CZY WIARA W SIEBIE TO TOWAR DEFICYTOWY?

Mam wrażenie, że moje życie ostatnio przyspieszyło. Czuję się jak na jakimś roller coasterze, który pędzi w jeszcze nie do końca określonym kierunku i nie zwalnia, przyprawiając mnie czasem o zawrót głowy. Wszystko, co dzieje się dookoła, zmusiło mnie również do bolesnych niestety refleksji na temat wiary w siebie. A raczej jej braku.

Cały ten cyrk zaczął się od czasu, kiedy postanowiłam porzucić etat. To było kilka naprawdę ciężkich miesięcy, podczas których po pierwsze starałam się odnaleźć własną tożsamość, a po drugie udowodnić sobie, że potrafię, że dam radę. Że mimo głosów w głowie i nie zawsze pozytywnych opinii innych uda mi się osiągnąć cel, który sobie wyznaczyłam.

DASZ RADĘ… ALE CZY NA PEWNO?wiara w siebie

Skąd w ogóle wzięło się to przeświadczenie, że muszę sobie coś udowadniać? Nie mam pojęcia. Co więcej, nie tylko sobie, ale też wszystkim dookoła. Bycie dzielną, doskonale wychowaną, perfekcyjną to nie jest bułka z masłem. Jeśli całe życie dąży się do bycia najlepszym, bardzo ciężko jest dopuścić myśl, że masz prawo być niedoskonałym. Że życie właśnie z takich małych lub większych upadków się składa, że można sobie pozwolić na bycie nieperfekcyjnym.

Przez bardzo wiele lat właśnie tak wyglądała  moja egzystencja – na udowadnianiu sobie i innym, że potrafię. Że dam radę, że wcale nie jest tak, że jak lepiej nie potrafię, to tak będzie musiało zostać. Nie zostawało. Zawsze starałam się celować wyżej, i wyżej, i wyżej. I im bardziej się starałam, tym bardziej moja wiara w siebie pikowała. Bo nie da się być najlepszym we wszystkim. Po prostu nie. A jeśli do tego jeszcze zaczynasz się porównywać z innymi, jest to prosta droga po równi pochyłej. Oczywiście w dół.

JAK UWIERZYĆ W SIEBIE?uwierz w siebie

„Jesteś super, uwierz w siebie.” – ile razy słyszałeś to zdanie? Ja tysiące. Ale jeśli masz problem z pewnością siebie, brzmi ono w Twoich uszach podobnie, jak zapewnienie osoby śmiertelnie chorej, że wszystko będzie dobrze. Nawet choćbyś się starał, nie wiadomo jak bardzo, trudno będzie przyjąć to zapewnienie do wiadomości.

Wiara w siebie nie rośnie na drzewie. Nie wystarczy podejść, zerwać, zjeść i voila! Masz przeświadczenie, że jesteś zajebisty. O, nie. Co więcej, zdarza się, że im bardziej Cię ktoś zapewnia, że jest dobrze, tym mniej w to wierzysz.

Czy da się zatem uwierzyć? Podobno tak :). Dlaczego podobno? Ponieważ ja sama cały czas podążam tą ścieżką niedoskonałości i trudno mi wypracować w sobie inny sposób myślenia niż ten, który towarzyszył mi przez całe lata.

Wiem jednak, że praca nad sobą jest konieczna. Tak samo, jak pozwolenie sobie na słabości. Na bycie niedoskonałym. Na dopuszczenie myśli, że są lepsi, ale to wcale nie oznacza, że muszę się z nimi porównywać.

I’LL STAND BY YOU!

Czasem zastanawiam się nad tym, jakie wsparcie mogę dać Potworom, by miały więcej pewności siebie niż ja. Jak pokazać im, że są wspaniali, że dla mnie są najlepsi i że wcale nie muszą być idealni. Bo ideałów nie ma, a dążenie do bycia perfekcyjnym w każdym calu wiąże się z posiadaniem solidnego kija w tyłku. A to może być cholernie bolesne ;).

Chciałabym umieć przekazać im, że będę obok, choćby nie wiem co. Że mogą zawsze na mnie liczyć. Że będę ich wspierać, nawet jak im coś nie wyjdzie. I że to wcale nie jest tak, że jak lepiej nie potrafią, to… Wcale nie muszą potrafić lepiej. Ważne, by wierzyli w siebie. Podobno, jeśli uwierzą, będą w stanie przenosić góry 😉 – a tych by się kilka znalazło do przestawienia :D.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

3 myśli na temat “CZY WIARA W SIEBIE TO TOWAR DEFICYTOWY?

  • 19 listopada 2017 o 00:04
    Permalink

    Uważam, że w życiu pomaga pozytywne nastawienie. Ono natomiast wiąże się z akceptacją siebie – swoich błędów, wyglądu, braków umiejętności. I tak – warto się rozwijać, doskonalić ale trzeba sobie zadać pytanie: dla kogo? Jeżeli robisz to dla innych, na zasadzie: bo tak trzeba, bo taki trend w świecie, bo piszą, to w pewnym momencie pogubisz się, stracisz chęć i zapał, sens i cel. Jeżeli robisz to dla siebie, zaczniesz widzieć w sobie efekty, które zaprocentują na zewnątrz w kontaktach z innymi (zawodowych i prywatnych). I wtedy będziesz chciała więcej 🙂 Motywacja wewnętrzna jest najważniejsza i najtrwalsza 🙂
    Myślę, że dobrze postępujesz z dziećmi. One może nie teraz, ale za kilka lat docenią, że byłaś obok, zachęcałaś, nie negowałaś w przypadku ich porażek, ale wspierałaś.
    Jak uwierzyć w siebie? Zaakceptować siebie, uświadomić sobie swoje słabości i słabe punkty, zastanowić się, co można zmienić i w jaki sposób 🙂

    Odpowiedz
  • 29 listopada 2017 o 17:19
    Permalink

    Ja już dawno odkryłem, że nie działają na mnie zupełnie w słowa innych ludzi na mój temat oraz w wszelkie zapewnienia w ich wsparcie…. W życiu trzeba sobie uświadomić jedną rzecz – najważniejszą choć okrutną!. Otóż, kiedy stajesz przed jakimś wyborem – jesteś sam! Samotny. Zupełnie jak ten rozbitek na środku oceanu! Oraz druga rzecz – chyba jeszcze ważniejsza… Po każdym wyborze musisz natychmiast odpowiedzieć sobie na jedno proste pytanie: „Jak się, stary/a, z tym czujesz?” Każda odpowiedź, która nie będzie płynęła wprost z Twojego serca – będzie tylko nędznym oszustwem….

    Odpowiedz
    • 8 grudnia 2017 o 08:30
      Permalink

      Dodałabym jeszcze to, że ja potrzebuję poczucia, że to ja jestem odpowiedzialna za moje wybory, że są one tylko moje, a nie czyjeś.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up