ZAWIODŁAM JAKO MATKA

Jest już prawie 23. Wieczorny trening zaliczony, prysznic wzięty, można iść spać. Kiedy właśnie pod tym prysznicem przyszło mi do głowy, że jednak po tych 12 latach bycia rodzicem poniosłam porażkę pedagogiczną. Zawiodłam jako matka. Albo raczej – jako przewodnik stada.

Najlepsze pomysły zawsze przychodzą mi do głowy przy kontakcie z wodą swoją drogą. Nie wiem, co ten żywioł ma w sobie takiego magicznego, ale wystarczy, że wpadnę z deszczu pod rynnę, zanurzę się w pachnącej pianie, a już gejzer słów wyskakuje. No i jak zwykle brak w takim momencie narzędzia do zapisania sobie na kafelkach tych „złotych myśli” :P.

GDZIE DIABEŁ NIE MOŻE, TAM BABĘ POŚLE

Bywają chwile, zwłaszcza wieczorami (kiedy zbliża się pora karmienia i wieczornej toalety), kiedy myślę sobie, że jednak za dużo sobie na ten łeb wzięłam. W końcu nie jest on znowu taki okazały. I pewnie stąd biorą się te wszystkie potknięcia, łzy złości, wahnięcia i inne momenty emocjonalnej niestabilności.

No bo czy to jest normalne, że człowiek z domu wyjść nie może, bo pies? Nie może wyjechać na weekend, bo kot chory? Nie zje kolacji, bo dziecku nie będzie co dać. Nie, nie, nie… nie myśl sobie, że u nas taka bieda. Zwyczajnie nie chciało mi się dupska do sklepu ruszyć, to mam.

Potem jednak myślę, że jakby tak postawić przed tym roller coasterem normalnego człowieka, to on by za cholerę żadną nie dał rady tego ogarnąć. I przez chwilę jestem z siebie dumna. Dopóki mi kot do łóżka nie narzyga i nie sprowadzi na ziemię ;).

JAK WYCHOWAĆ ZDOLNE DZIECKO?

Pamiętam z czasów nie tak już wczesnego dzieciństwa książkę, która stała na półce w pokoju rodziców. Znamienny tytuł wrył mi się w pamięć do tego stopnia, że do dziś widzę przed oczami krój czcionki, układającej się w napis Jak wychować zdolne dziecko?

Fakt, że książka ta pojawiła się w naszym domu dopiero po narodzinach mojej młodszej siostry, świadczy chyba o tym, że za pierwszym razem rodzice ponieśli porażkę. I woleli być jednak przygotowani do kolejnego starcia. Tak sobie myślę 😉

Kilka tygodni temu też poczułam w sobie tę gorycz porażki. Znacie to uczucie, kiedy człowiek zaczyna w końcu wierzyć, że zawiódł na całej linii? I że odkręcenie tego zawodu będzie go kosztowało albo dużo pieniędzy, albo multum czasu. Jednak w większości przypadków i jedno, i drugie. No właśnie.

CZY WULKAN MA SWOJĄ ENERGIĘ?

Moja porażka pedagogiczna ma dziś półtora roku. I jest wszędzie. Absolutnie. W jakimkolwiek pomieszczeniu nie jestem, zaraz wtacza się za mną tańczący zadek. Kiedy usiłuję się zamknąć w łazience, jest płacz. Kiedy nie zwracam uwagi, zirytowane warknięcia. Kiedy wychodzę z domu, istna histeria. No, chyba, że zostawię coś do przegryzienia. Wtedy mam szansę oddalić się na jakieś 20 metrów. Jednak nie na dłużej niż 5 minut.

Pozostawiona sama sobie, nudzi się niemiłosiernie, przeżywa lęki, okres buntu, rozedrganych emocji. Nie radzi sobie z nimi całkiem jak ciotka Zofia podczas menopauzy. I podobnie jak ona wpada w szał niszczenia wszystkiego, co wpadnie w jej zęby. Znaczy porażki, nie ciotki. Ciotka sieje spustoszenie rękoma.

Ktoś polecił mi ostatnio, bym przed opuszczeniem domu zabrała Gwiazdeczkę – bo oczywiście o niej mowa – na długi spacer. Zmęczona powinna zasnąć i dać żyć sąsiadom chociaż przez godzinę. Obawiam się tylko, że zanim ona się spacerem zmęczy, to ja spóźnię się w każde jedno miejsce, w którym miałabym być. Gwiazda jest bowiem nie do zdarcia. Wulkan energii to przy niej pikuś.

Jeśli zatem macie pomysły, jak pohamować Furię – przyjmę każdą radę. No może poza a nie mówiłem… 😉

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

12 myśli na temat “ZAWIODŁAM JAKO MATKA

  • 7 marca 2018 o 08:35
    Permalink

    Ha ha mi też najlepsze pomysły przychodzą w kąpieli i weź tu ciągle wyłaź z wanny i zapisuj 🙂 Gwiazdeczka fajne imię, może kup jej Kong i wsyp jedzenie do środka, są też takie maty zapachowe 🙂

    Odpowiedz
    • 15 marca 2018 o 08:01
      Permalink

      A nie, ona ma na imię Nela, ale zdecydowanie przydomek Gwiazdeczka pasuje bardziej 😉 Kong się nie sprawdził – może za mało smaczne żarcie było w środku…

      Odpowiedz
  • 7 marca 2018 o 08:58
    Permalink

    Łączę się w bólu jako mama dwuletniej już, strasznie wymagającej pannicy. Łudzę się tylko, że z każdym miesiącem będzie lepiej 😉

    Odpowiedz
  • 7 marca 2018 o 10:52
    Permalink

    Na mojego szalonego labradora działały jedynie kąpiele w jeziorze (wiem, średnia pora roku) i 1,5 godzinny spacer w ciągu dnia z godzinnym rzucaniem kijka (tutaj zdarzało się, że i ja po tym rzucaniu padałam jak mucha).

    Odpowiedz
  • 7 marca 2018 o 18:55
    Permalink

    Gadanie, że wysiłek na powietrzu zmęczy dziecko…u mnie to się nigdy nie sprawdziło! Ostanio córka domaga się niesamoiwtej uwagi, mimo, że ma 8lat i chodzi już do 3klasy….Może to dlatego, ze ja wróciłam do pracy? ALe to sie stało już pół roku temu, chyba, że wychodzi jej z opóźnieniem 🙂

    Odpowiedz
  • 7 marca 2018 o 21:31
    Permalink

    Wiesz co, my to ze sobą sporo wspólnego mamy – z tą wodą chociażby, która i mi wyciąga ze łba różne fajne pomysły niczym mag króliki z cylindra.

    Odpowiedz
  • 27 marca 2018 o 13:38
    Permalink

    Woda? U mnie pojawienie się w łazience po prostu wyzwala ciag kreatywnych myśli. Twoja sunia może potrzebuje behawiorysty? Na mojej grupie, nie że się rekalmuję, ale pamiętam że jesteś, jest Ela. Ona może ci coś doradzić 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up