Chcesz zajść w ciążę – wyluzuj!

Jednymi z najgłupszych rad, które usłyszałam kiedykolwiek w życiu, były te, dotyczące zachodzenia w ciążę, bycia w ciąży, rodzenia i wychowywania dzieci. No to jakie ludzie głupoty potrafią wymyślić i do tego podciągać je pod cudowne hasło mundrości ludowe, to przeciętnemu człowiekowi w głowie się nie mieści. Moim ulubionym hasłem, serwowanym chyba wszystkim parom, które mają problemy z zaciążeniem jest: wyluzuj! Tak jakby od luzowania plemniki dostawały jakiejś nadprzyrodzonej mocy i z prędkością światła, wyciągając przed siebie miecz bojowy, parły naprzód, poprzez meandry kobiecej macicy. A jak już sobie tę drogę bohatersko utorują, atakowały bezbronną komórkę jajową z pasją, wdzierając się do jej wnętrza i… tadam!!! Houston mamy problem!

No heloł, wybaczcie, ale większej bzdury to ja w życiu nie słyszałam. Luzować to ja się mogę po treningu (o tym za chwilę) albo przy lampce wina. A nie jak mnie jakiś oprawca mieczem dźga 😉 Dlaczego o tym piszę? Ponieważ podobne teksty serwowane są wszelkiego rodzaju twórcom słowa pisanego. Copywriterem, ghostwriterom, pisarzom, blogerom. Kiedy ich wena opuści – a wierzcie mi, to bura suka jest i nie wraca na zawołanie – powinni rzekomo wyluzować… I szast prast panna marnotrawna magicznie wraca, kłaniając się w pas, gnąc i przepraszając za ucieczkę. Że jej trzy lata nie było… Oh well, kto by tam liczył. Przecież jest i to jest ważne. Mhmmm…

Jak jesteś niepłodny to jesteś i basta. Wyluzuj!relaks

Zazwyczaj jest tak, że żadne luzowanie nie pomaga. Trzeba – w obu przypadkach – temat zwyczajnie odpuścić. Zająć się czymś innym, przekierować uwagę i skupić się na działaniach pobocznych. Płodność wróci, jak będzie miała chęć. I ta biologiczna, i niestety literacka również.
A wraca skubana w najmniej spodziewanym momencie. Siedzi sobie człowiek pod prysznicem, myje to ciało nadprogramowo zwisające tu i tam, aż tu nagle coś go zaczyna skrobać po korze mózgowej. Najpierw delikatnie, potem coraz mocniej, brutalniej, aż w końcu wiesz, że jeśli natychmiast nie siądziesz do laptopa/dyktafonu i nie przelejesz słów w eter, to zwariujesz.

I tak też było ze mną dziś. A wena i moc przyszły jak zwykle z życia. Bo tylko życie rodzi takie pokręcone sytuacje, że papieru nie starcza, by je opisać. Jakiś czas temu wpadłam na najgłupszy pomysł świata. Stanęłam na wagę. Nie własną, bo tę zdradziecką małpę odstawiłam do kąta i zabrałam jej bateryjki. Niech sobie nie myśli. Ale podobna stała u teściów w łazience, kusząco zachęcając do skorzystania. Skorzystałam. I to był najgorszy mój dzień w tym roku.

Jak nie urok, to przemarsz wojskfitfreak

Owszem od jakiegoś czasu zauważyłam, że ciuchy stały się takie bardziej seksownie opięte, cycki zaczęły wyłazić z bluzki prawie jakbym w ciąży była (tfu, na psa urok!), ale żeby aż tak? Co prawda siedzący tryb życia i paskudna walka z hormonami nie pomagają, no ale litości! Ostatni raz ważyłam tyle na studiach. I nie było mi z tym dobrze. Ze studiami też nie, ale to inna historia.

Postanowiłam podkręcić śrubkę i zwiększyć moc treningów. W tym celu odpaliłam sobie tv, wyklikałam jutuba i wyciągnęłam matę z handelkami. I na ten właśnie moment trafił Potworek.

– Ja ci mamo pomogę. Koksisz.
– Yyyy, przepraszam co robię? – nie wiem dlaczego, ale to hasło skojarzyło mi się jedynie z siłownią, spoconymi samcami, testosteronem i sterydami.
– Koksisz. Czyli jesteś pro.
– Kokszę, czyli jestem pro???
– No tak.
– A co to znaczy?
– No jak jesteś pro, to jesteś kozakiem.
– Ale nie sandałem czy adidasem?
– Nie! Kozak to znaczy, że jesteś pro!
– Potworku – jęknęłam – co to znaczy??
– Koksisz, czyli jesteś pro. A jak jesteś pro, to jesteś kozakiem. A jak jesteś kozak, to jesteś super. Czyli jesteś super, mamo!

No jak super to super! Mogę być super, a co!

Ps Żeby nie było. Nagrałam sobie tę rozmowę na dyktafonik (wena byłaby dumna!) i serwuję Wam cytat dosłowny. To kto dziś koksi ze mną?
Ps 2 Chyba jednak wróciła. Marnotrawna 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Jedna myśl na temat “Chcesz zajść w ciążę – wyluzuj!

  • 12 października 2018 o 19:58
    Permalink

    Najlepsze pomysły nachodzą mnie w łazience i ostatnio stwierdziłam, że położe sobie tam jakiś notes, bo nim wrócę do pokoju, pomysły znikają 🙂
    „Weź wyluzuj?”, „Ostudź głowę”….masakra, marzę o drugiej ciaży, ale płodnośc ta zmora wredna nie wraca!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up