Żmija na własnym łonie wyhodowana.

Wracamy z Synem Starszym od dentysty. Syn ma nastrój zaczepny, idąc stuka mnie po plecach. W pewnym momencie nie wytrzymałam tego nieregularnego pukania. Ileż można?

– Przestań mnie stukać po nerkach.
– Ty nie masz nerek – pada bezczelna odpowiedź.
– Póki co jeszcze mam – wzdycham z rozdrażnieniem. – Ale jak mi kasy zabraknie to sprzedam.

Syn myśli. Kuleczka pomysłowego Dobromira stuka i puka.


– To może mi sprzedaj – proponuje nagle.
– Tobie synku to bym oddała nerkę bez zastanowienia.
– Taaak? – widzę jak oczy mu się zaświeciły, a w nich znaczek $ – To mi daj. A ja SPRZEDAM i będę miał kasę.

Kurtyna :]

Karolina

Pani Matka. Żona. Pracownik na Zakładzie. Z trudem ogarniam i tak niełatwą rzeczywistość, mając na pokładzie dwa Potworne Potwory, dwa jeszcze bardziej Potworne Koteły i na dodatek Patyczaka. Mąż bywa również, a jakże... z doskoku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll Up