?czy od treningów można przytyć

Tak więc, jak już wspomniałam, biegam, ćwiczę, boksuję, od czasu do czasu wybieram się na rolki, a dupa jak zaczęła się dopasować do krzesła, tak przestać nie może. Jedna wielka (i to jak!!!) masakra. Jakoś nie umiem chyba w te treningi. I teraz tak się zastanawiam, że to chyba jednak jest jakiś spisek. Krzesło na pewno jest złośliwe i cały czas się zwęża. A do tego współpracuje z tymi wrednymi robaczki, które ktoś nazwał kalorie. Czy Wy wiecie, że one w nocy dopadają wszystkie ubrania (ze szczególnym uwzględnieniem partii dolnych) i zaszywają je, zwążają, robiąc z nich rozmiar xxxxxxxs? Skandal!

No bo przecież to jest po prostu niemożliwe, żeby dupa w tak szaleńczym tempie rosła, prawda? No dobra, siedzę na niej te 10 do 12 godzin, ale to nie jest powód do takich fochów. Potem nadrabiam w jakimś kosmicznym tempie pompki, pajacyki, czy inne mordobicia, a ona dalej swoje. Wczoraj na ten przykład trochę już przesadziłam. Ręce przestały ze mną współpracować. Trzęsą się jak u pijaka w najwyższym stadium delirium, że aż nie idzie utrzymać kawy w ręce. Herbatka się po biurku rozlewa, a ja mam de ja vu.

KOMPUTER NIE KAKTUS – PIĆ MUSI

Uwaga, będzie dygresja. Warto na jakiś czas przestać myśleć li i jedynie o własnej dupie. Mój komputer nie ma ze mną bowiem lekko. Jest już, jakby to delikatnie powiedzieć, zaprawiony w bojach. Zdarzyło się, że lotem koszącym zaliczył podłogę, żadne płyny mu niestraszne. On nawet czasem wypić lubi, w końcu to nie kaktus… I tak ma niebywałe szczęście, ponieważ cały wielki 500 ml kubek gorącej kawy raczyłam wylać na jego pobratymca. Klawiatura była zachwycona. Wychlała wszystko w tempie błyskawicznym. Niewiele pomogło, odwrócenie jej do góry nogami. A wszystko przez treningi – jak mi się łapki trzęsą po zbyt intensywnym trzaskaniu w worek, to tak potem bywa. Przez słomkę pić muszę.

O KANT (NOMEN OMEN) DUPY TE TRENINGI ROZBIĆdupa się sama nie zrobi

Wracając do tematu – co z tymi treningami jest nie tak?  Tak się właśnie zastanawiam, czy ten cały fitness w ogóle ma sens, bo odkąd zaczęłam ćwiczyć regularnie jakieś 3 lata temu  dobrych kilka kilogramów przykleiło mi się tu i tam i odkleić się nie chce. I nikt mi nie wmówi, że to jest kilka kilogramów mięśni, a nie tłuszczu. On opina te góry mięśni mięciutką oponką, żeyb się przez przypadek nie poobijały o żadne kanciaste krzesełka, biurka, rowery i inne takie… Ja wam mówię, to musi być jakaś zmowa!! Zmowa ubrań, zmowa mebli, zmowa cholera wie czego i kogo…

Zatem pytanie jest bardzo egzystencjalne: ćwiczyć, czy nie ćwiczyć? 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

6 myśli na temat “W TE TRENINGI TO JA JEDNAK NIE UMIE

  • 13 czerwca 2018 o 11:24
    Permalink

    Jak dla mnie to jest problem nierzetelnej wagi. Wyjmij z niej baterię (i nie wkładaj) albo wyrzuć po prostu. Czy parametr wagowy jest nam do czegokolwiek potrzebny? 😛

    Odpowiedz
    • 13 czerwca 2018 o 11:35
      Permalink

      Paweł, waga to już od dawna służy jako podstawka pod kocią karmę. Oceniam na oko 😀 (i na wredne ubranie).

      Odpowiedz
  • 13 czerwca 2018 o 15:42
    Permalink

    Bo wykonujesz niewłaściwe ćwiczenia! Najskuteczniejsze to wyciskanie clenbuterolu oraz przysiady na igle z trenbolonem 😀

    Odpowiedz
    • 13 czerwca 2018 o 21:15
      Permalink

      O matko z curkom… o czym Ty do mnie mówisz? 😉

      Odpowiedz
      • 14 czerwca 2018 o 12:13
        Permalink

        Spytaj Agi, Ona zna ten świat od podszewki 😀

        Odpowiedz
  • 13 czerwca 2018 o 23:26
    Permalink

    No, tak. Już słyszałam gdzieś, że fitness nie działa, że nie ma co się tak męczyć.
    Może zbadaj sobie tarczycę, bo czasem też z jej powodu się tyje. Może nie jedz kolacji. Ta podobno najbardziej tuczy.
    Pij więcej wody. Sama nie wiem, co jeszcze.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up