WYPADEK W SZKOLE – CO ROBIĆ?

Wypadki zdarzają się codziennie. Wypadki drogowe, wypadki samolotowe, wypadki z udziałem pieszych. Mogą mieć różne konsekwencje. Kiedy nasze dziecko idzie do szkoły lub przedszkola, może być narażone również na wypadek w placówce edukacyjnej. Co robić, kiedy taka sytuacja zdarzy się w szkole?

Piątkowe popołudnie. Każdy odlicza już godziny do rozpoczęcia weekendu. Myślimy o samych przyjemnych rzeczach, które na ten czas sobie zaplanowaliśmy. Układamy w myślach listę zakupów, listę osób do obdzwonienia, plany spotkań ze znajomymi i marzymy o błogim lenistwie. I wtedy właśnie dzwoni telefon.

 

#1 PO PIERWSZE NIE PANIKUJ

nie panikuj
 
 – Dzień dobry, czy to pani Kary? Dzwonię ze szkoły. Pani syn miał wypadek. Młodszy. Przewrócił się idąc do świetlicy i uderzył zębami w schody. Niestety złamał ząb. Chyba dobrze się czuje.. chce pani z nim porozmawiać?
Taki właśnie telefon zastał mnie przy obmyślaniu strategii na najbliższe godziny. Momentalnie zaczęły mi się trząść ręce, a logiczne myślenie wyłączyło się z automatu. Potrzebowałam dobrej chwili (wódki nie było pod ręką), by dojść do siebie i zacząć myśleć.

 

Co robić, kiedy usłyszymy taką informację? Po pierwsze nie panikuj. Tiaaa, łatwo mówić, kiedy człowiek nie jest na miejscu i nie wie, co się z dzieckiem dzieje. Nie ma pojęcia, jak ono się czuje. Umówmy się, przekaz nauczyciela zawsze będzie subiektywny. I nigdy nie będzie dla nas dość wyczerpujący.

 

Niemniej, jeśli wpadniesz w histerię, to nic nie pomoże. Najważniejsze to nie tracić głowy. I zacząć działać.

 

#2 USTAL JAKI JEST STAN

zadaj pytanie
Postaraj się uzyskać od nauczyciela/opiekuna jak najwięcej informacji. Jeśli natychmiast wsiądziesz w samochód i będziesz gnać przez całe miasto w kierunku placówki opiekuńczo-wychowawczej, panika i czarne myśli cię zjedzą. Zwłaszcza, że nie jedziesz pojazdem uprzywilejowanym i niestety, swoje w korkach trzeba odstać.

 

W momencie, kiedy od razu ustalisz z nauczycielem, co się stało i jakie kroki zostały już podjęte, będziesz mógł działać. Dowiedz się, jak poważny jest stan dziecka i czy zostało wezwane pogotowie. Doskonale wiem, jak ciężko jest w takiej sytuacji myśleć racjonalnie. Czasem wydaje się to wręcz niemożliwe. A jednak to najlepsze, co możemy w danym momencie zrobić.

 

Kiedy już dowiesz się, co i jak – jedź po potomka. I w tym momencie naszła mnie jeszcze jedna refleksja: podobne telefony najczęściej zaskakują nas w pracy. A jak jest w pracy – wszyscy wiedzą.

 

Szef nie zgadza się na wcześniejsze wyjście, mamy akurat mega ważne spotkanie. Klient nie może czekać. A czy może czekać nasze dziecko? To nie są proste decyzje, wiem, ale w takim momencie trzeba sobie powiedzieć jasno: najważniejsze są priorytety. A priorytetem jest dziecko.

 

# 3 ZEBRAŁEŚ INFORMACJE – DZIAŁAJ

stomatolog
W momencie, kiedy usłyszałam, co się stało – oczywiście straciłam głowę. Co robić, co mówić, o co pytać? Myśli krążyły po głowie z szaloną prędkością. Dobrze, że nauczycielce włączył się słowotok i dała mi chwilę na dojście do siebie.

 

Po mniej więcej minucie zaczęłam zadawać pytania: poprosiłam o zabezpieczenie Potworka i obserwowanie go non stop, dopóki nie przyjadę do szkoły. Dodatkowo ustaliłam z nauczycielem, że spisze protokół z całego zajścia.

 

Może się wydawać, że ten ostatni element jest zbędny. Ale w momencie, kiedy chcielibyśmy starać się o jakiekolwiek świadczenie z ubezpieczenia, tudzież dochodzić od szkoły swoich praw – warto mieć takie rzeczy na piśmie.

 

Dojazd do szkoły zajął mi jakieś 20 minut. Na szczęście dla nas okazało się, że stan Potworka jest nie najgorszy. Owszem, ząb okazał się złamany i co do tego nie było dwóch zdań – górna stała jedynka wymagała natychmiastowej interwencji stomatologa. Poza tym jednak Syn Młodszy był w całkiem niezłej kondycji fizycznej i psychicznej i z radością opuścił mury szkoły.

 

Udaliśmy się do dentysty, gdzie szczęśliwe niczym prosię w deszcz dziecko nie dość, że odzyskało pierwotny stan zęba, to jeszcze w gratisie otrzymało zabawkę. Mnie pozostało mocno trzymać się za portfel i kupić sobie dużą tabliczkę czekolady, celem uspokojenia skołatanych nerwów.

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

5 myśli na temat “WYPADEK W SZKOLE – CO ROBIĆ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up